18 września 2012

"Vita" Melania Mazzucco (#26)


TYTUŁ: Vita
TYTUŁ ORYGINAŁU: Vita
AUTOR: Melania Mazzucco
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008

LICZBA STRON: 512

Opowieść Mazzucco jest na poły autobiograficzna, na poły fikcyjna. Autorka postanawia wyruszyć w podróż do przeszłości, podczas której pragnie poznać losy swojej rodziny. Pisarka cofa się do zamierzchłych czasów i wraca do teraźniejszości (cofa się mniej lub bardziej, a potem znowu widzimy ją dzisiaj, teraz).

Poznajemy Diamante i tytułową Vitę. Obydwoje są nieletnimi emigrantami przybyłymi do Stanów Zjednoczonych z Włoch w poszukiwaniu szczęścia (pracy, a tym samym pieniędzy / spokoju i dobrobytu), które miało odmienić ich liche życie i uczynić szanowanymi obywatelami. Od samego początku wszystko przebiega nie po ich myśli - ojciec Vity (który miał ich odebrać z portu) okazuje się oszustem drugiej kategorii,  zdradliwym typem,  który potajemnie spółkuje z  kobietą, ewidentnie nie będącą jego żoną, ani matką Vity. Mężczyzna trudni się wynajmowaniem kątów (tak to trzeba nazwać, gdyż nie są to pokoje, ani nawet skrzypiące prycze) do spania dla swoich rodaków, którzy każdej nocy pozbywają się złudzeń, że ramiona Ameryki są ciepłe. Vita musi zaakceptować swoją niską pozycję w tym okrutnym świecie mężczyzn, a Diamante próbuje przekonać otoczenie, że zna swoją wartość i jest w stanie żyć uczciwie.


Podczas lektury poznajemy dalsze losy włoskich dzieci, dowiadujemy się o żywotach innych emigrantów, zostajemy zapoznani z detalami funkcjonowania mafii, uczestniczymy w morderczych pracach związanych z budową kolei czy sięgających chmur wieżowców. W tych nieprzychylnych warunkach Diamante i Vita przysięgają sobie miłość po wsze czasy, ale okres w którym przyszło im żyć tępi wszystko, co dobre i niewinne.
Co sprawi, że będą musieli porzucić dotychczasowe marzenia? Jak zmieni ich trud życia codziennego? Kim byli emigranci na początku XX wieku w Ameryce i jaką ojczyzną okazał się dla nich nowy ląd?

Nigdy nie czytałam książki o podobnej tematyce, dlatego lektura była dla mnie fascynującą podróżą w nowe rejony, poprzez niepoznane dotąd obszary ludzkiej psychiki. Domyślałam się, że życie w Ameryce było trudne, szczególnie dla dzieci,w których pęczniały marzenia o świeżej pościeli, wyprasowanych spodniach i słodkiej wacie cukrowej przyklejającej się do podniebienia, a które na miejscu otrzymywały zawszone posłanie i były wysyłane na ulicę z naręczem gazet do sprzedania. Nowy kontynent okazał się dla wielu przedsionkiem piekła, a walka o przetrwanie pozbawiała wszelkich sił witalnych.


Minusem tej powieści jest chroniczny brak dialogów. Książka napisana jest w formie opowieści, jakby snutej przed snem. Brakowało mi barwnych rozmów, które wciągnęłyby mnie całkowicie w klimat przedstawianych wydarzeń. Narracja Mazzucco sprawiła mi nie lada przyjemność, ale nie była w stanie zaspokoić mojej ciekawości do cna. Czasami ogarniała mnie nuda, a skupianie się na danych statystycznych było moim zdaniem błędem ze strony autorki, bo wprowadzało niepotrzebny chaos i splątywało myśli.


Uważam, że jest to wartościowa powieść, która uporządkowała moje poglądy na temat sytuacji w Stanach Zjednoczonych w XX wieku, a historia miłości uderzyła mnie swoją realnością. Miłość okazała się jedyną siłą napędową, która trzymała bohaterów przy życiu i pozwoliła im snuć marzenia, mimo wszelkich niepowodzeń. 


OCENA: 3 / 6

15 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, ciągle czeka na swoją kolej. Po Twojej recenzji zastanawiam się DLACZEGO???

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czemu, ale bardzo cenię książki, które obalają amerykański mit.
    Choć pojawia się wątek mafijny, za którym nie przepadam, to jednak chciałabym przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz obawiać się wątku mafii. Autorka ucieka od opisywania struktury tej "organizacji" wątpliwej reputacji, a przytoczone fragmenty można traktować uniwersalnie :)

      Usuń
  3. hmmm chyba jednak nie do końca ta książka trafia w mój gust
    zatem pass

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem, nie wiem czy dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. zapowiada się dość ciekawie..może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obawiam się, że brak dialogów może mi troszkę przeszkadzać, ale nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama historia mi się podoba, choć tak jak poprzedniczka nie przepadam za książkami z małą ilością dialogów (czy zupełnym ich braku). Mimo to z chęcią sięgnę po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc zupełnie nie mój klimat :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię styl pisarstwa Melanii Mazzucco i brak dialogów mi nie przeszkadza. Ma ona niesamowitą umiejętność stworzenia intrygującej historii i pełnokrwistych bohaterów w oparciu o szczątkowe informacje. Mnie ta książka zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że odnalazłaś jej dobre strony :)

      Usuń
  10. Miałam dokładnie takie same odczucia kiedy stanęłam przed dylematem przeczytania Melanii Mazucco - brak dialogów i forma opowieści, która wydaje się czasem denerwująca. Ostatecznie książkę odłożyłam na półkę. Czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam przebłysk, żeby odłożyć ją na półkę - ale z zasady czytam książka do końca. Nie żałuję, że pozwoliłam toczyć się opowieści dalej, ale nie wszystko mi się podobało :)

      Usuń
  11. Na tę książkę też mam wielka ochotę. Kilka razy chciałam ją sobie kupić, jak się wreszcie któregoś dnia zdecydowałam, to zabrakło w Empiku i ostatecznie wybrałam sobie coś innego... Urzekają mnie historie o emigrantach w Stanach Zjednoczonych - nie wiem w sumie dlaczego, nigdy tam nie byłam (choć chciałabym). Ale takie historie mają po prostu coś w sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój egzemplarz przytachałam z biblioteki. Muszę przyznać, że książka była rozczulająca, smutna i prawdziwa.

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.