24 września 2012

"Łaskawe" Jonathan Littell (#30)


TYTUŁ: Łaskawe
TYTUŁ ORYGINAŁU: Les Bienveillantes
AUTOR: Jonathan Littell
WYDAWNICTWO: Literackie
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2008

LICZBA STRON: 1000

Głównego bohatera powieści "Łaskawe" można opisać w jednym zdaniu i nie sądzę, aby było to wobec niego krzywdzące. Maksymilian to homoseksualista, matkobójca, SS-man, prawnik, człowiek, którego łączy kazirodcza miłość z siostrą, filozof, miłośnik literatury i muzyki, kat Żydów.

Swój egzemplarz powieści zakupiłam w antykwariacie. Opasły tom w czerwonej okładce krzyczał do mnie z półki, więc pospiesznie złapałam go i ruszyłam do kasy. Kilka miesięcy wcześniej trafiłam na pochlebne recenzje owej książki i mimo, iż tematyka nie jest mi najbliższa, to kontrowersyjność krążąca wokół tego tytułu wywołała we mnie uczucie obezwładniającego głodu. Odkąd pamiętam pławiłam się w trudnych historiach bez happy end-ów, w powieściach smutnych i poruszających. Pokładałam wielkie nadzieje w tej lekturze.

Niestety, czuję się rozczarowana.

Książka i owszem, ma swoje powody do kontrowersji, bywa wulgarna, dosadna i obsceniczna, a orgiastyczne doznania głównego bohatera podczas stosunków seksualnych z innymi mężczyznami napawają obrzydzeniem. Autor upodobał sobie słowo "gówno" i obrzucił nim wszystko i wszystkich, także podczas lunchu książkę chowałam pod stołem. Nudne i żmudne opisy potyczek niemieckiej armii oraz długie tytuły wojskowe, którymi określali się poszczególni bohaterzy poboczni były źródłem moich licznych westchnień.

Problemy wewnętrzne samego głównego bohatera to osobna historia. Gdy jednak czytałam, jak pił i bawił się w towarzystwie swoich rodaków, podczas gdy głębokie doły wypełniały się ciałami zamordowanych Żydów (mężczyzn, kobiet i dzieci), to co rusz obrywał ode mnie po łbie.

Najgorsze co może się przytrafić czytelnikowi (według mnie) to doznać uczucia niechęci do głównego bohatera na którym ciąży powodzenie opowiadanej historii. Szczerze nie znoszę Aue, jego obrzydliwej dwoistości, dobrych manier zakrywających czystą zwierzęcość (a raczej wściekłą zwierzęcość).

Nie polecam. To lektura obezwładniająca, paraliżująca i pozostawiająca niesmak na długo po przeczytaniu ostatniego zdania.


OCENA: 1 / 6

29 komentarzy:

  1. A ja nie dałam rady przeczytać tej książki. Przede wszystkim jest za gruba. Miałam ją w ręcach, przeczytałam początek oraz kilkanaście różnych fragmentów - i odłożyłam z uczuciem nudy i niechęci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem - to opasłe tomisko, które można byłoby skrócić do 200 stron, żeby wydobyć z niego najlepsze momenty.

      Usuń
  2. Skoro nie polecacie, to daruję sobie jej poszukiwania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. o, to dobrze wiedzieć co omijać;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję. Książka wpadła mi w oko i napotykając ją w księgarniach nawet sama okładka przykuwała moją uwagę. Teraz wiem, że mogę ją omijać z daleka, bo z tego co piszesz nie doczytałabym jej do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że miałam problemy z doczytaniem do końca, ale z zasady nie porzucam książek. :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie nie moja tematyka. A z tego co przeczytałam u Ciebie sposób napisania też w żadnym wypadku mi nie leży.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpisuję na listę "Omijać z daleka". Szkoda, że czasem musimy zmarnować czas na kawał kiepskiej literatury prawda? Mam nadzieję, że kolejna lektura przyniesie Ci więcej satysfakcji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, prawda :) Postaram się omijać z daleka podobne książki.

      Usuń
  7. Dzięki za ostrzeżenie...1000 stron???? Długo czytałaś tę książkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem jak jest z tą książką, ale może ona taka mam być, może ma szokować, obrzydzać i zniechęcać do głównego bohatera. Być może głupio zrobię, ale dam szanse tej pozycji, kontrowersyjne lektury z dosadnymi opisami nie są mi straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie są straszne takie lektury, ale to momentami było po prostu obrzydliwe. Nie czerpię satysfakcji z takiego czytadła.

