11 września 2012

"Przestrzeń za Szkłem" Simon Mawer (#23)



TYTUŁ: Przestrzeń za Szkłem
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Glass Room
AUTOR: Simon Mawer
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2011

LICZBA STRON: 479

Powieść o miłości, ale raczej fizycznej, o marzeniach, ale raczej materialnych, o podróży, której bliżej do ucieczki. Przestrzeń za szkłem to dom, który został zbudowany dla młodego małżeństwa na początku XX wieku w Czechosłowacji. Obydwoje pragnęli wieść życie nowoczesne i pozbawione archetypów przeszłości, a dom traktowali jako przestrzeń do mieszkania, a nie gromadzenia pamiątek. Ich związek był zimny, jak pomieszczenia w których był konsumowany, a piętno zdrady odcisnęło się na ich ciałach, niczym więzienny tatuaż. Zawieruchy ogarniające Europę zmusiły ich (on był Żydem) do podjęcia chaotycznej ucieczki do Ameryki, podczas gdy dom stawał się po kolei: laboratorium nazistów, ośrodkiem rehabilitacyjnym, a nawet muzeum sztuki nowoczesnej. Kto jeszcze zamieszkał w przestrzeni za szkłem i jak ona wpłynęła na jego życie? Jak potoczyły się losy bohaterów?

Książka jest zimna, jak lód. Na próżno oczekiwać od niej promyku nadziei, a chłód wyzierający z jej wnętrza sprawia ból oczom i dłoniom, w których spoczywa. Mawer dopasował swoją narrację do klimatu Szklanego Domu, gdzie wszytko było proste, białe i sterylne, a przez to dla mnie bardzo obce i niezrozumiałe. Neguję istnienie architektury modernistycznej, a przebywanie w domu pozbawionym ciepła (ciężaru zasłon, miękkości koców, faktury drewna, skrzypienia desek podłogowych) było dla mnie katorgą i smutną drogą poprzez upadek człowieka. Funkcjonalność nie wyklucza użycia naturalnych materiałów i nie zabrania otaczać się dziełami sztuki. Czy biel, która tak łatwo ulega brudowi jest użyteczna? Nonsens.

Myślę, że mój problem z całkowitą akceptacją tej powieści wynika z naleciałości studenckich, kiedy ukształtowałam swoje poglądy wobec architektury. Nie będę ukrywać faktu, że nowoczesny dom (na podłogach linoleum...) jest dla mnie symbolem zmechanizowanego człowieka, który sterylność miejsc pracy i centrów handlowych próbuje przemycić za swój próg. Poza tym skomplikowane relacje (ale tak skomplikowane, że chyba przekombinowane) pomiędzy bohaterami, tudzież sprowadzone do poziomu (niskiego) ludzkiej seksualności, która dyktuje wszystkie warunki, nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. To już wszystko było, chociażby u Kundery, na którym ewidentnie wzorował się Mawer.

Opisy okupowanego państwa, strach towarzyszący ucieczce, a również realia XX wieku to dobre strony tej powieści, które sprawiły, iż doceniam jej wartość. Mimo wszystko chroniczny brak akcji i wydumane rozterki bohaterów są ciężkostrawne, a nawet mogą odbić się czkawką. 

OCENA:  3 / 6 

22 komentarze:

  1. Takie mało ciekawe się wydaje. Zapraszam na konkurs : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/09/konkurs-z-firma-prymat.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł na fabułę według mnie oryginalny, ale nie wiem, czy dałabym radę przez nią przebrnąć. Jestem zwolenniczką poruszających, ciepłych książek, a ta aż bije chłodem z Twojej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - ciepła tutaj nie uświadczysz. Ja miewam różne stany emocjonalne - czasami wolę chłód, częściej jednak ciepło. Teraz jestem na etapie poszukiwań słonecznych powieści.

      Usuń
  3. Coś jest w tej fabule rzeczywiście. Poszperałam teraz trochę w internecie, bo kompletnie nie znam tego autora. Chyba jednak tego chłodu za dużo. Stanowczo odmawiam teraz przeczytania tej książki, gdyż moja skromna osoba potrzebuje aktualnie dużych zasobów ciepełka:) Pozdrawiam urlopowiczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, urlopowiczka już w domu i wyje z tęsknoty za górami. Jeśli potrzebujesz ciepełka to nie zbliżaj się do szklanych przestrzeni :) Pozdrawiam Cię Martuś :)

      Usuń
  4. Mimo tego, iż ocena nie jest zbyt wysoka, a Ty nie namawiasz zbyt gorliwie do sięgnięcia po tę książkę to szczerze przyznam, że zachęciłaś mnie. Może to dziwne, ale wydaje mi się, iż to co Tobie nie przypadło do gustu, może spodobać mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) Wszystko jest możliwe, a gusta różne.

      Usuń
  5. dobra recenzja. nie chciałabym się nadziać, bo tytuł jest intrygujący... choć może kiedyś? nie wiem, nie umiem powiedzieć, czy chcę to przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - ponadto uważam, iż warto samemu się przekonać, jaką wartość ma ta książka. :)

      Usuń
  6. Tym razem podziękuję za książkę...
    Wolę coś innego;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zniechęca mnie ten "chroniczny brak akcji", ale zapiszę sobie tytuł. Może zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię powieści obyczajowe i zazwyczaj nie szukam w nich wartkiej akcji, ale w tym przypadku naprawdę brakowało mi tego czegoś.

      Usuń
  8. Niestety czkawka to nie jest ten stan, który lubię ;) Książka mnie nie przyciąga ani z opisu, ani z okładki. Raczej chwilowo podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie lubię czkawki, ale dałam radę - nabrałam wody w usta i pochyliłam głowę w dół, pomogło. :)

      Usuń
  9. Mało brakło, a kupiłabym tę książkę w promocji w Weltbildzie. Ostatecznie wybrałam coś innego. Teraz widzę, że to było dobre posunięcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupiłam ją na wspomnianej przez Ciebie promocji i cieszę się, że kosztowała mnie 10 złotych - cena odzwierciedla jakość.

      Usuń
  10. Co do samej książki, to nie wiem czy warto po nią sięgać czy nie, ale za to zdecydowanie zgadzam się z tym, co napisałaś o zimnych, nowoczesnych wnętrzach. Nie cierpię takich miejsc, mam ochotę uciekać z nich jak najszybciej. Nie dla mnie taka nowoczesność, pozbawiona przytulności, ciepła, tej swojskości, która sprawia, że chce się do takiego domu wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie cierpię takich miejsc, przez co lektura nie zrobiła na mnie wrażenia - zdecydowanie wolę przytulne wnętrza :)

      Usuń
  11. mnie recenzja zaintrygowała, nie słyszałam wcześniej ani o książce ani o autorze, ale jak nadarzy się okazja to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja ciekawa jestem tej książki.
    Czytałam jego "Upadek" i była to interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurcze, kupując tę książkę miałem wrażenie, że to coś naprawdę bardzo dobrego. Nie wiem skąd, pewnie wpadłem na jakąś pozytywną opinię z innego bloga. Cóż, w sumie 6 punktów na 10 to jeszcze nie tragedia, być może mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.