23 sierpnia 2012

"Smażone zielone pomidory" Fannie Flagg (#12)



TYTUŁ: Smażone zielone pomidory
TYTUŁ ORYGINAŁU: Fried green tomatoes at the Whistle Stop Cafe
AUTOR: Fannie Flagg
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 1999

LICZBA STRON: 381

Nie spodziewałam się, że ludzkie życie może okazać się aż tak interesujące, przy czym nadal pozostaje ono zwykłą codziennością, na którą składają się oddychanie, jedzenie i temu podobne. Fannie Flagg zabiera nas w podróż sentymentalną, która dosłownie najeżona jest humorem, ciepłem, miłością, ale również nostalgią, smutkiem, stratą. Wszystko doprawia smakowitymi opisami potraw, które są w stanie poruszyć nawet najbardziej zagorzałego fanatyka diety.

To były najlepsze pomidory w moim życiu. Historia zaczyna się w Domu Starców w 1986 roku, do którego przybywa w odwiedziny Evelyn wraz z mężem. Kobieta nie może znieść swojej zrzędliwej teściowej i postanawia uciec na korytarz, aby pocieszyć się chociaż na chwilę słodkim smakołykiem. Tam spotyka panią Cleową, która zaczyna opowiadać jej historie swojego życia, z taką ufnością i czułością, że Evelyn nie pozostaje nic innego, jak tylko słuchać jej w spokoju. Od tej pory wsiadamy do pociągu, który zabiera nas do przeszłości.

Przenosimy się do pierwszej połowy XX wieku, gdzie uprzedzenia rasowe osiągają niezdrowe apogeum, a nocami budzą się białe, zakapturzone upiory, których pragnieniem jest wybielić świat. W tych realiach poznajemy rodzinę Threadgoode, a przede wszystkim Idgie, która mogłaby zostać uznana za punkt centralny, wokół którego skupiają się wszyscy bohaterowie. Idgie to dziewczyna niepokorna, bardzo męska, odważna, która okaże się magnesem na wszelkie kłopoty, ale również radości. Podczas naszej podróży poznamy wiele osób (nie sposób ich wymienić), będziemy mieli przyjemność czytać wycinki prasowe sprzed prawie wieku, a przede wszystkim zostaniemy niejednokrotnie rozśmieszeni do łez, albo łzy będą płynęły z innych powodów. To ogromna huśtawka emocjonalna. Ta opowieść to kalejdoskop ludzkich smutków i radości.

Jestem oczarowana klimatem owej powieści. Język, jakim posługuje się Flagg jest prosty, ale potrafi oddać w mistrzowski sposób wszystkie ludzkie emocje oraz przedstawić każde wydarzenie w sposób iście intrygujący. Każdy z bohaterów jest inny, a ta mnogość ludzkich charakterów jest balsamem dla mej duszy - dawno nie zagłębiałam się w tak różnorodne osobowości. Książka porusza takie tematy jak: uprzedzenia rasowe, przemoc wobec kobiet, kalectwo, bezdomność, a nawet odnajdziemy w niej wątek kryminalny.

Pragnę również poinformować moją Bibliotekę Miejską, iż uroniłam kilka łez na kartki owej książki, przez co delikatnie wybrzuszyły się w paru miejscach, za co gorąco przepraszam. Pragnę również zaznaczyć, iż jedyną możliwością uniknięcia podobnej sytuacji w przyszłości jest chowanie przed moją wizytą wszystkich pięknych, ciepłych i wzruszających lektur.
 
OCENA: 5 / 6 

19 komentarzy:

  1. O tak, pamiętam swój 'pierwszy raz' z tą książką. Byłam zachwycona i tak jak Ty zauroczona tą powieścią, pokochałam bohaterów i nie mogłam się od ich historii oderwać. Książka trafiła na moją honorową listę tych ulubionych:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zupełnie, jak u mnie - spokojnie mogłabym ją nazwać jedną z ulubionych :)

      Usuń
  2. Hm... To chyba coś ze mną jest nie tak, skoro nie mogłam tej książki doczytać nawet do połowy (może to wina tego, że najpierw obejrzałam film?). Dziwnie się z tą myślą czuję, dlatego w najbliższym czasie, gdy wybiorę się do biblioteki, zapoluję na zielone pomidory i postaram się usmażyć je tak, jak trzeba!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie widziałam filmu - albo oglądałam go tak dawno, że już zupełnie o tym nie pamiętam :) Może dlatego obyło się bez porównań i do lektury usiadłam z świeżym umysłem? :)

      Usuń
  3. Nie czytałam tej książki, ale chętnie to zmienię:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie czytałam tylko jedną książkę tej autorki - "Wciąż o tobie śnię". Wywarła na mnie pozytywne wrażenie, więc chętnie zapoznam się ze "Smażonymi zielonymi pomidorami". Miałam zamiar obejrzeć film, ale jednak poczekam z tym - najpierw niech będzie książka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero po książce nabrałam ochoty na film - mam nadzieję, że nie będę nim rozczarowana. "Wciąż o tobie śnię" jeszcze nie czytałam, ale bardzo podoba mi się styl tej autorki, więc będę poszukiwać jej innych powieści :)

      Usuń
  5. Ostatnio jakoś głośno o tej książce w blogosferze i czytam same pozytywne recenzje na jej temat;) Chętnie po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To rzeczywiście piękna książka. Czytałam dawno temu. Warto do niej wrócić:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ja będę do niej wracać bardzo często :)

      Usuń
  7. Dla mnie zarówno powieść, jak i film są WYŚMIENITE. Kiedyś planowałam zrobić tytułowe danie według przepisu powieściowego. Może w końcu zasmakuję tego dania.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam ochotę na danie, ale skąd ja wezmę zielone pomidory?

      Usuń
  8. słyszałam opinię, że książka jest wprost rewelacyjna. wiem, że jej egzemplarz leży w mieszkaniu mojej mamy, więc cała przyjemność z obcowania z lekturą jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście, że Mama posiada tę książkę :) Ja swój egzemplarz mam z biblioteki i będę musiała oddać go z bólem serca.

      Usuń
  9. Kurcze, nie wiem dlaczego, ale mój komentarz się nie pojawił. Chyba przez to, że mi wczoraj internet słabo działał.
    To moja lektura z czasów licealnych. Świetna książka. Przypomniałaś mi o niej i mam ochotę ponownie ją przeczytać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, jednak jest, do wytrwałych świat należy :) Pozdrawiam również!

      Usuń
  10. Kiedyś, kiedyś oglądałam film nakręcony na podstawie tej książki i byłam nim zachwycona, tym samym, ta powieść jest przeze mnie bardzo pożądana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już od ładnych paru lat słyszę o tej książce i nadal jej nie mam. Muszę to koniecznie zmienić bo to po prostu wstyd :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.