12 sierpnia 2012

"Pierwsza miłość" Francine Prose (#6)



TYTUŁ: Pierwsza miłość
TYTUŁ ORYGINAŁU: Goldengrove
AUTOR: Francine Prose
WYDAWNICTWO: Rebis
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Poznań 2009

LICZBA STRON: 294

To opowieść o radzeniu sobie po stracie bliskiej osoby, ale przedstawiona niesztampowo, bo z perspektywy trzynastolatki (dość dziwacznej i przejrzałej wewnętrznie).

Przeżyłam jakieś dziwne momenty, podczas których myślałam sobie: "Nie wiem, nie rozumiem. O co chodzi?". Nie rozumiem kilku wydarzeń, a zacznę od tego, które rozpoczyna całą powieść - dwie dziewczyny pływają na łódce po jeziorze, jedna z nich wyskakuje i po prostu znika. Druga płynie do brzegu tylko po to, żeby wejść do domu i zapytać matki: "Widziałaś moją siostrę?". Brakowało mi paniki, którą ja na pewno odczuwałabym w podobnej sytuacji. Brakowało mi dynamizmu i poruszenia. Po śmierci dziewczyny zostały tylko liche wspomnienia i ogólny patos, który ogarnął resztę rodziny.

Spowolnione reakcje fizyczne i umysłowe będą nam towarzyszyć przez resztę książki. Nico (nasza bohaterka) nawiedzana jest w snach przez zmarłą, a po przebudzeniu jej myśli biegną ku chłopakowi siostry (niespełnionemu artyście), który widzi w naszej bohaterce obraz ukochanej. Obydwoje postanawiają sprostać zaistniałej sytuacji poprzez wspólne spotkania, na których będą leczyć siebie nawzajem. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że chłopak jest dziwakiem/maniakiem, który każe Nico ubierać się w bluzkę zmarłej i skrapia ją jej perfumami. Ojciec zagrzebuje się w pisaniu książki o końcu świata, a matka uzależnia się od leków i odcina się od rzeczywistości.

Pytania: Jak trzynastolatka ma poradzić sobie ze śmiercią siostry? Jak walczyć z uczuciem do jej chłopaka, który ewidentnie chce czegoś więcej, niż wspólnego oglądania filmów? Czy rodzice pogodzą się ze stratą dziecka? Jak przez to przebrnęłam? Bywały chwile, gdy dobiegałam do końca strony i za nic w świecie, nie mogłam przypomnieć sobie o czym przed chwilą czytałam. Język, jakim napisana jest powieść bywa zagmatwany, przez co zauważyłam u siebie tylko kilka chwil luźnego skupienia, a reszta to po prostu walka o dobrnięcie do końca. Z pozoru ciekawa historia zmieniła się w coś lepkiego i chłodnego, co parszywie mnie nastroiło i tyle. Jest to powieść raczej psychologiczna, trudna i przygnębiająca, która obroniła się tzw "momentami". 

OCENA: 1 / 6 

Aby jeszcze bardziej oddać atmosferę powieści, zachęcam Was do posłuchania utworu, który był przytaczany niejednokrotnie i rozbrzmiewał w przestrzeniach pomiędzy literami:



5 komentarzy:

  1. Patrząc na tytuł chyba nigdy bym nie pomyślała, że książka może opowiadać o radzeniu sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Mam wrażenie, że mi też ciężko byłoby przez nią przebrnąć i chyba nie będę nawet tego sprawdzać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio często powtarzam, że wśród ksiązek wydawanych w oststnich latach naprawdę trudno znaleźć ciekawę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj dobrze, że jednak jej nie kupiłam, a już miałam to zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce. Zapamiętam, żeby nie tracić na nią czasu..;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie właśnie intrygują takie powieści dziwne, absurdalne, więc na przekór Twojej opinii chyba będę wypatrywać "Pierwszej miłości" w bibliotece (btw. okropny tytuł, kojarzy mi się z tym serialem na Polsacie)
    Obserwujemy?
    written-by-bird.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.