      Usuń
  9. Hmm... Twoje slowa przeczytalam z ogromnym zainteresowaniem. Ksiazke mam, juz od jakis dwoch lat i ciagle czeka. Pewnego dnia bede musiala sie z nia zmierzyc i porownam moje doznania z Twoimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście nie polecam, ale absolutnie nie zabraniam. Chętnie poznam Twoją opinię :)

      Usuń
  10. Lubię ryzyko, skrajne emocje, kontrowersyjne lektury. Ale tym razem zdam się na Ciebie i książkę odpuszczę, choć początkowo Twoja recenzja mnie zachęcała.

    Polecam "Sekrety Los Angeles". Na takie chłodne wieczory w sam raz. Książka ma w sobie trochę pikantności (^^ a jakże!), także troszeczkę może rozgrzać. ;) Ale tak na poważnie, to polecam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tym bardziej polecam!
    A słyszałaś, że Katarzyna Michalak (tak, ta od "Roku w poziomce", "Nadziei", "Sklepiku z niespodzianką...") w styczniu wydaje nową książkę, odważną, kontrowersyjną... Odpowiedź na Greya, polski erotyk? "Mistrz". Aż czekam z niecierpliwością, co takiego ta łagodna osóbka wymyśliła. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam spróbuję Greya przeczytać. ;) A o "Mistrzu" dowiedziałam się na blogu Michalak. ;) Także wiadomość świeżutka kochana, świeżutka!
    Mira także wydaje niedługo dość ciekawą pozycję erotyczną, a mianowicie "Trzy oblicza pożądania" (jak dobrze tytuł pamiętam). Powinna do mnie dotrzeć na początku października. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda (a może i wcale nie), że książka okazała się taką porażką. W końcu trzeba też wiedzieć co to jest zła literatura. Mnie od początku przerażała objętość powieści i także z tego powodu zrezygnowałam z przeczytania jej. Chyba mamy tu do czynienia z "lekkim" przerostem formy nad treścią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś. To ciężkostrawna literatura, o kwaśno-gorzkim smaku.

      Usuń
  14. Ja rozpalę? Chyba recenzją, bo od rozpalania jest autorka/autor :D

    OdpowiedzUsuń
  15. przed przeczytaniem Twojej opinii na jej temat, nie miałam książki w mych planach, a teraz już w ogóle nie zamierzam po nią sięgać

    OdpowiedzUsuń
  16. Paradoksalnie swoją recenzją mnie bardzo zachęciłaś :)
    Chciałabym się przekonać czy odebrałabym tę książkę w podobny sposób. 1000 stron to spore wyzwanie, ale ja właśnie takie lubię. W księgarniach ciągnie mnie do opasłych tomisk (takie małe zboczenie :)), ale niestety cena odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja również jestem zboczeńcem, bo uwielbiam opasłe tomiska podobnie do Ciebie :)

      Usuń
  17. A mnie się ta książka podobała. Zgadzam się z Tobą, że były w niej przydługie fragmenty, że momentami była odpychająca i odrażająca. Dobrze zapadł mi w głowie sam początek, gdzie autor przedstawia wojnę w nietypowych liczbach, bardzo mnie to zainteresowało i zachęciło do dalszej lektury. No i zaintrygowało mnie bardzo to spojrzenie na II wojnę oczami SS-mana. To zupełnie inny obraz niż ten, jaki z literatury i z kina znałam do tej pory. I dlatego właśnie tę lekturę uważam za wartościową i poleciłabym wytrwałym (no bo trzeba być wytrwałym, żeby przez te 1000 stron nieprostej i ciężkiej lektury przebrnąć) czytelnikom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - to inne spojrzenie jest orzeźwiające, ale mimo wszystko gryzłam knykcie podczas lektury; jestem przewrażliwiona na takie okrucieństwa.

      Usuń
  18. "Łaskawe" to zdecydowanie najwybitniejsza książka napisana w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku. Cięzko jest uniknąć epatowania syfem gdy opisuje się front wschodni i działania sonderkomando czy einszatzgruppen. Jestem z wykształcenia historykiem i realia zostały oddane wspaniale. Postaci historyczne i prawdziwe "Aktion" zostały świetnie wmanewrowane w fabułę. Jednak żeby docenić to dzieło potrzeba pewnej dozy zainteresowania operacją Barbarossa etc. Wspaniała lektura 10/10

    OdpowiedzUsuń
  19. zgroza gdy się czyta komentarze czytelniczek, jeśli szukacie wrażeń z Harleqina to nic dziwnego że nie jestescie w stanie przeczytać książki Littela...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.