26 września 2012

"Slumdog. Milioner z ulicy" Vikas Swarup (#32)


TYTUŁ: Slumdog. Milioner zulicy
TYTUŁ ORYGINAŁU: Q & A
AUTOR: Vikas Swarup
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2009

LICZBA STRON: 275

Słodko-gorzka przygoda, skok w ciemność sali kinowej; w oddali buchają obrazy i dźwięki, przeplatają się krzyki i śmiechy, skowyt psów, szum ścieków, szelest sari, dzwonienie bransolet, zapach kebabu; Slumdog to historia niczym z Bollywood, w której montażysta przez pomyłkę wkomponował film dokumentalny o slumsach.

Na wstępie przyznaję się bez bicia i łaskotania piórkiem - nie obejrzałam ekranizacji. Moja opinia jest nieskalana obrazem ruchomym i opiera się tylko i wyłącznie na słowie pisanym.

Młody mężczyzna (Ram Mohammad Thomas) zostaje aresztowany po wygraniu teleturnieju ze stawką główną miliard rupii. Producenci nie przewidzieli wygranej w pierwszych odcinkach i przekupują policję, aby siłą perswazji (czytaj: torturami) wydobyła z mężczyzny informację o oszustwie, wspólniku, który pomógł mu przejść przez 12 pytań. Kelner ze slumsów z taką wiedzą? To niemożliwe. Na pomoc przybiega (dosłownie) młoda prawniczka, która uwalnia Rama i zabiera do swojego domu. W dłoniach trzyma kasetę z nagraniem ze studia, którą postanawia przeanalizować:

- Chcesz powiedzieć, że miałeś szczęście i zgadłeś dwanaście właściwych odpowiedzi?
- Nie. Wcale nie odgadywałem odpowiedzi. Ja je znałem.
- Znałeś odpowiedzi?
- Tak. Na wszystkie pytania.
- Dlaczego więc mówisz o szczęściu?
- Czy to nie szczęście, że zadali mi tylko takie pytania, na które znałem odpowiedzi?
*

Zaiste, chłopak wiedział, co mówi. Prawniczka włącza nagranie, a przed każdym pytaniem Ram zdradza jej, jakie doświadczenie życiowe pomogło mu udzielić poprawnej odpowiedzi. Ram łapie czytelnika za dłoń i oprowadza po Indiach, aż wszystko zaczyna wirować, kolory zlewają się w czarną plamę i nie można złapać tchu.

To bardzo intensywna, mocna i poruszająca opowieść o trudach życia, niesprawiedliwości oraz niezachwianej dobroci, która pomaga przetrwać nawet w krainie śmieci poruszanych przez hordy szczurów. Ram jest przykładem człowieka, którego nic nie zdołało złamać. Warto pamiętać, że nie powinniśmy oceniać ludzi po ilości zdobytych dyplomów. Wykształcenie to bardzo ważna rzecz, ale nie każdy ma możliwość edukacji i musimy to uszanować. Wartością każdego człowieka jest jego doświadczenie, poparte dobrocią i uczciwością. Lektura, niczym zapałki podtrzymujące powieki - zmusiła do spojrzenia na świat bez możliwości mrugnięcia w smutnych czy przerażających momentach. To trzeba przeczytać.

* s. 21 

OCENA: 5 / 6



                        Książka przeczytana w ramach wyzwania "Z literą w tle" ( w tym miesiącu "S").

25 komentarzy:

  1. Z chęcią bym się skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam film, który podobał mi się. Od dłuższego czasu czaję się także na książkę. Mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, książka jet do kupienia na stronie wydawnictwa Prószyński, w promocji za...4 złote! :)

      Usuń
  3. Widze, ze i tobie spodobala sie ta ksiazka:).
    Ja na razie nie zamierzam ogladac ekranizacji, niech ksiazka zyje we mnie takim zyciem jak teraz.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ja również poczekam. :)
      Ostatnio popełniłam błąd oglądając "Smażone zielone pomidory" - ekranizacja podobała mi się tak samo, jak książka, ale obejrzana dwa dni po zakończeniu lektury wydawała się nudnym powtórzeniem.

      Usuń
  4. książki jeszcze nie czytałam, ale widziałam film i bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na odwrót - tym samym polecam Ci książkę, a ja będę przymierzać się w przyszłości do filmu :)

      Usuń
  5. historię znam jedynie z filmu
    a po książkę póki co nie zamierzam sięgać

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam styczności ani z filmem ani z książką, wle chętnie to zmienie:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam film o tym tytule, nie wiedząc nawet, że istnieje książka! To żeś mnie zaskoczyła ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam film, który nawet przypadł mi do gustu. Po książkę na pewno sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to wciągająca i dobrze napisana historia z morałem :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa recenzja, choć książka nie w moim stylu. Jeszcze się zastanowię. :)

    Kochana, ja lubię rozpalać... recenzjami. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja już wiem, są bardzo pobudzające (ekhm, ekhm do czytania oczywiście) :D

      Usuń
  10. Nie widziałam ani książki ani filmu. Fabuła wydaje się być ciekawa. Jestem zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam książkę :) Film również przede mną.

      Usuń
  11. Ja widziałam już ekranizację. Dopiero całkiem niedawno Imani oświeciła mnie swoją recenzją, że w ogóle istnieje taka książka! Chcę ją bardzo przeczytać, ale obawiam się, że fakt obejrzenia wcześniej filmu, może wpłynąć na lekturę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki - znalazłam ją na wyprzedaży Prószyńskiego i byłam pewna, że napisano ją na podstawie scenariuszu. Błąd! :)

      Usuń
  12. Jakiś czas temu nosiłam się z zamiarem obejrzenia ekranizacji. Nie zrobiłam tego do dziś i chyba się cieszę, bo nawet nie wiedziałam, że jest książka. Oczywiście wyznaję zasadę: najpierw papier, a potem szklany ekran:):) Zapowiada się świetna lektura:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, bardzo dobra zasada, ja również kieruję się podobną filozofią :)

      Usuń
  13. Ja dostałam tę książkę w prezencie, tuz po jej ukazaniu się - byłam tak nieco sceptycznie nastawiona, bo nie przepadam za wydawaniem książek wraz z wejściem na ekrany filmu, kiedy na okładce wykorzystuje się kadr z ekranizacji. Ale szybko jednak po książkę sięgnęłam. Nie widziałam filmu, słyszałam tylko wiele pozytywnych recenzji. Książka bardzo mi się spodobała, jest napisana w naprawdę ujmujący sposób. Widzę, że czytasz teraz drugą książkę Swarupa - także mi się podobała, choć nie tak bardzo jak Slumdog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ma problem z okładkami filmowymi - zazwyczaj nie zachęcają do sięgnięcia po książkę, wolę zwykłe projekty graficzne, ewentualnie reprodukcje dzieł sztuki :) Czytam, czytam - klimat podobny, ale masz rację - Slumdog smakował lepiej.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Też kupiłam tę książkę w Prószyńskim i jestem jej bardzo ciekawa :) Ekranizacja mi się podobała, mam nadzieję, że papierowy pierwowzór również mnie zadowoli. Po Twojej recenzji bardzo chętnie po nią sięgnę. Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.