15 września 2012

"Efekty świetlne" Miranda Beverly-Whittemore (#24)



TYTUŁ: Efekty świetlne
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Effects Of Light
AUTOR: Miranda Beverly-Whittemore
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2007

LICZBA STRON: 320

Sztuka. Sztuka?

Tematyka zdjęć artystycznych, które przedstawiają nagie dzieci zainteresowała mnie od razu, bo lubię dzieła sztuki trudne i niejednoznaczne. Pomyślałam sobie, iż z racji miłości jaką darzę artystów, powinnam przeczytać ową pozycję i tak też zrobiłam. Niestety, akcja toczy się powoli, a przy tym nie ma w niej odpowiedniej dawki nostalgii, która pomogłaby mi to znieść.

W trakcie czytania książki nawiedzają nas fakty zaczerpnięte prosto z historii sztuki, ale z racji wykształcenia, stanowiło to dla mnie pewnego rodzaju ciekawostkę ( albo jak to woli powtórkę materiału). Jeśli jednak ktoś sztuką nie interesuje się wcale i nie obchodzi go, co łączy Van Gogha z Gauguin, to może poczuć ciężkość powiek i mrowienie w dłoniach, będące znakiem zniecierpliwienia. Autorka kilkukrotnie rozpisuje się na tematy teoretyczne, co spowalnia ciąg zdarzeń i szczerze powiedziawszy, nie wnosi nic nowego.

W trakcie czytania brakowało mi również tej cienkiej nitki, jaka zazwyczaj tworzy się pomiędzy mną, a czytaną pozycją i łączy mnie z jej wnętrzem - czegoś tutaj brakowało.

Temat zdjęć przedstawiających dwie dziewczynki został sprowadzony do poziomu rozterek głównej bohaterki, dorosłej już kobiety, która nie potrafi poradzić sobie z tym, kim jest i czego pragnie. Jej poszukiwania zwieńczone są bezsensownym odkryciem, które wywołuje u mnie tylko fizyczną reakcję - uniesienie brwi w chwili pełnej konsternacji. To doskonały temat, który nie został wyczerpany, albo po prostu autorka nie wiedziała, jak go rozwinąć w sposób interesujący dla czytelnika.

Piękny tytuł i interesująca okładka okazały się tym razem wabikiem, który złapał mnie w sidła rozczarowania.

OCENA: 1/ 6

10 komentarzy:

  1. Okładka piękna. Na początku recenzji zainteresowałaś mnie, szkoda, że jak mówisz autorka nie miała pomysłu na rozwinięcie tematu. Książka miała zadatki na coś oryginalnego i bardzo ciekawego.
    PS Cieszę się, że już wróciłaś:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, zdążyłam się stęsknić za blogosferą i intensywnym czytaniem :)

      Usuń
  2. Cudna jest ta okładka! Szkoda tylko, że ukrywa tak nieciekawą treść. )

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście przykuwa uwagę. Ale po Twojej opinii widzę że z pewnością nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie, szkoda czasu na tę książkę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieprzyjemne uczucie - okładka, która wiele obiecuje i rozczarowująca treść... Interesuję się sztuką i chętnie przeczytałabym książkę, która w umiejętny sposób przemyca informacje dotyczące sztuki wplatając je w fabułę powieści, ale zdecydowanie nie mam ochoty na teoretyczne dywagacje.
    Odpuszczam sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam podobne odczucia, chciałam nasycić się sztuką wplątaną w fikcyjną powieść, ale wszystko potoczyło się nie po mojej myśli.

      Usuń
  6. W pewnym sensie interesuję się sztuką (na studiach bardzo lubiłam właśnie zajęcia z historii sztuki), ale obawiam się, że to jednak z mało, bym potraktowała lekturę tej książki z przyjemnością. Dlatego tym razem odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja interesują się sztuką bardzo, bardzo, bardzo i okazało się, że to również było za mało ;)

      Usuń
  7. Słaba ocena. Chyba szkoda czasu na takie czytadło. Okładka mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.