19 sierpnia 2012

"Weranda pełna słońca" Juliette Fay (#10)



TYTUŁ: Weranda pełna słońca
TYTUŁ ORYGINAŁU: Shelter me
AUTOR: Juliette Fay
WYDAWNICTWO: Otwarte
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2011

LICZBA STRON: 432

Utrata ukochanej osoby odbiera jej chęć do życia. Jednocześnie im niej sił, tym więcej osób, które schylają się, aby podać jej pomocną dłoń. Im mniej wiary, tym więcej rąk, które podtrzymują ją pod ramionami, aby mogła stać. Między nogami plączą się miękkie i ciepłe ciała jej dzieci, dzięki którym w końcu robi pierwszy krok.

Ona, czyli Janie, kobieta przed czterdziestką, matka dwójki małych dzieci i wdowa. Zostaje wystawiona na próbę przez los, który odbiera jej ukochanego męża. Popada w otępienie, które paraliżuje jej umysł i ciało, przez co każdy dzień stanowi wyzwanie.
Wszystko zmienia się, gdy do jej drzwi puka nieznajomy, który twierdzi, że jej mąż zlecił mu kilka miesięcy temu wykonanie werandy przed ich domem. Początkowo kobieta odrzuca od siebie myśl o takim zbytku, ale zaczyna rozumieć, iż to była wola jej ukochanego, co ostatecznie przekonuje ją do tego projektu.

Janie nie może narzekać na samotność. Okres żałoby to również czas, kiedy rodzina i przyjaciele kręcą się bez przerwy w pobliżu, a chwile smutku dopadają ją tylko w nocy, gdy miejsce obok jest puste. Kobieta unika łóżka, które niesie ze sobą zbyt wiele wspomnień i noce spędza w gabinecie, gdzie rozpoczyna się jej internetowa korespondencja z miejscowym księdzem. Natomiast w świetle dnia może obserwować Tuga, który ze skupieniem pracuje przed jej domem, a jego wielkoduszność i cierpliwość coraz bardziej jej imponują. Jej życie wraca do normalności wraz z postępem w budowie werandy, a gdy ostatnia deska zostaje pokryta bejcą, świat znowu wydaje się być znośny. Jak potoczą się losy Janie i mężczyzn, którzy ją otaczają? Czy jej sercem zawładnie ksiądz, budowlaniec, czy może mąż nadal zajmuje w nim najważniejsze miejsce? Czy kobieta poradzi sobie, jako samotna matka?

Jest to opowieść pełna ciepła, nostalgii, poruszająca wiele trudnych tematów, jak żałoba, gwałt, molestowanie. Mimo ogromnego ciężaru smutku, który przenika do nas przez słowa owej historii, jest w niej również blask nadziei, która przynosi ulgę i pocieszenie. Nie brakuje w niej odniesień do Pisma Świętego, co nie każdemu może przypaść do gustu - osobiście uważam, że nadaje jej to pewnego charakteru. Czas spędzony na tej lekturze minął niepostrzeżenie, a przede wszystkim pokrzepił moje wątpiące we wszystko "ja". 

OCENA: 5 / 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.