17 sierpnia 2012

"Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia (#9)


TYTUŁ: Biała jak mleko, czerwona jak krew
TYTUŁ ORYGINAŁU: Bianca come il latte, rossa come il sangue
AUTOR: Alessandro D'Avenia
WYDAWNICTWO: Znak
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2011

LICZBA STRON: 312

Miłość to tsunami? Toteż po lekturze tej książki mogę napisać, iż jej nie pokochałam, bo nic mnie nie porwało, nie wdarło się w płuca i nie zmiotło z brzegu na którym stałam.

Okładka (dziewczyna o rudych włosach wygląda jak leśna nimfa) i tytuł podziałały na moją wyobraźnię odmalowując historie bajeczne i polane ciepłym mlekiem z miodem. Mój przyspieszony oddech po kilkudziesięciu stronach zwiastował tylko jedno: zbliżającą się katastrofę, podczas której książka głucho uderzy o stół i pozostanie tam, nigdy już nietknięta. Na kartach owej powieści poznajemy Leo - szesnastolatka pospolitego. Gra w piłkę, muzykuje z kolegami, wielbi komputer. Poza tym nie ma marzeń, niczym się nie wyróżnia - brawo Panie D'Avenia, stworzył Pan bohatera bez wyrazu. Oryginalną przyprawą historii miało być to, iż Leo określa emocje i ludzi kolorami - brawo, brawo - przez 99% używa trzech barw: bieli, czerwieni, błękitu. Nie chcę tutaj szczekać za głośno, ale nie jest to nic zasługującego na oklaski - trzy barwy w których zamyka się świat to brzmi ubogo.

Wracając do Leo - który lubi nazywać się lwem, bo niby jest odważny i ma bujną fryzurę (?!), należy wspomnieć o jego platonicznej miłości do rudowłosej i zielonookiej koleżanki ze szkoły. Chłopak nigdy z nią nie rozmawiał, a oczywiście deklaruje wielką miłość i poświęcenie własnego życia. Absurdalne i nie sądzę, aby młodość była w tym wypadku wytłumaczeniem. Wszystko zmienia się, gdy chłopak dowiaduje się o śmiertelnym zagrożeniu, który zawisa nad jego Beatrice. Od tego momentu rozpoczyna się proces burzliwej, bolesnej i niezmiernie wyczerpującej przemiany, która otwiera go na inne horyzonty. W tej drodze "ku odnalezieniu marzeń" towarzyszą mu przyjaciele, rodzina oraz nauczyciele (Naiwniak - pan od historii, Gandalf - katecheta). We wszystko zostaje wmieszany Bóg i mamy piękną historię rodem z "Oskara i Pani Róży".

Opowieść pozostawiła mnie w pewnym zawieszeniu - nie podobała mi się narracja z perspektywy Leo, który wszystko lekceważył i zachowywał się jakby każda rzecz należała mu się z przydziału. Nie ma mowy o śledzeniu losów innych bohaterów, bo oni nie zostali zbudowani, oni zostali zarysowani. Wątek choroby jest dużym plusem, bo bez wysiłku porusza i zmusza do refleksji - ale to nie ratuje całej reszty.
Wszystko kręci się wokół mało ciekawego chłopaka, który nie nauczył mnie niczego nowego, a jeśli nie uczę się i nie doświadczam, to takiej literatury nie popieram.

OCENA: 2 / 6

12 komentarzy:

  1. Nie mogę się do tej książki doczepić, bo bardzo mi się ona podobała, jedynie te rozważania filozoficzne nie bardzo pasowały mi do nastolatka, jednak sama konstrukcja, motyw przewodni i wykonanie uważam za bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń

  2. Zapraszam do czytania mojej powieści na www.spirit-guard.blogspot.com! :) Historia opowiada o życiu chłopaka interesującego się okultyzmem i zjawiskami paranormalnymi, Doriana, którego życia diametralnie się zmienia, gdy pewnego słonecznego dnia podeszła do niego dziwna dziewczyna oznajmująca mu, że widzi podążającego za nim ducha. Jest ona tzw strażnikiem dusz. Jako wysłannik Boga, ma ona za zadanie pomagać błąkającym się po świecie duszom stać się aniołami i jednocześnie bronić przed sługami diabła, którzy próbują je pochwycić w celu zwiększenia swojej "armii". Dusze są karane poprzez brak dostępu do nieba za popełnienie w poprzednim wcieleniu samobójstwa. Jak się później okazuje, dusza podążająca za Dorianem nie przyczepiła się go przypadkowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie książka podobała się dużo bardziej. Na początku może trochę nudziła, ale byłam zaskoczona tym, że historia została przedstawiona z punktu widzenia Leo. Według mnie książka przedstawia wiele ważnych wartości i jest warta przeczytania. :]

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo bardzo fajna recenzja :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Już bardzo długo zastanawiam się nad kupnem jej, ale nie umiem się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach tę książkę ;] Już nawet czeka u mnie na półce na swoją kolej xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezbyt pochlebna recenzja. Mimo wszystko nadal planuje przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uf, cieszę się, że w morzu pochlebców "Białej jak mleko..." nie jestem jedyną płotką, której książka nie porwała. Przed jej przeczytaniem bardzo nakręciłam się pozytywnymi opiniami na jej temat, ale po lekturze przyszło rozczarowanie... Ot, nawet dobre czytadło, o którym jednak szybko się zapomina.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. I know this if off topic but I'm looking into starting my own blog and was wondering what all is required to get setup? I'm assuming
    having a blog like yours would cost a pretty penny? I'm not very internet smart so I'm not 100% certain. Any suggestions or advice would be greatly appreciated. Kudos
    Feel free to visit my webpage :: spiritual

    OdpowiedzUsuń
  10. dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję bo często sięgam po książkę jeśli jakoś szczególnie spodoba mi się okładka (a mówią nie oceniać:) a ta jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W stu procentach zgadzam się z Twoją opinią. Książka została okrutnie przereklamowana. Niestety trafiłam na dobrą recenzje, która sprawiła, że kupiłam książkę bez zastanowienia i teraz żałuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytając kilka pozytywnych recenzji tej książki, spodziewałam się, że jednak jest to coś lepszego i zakupiłam ją na jednej z wakacyjnych promocji. Teraz się trochę wystraszyłam, że zainwestowałam we własną stratę czasu. No ale zobaczymy jak to będzie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.