7 października 2012

"Dziennik znaleziony w piekarniku" Marek Susdorf (#38)


TYTUŁ: Dziennik znaleziony w piekarniku
AUTOR: Marek Susdorf
WYDAWNICTWO: Novae Res
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2012

LICZBA STRON: 96

A kto chciał to dziecko, ja? Ten, czyli krzysiek-mój-półroczny-mąż, się zabezpieczał. Tak się zabezpieczał, że to ja mam teraz to dziecko, a on ogląda mundial.

W ten oto sposób prowadzone są zapiski młodej matki, Magdaleny, której macierzyństwo niekoniecznie przypadło do gustu. Kobieta przelewa swoje frustracje na papier (komputer nie działa, odcięli prąd) i próbuje oczyścić się ze złych emocji. Walczy z leniwym mężem, płaczącym dzieckiem i samą sobą, o przetrwanie, o byt. Nie ubiera prozaicznych sytuacji w piękne słowa, a świat ogarnia swoim krytycznym okiem i chętnie komentuje.

Kto nigdy nie karmił piersią, gówno o świecie wie (...) ** 

Być może. Zawsze uważałam, że gdyby mężczyźni rodzili dzieci, na świecie nie byłoby wojen. Moim zdaniem tylko osoba, która daje życie, zna jego wartość. Kobieta ma świadomość, jak ciężko przetrwać pierwsze miesiące ciąży, poród i  kolejne chwile poświęcone pielęgnacji i wychowaniu dziecka. Co mężczyzna może o tym wiedzieć? Zapewne niewiele, więc bum i łapie za pistolet, wsiada do czołgu, wyciąga zawleczkę z granatu, morduje, bo nie ma pojęcia, czym są ruchy dziecka w podbrzuszu, ból wywołany przez skurcze porodowe, pieczenie sutków od ciągłego karmienia piersią. Nikt, oprócz kobiety, nie ma pojęcia, jak ciężką pracą jest bycie matką i ile warte jest ludzkie życie.

W dzienniku znajdziemy ciekawe poglądy na temat religii (od razu uprzedzam, że Magdalena to zatwardziała ateistka, która zajadle broni się przed ochrzczeniem córki), będziemy towarzyszyć bohaterce podczas wieczorów spędzanych nad stosami rachunków, w trakcie rozmów z homoseksualnym przyjacielem mladim. Ta książka  otwiera oczy, uświadamia, że można mówić o macierzyństwie wszystko. Można być brutalnym, wulgarnym, prawdziwym. Gdy boli, można krzyczeć, gdy przeszkadza, można kopnąć. Trzeba być szczerym, chociażby ze sobą.

Ogromnym plusem jest szata graficzna książki, gdzie ilustracje Agnieszki Dmitruczuk doskonale obrazują przedstawioną historię - na okładce widnieje kobieta trzymająca dziecko w ramionach, niewiasta ucieka wzrokiem w bok, zaciska usta,  przez co sprawia wrażenie zmęczonej i rozgoryczonej, przy czym na twarzy niemowlęcia błądzi uśmiech. Kobieta już wie, czym jest życie, a dziecko tkwi nadal w błogiej nieświadomości.

* s. 10
** s. 21


OCENA: 3 / 6

 Za możliwość przeczytania książki, dziękuję autorowi. Zapraszam również na jego stronę FB ->TUTAJ <-

18 komentarzy:

  1. Również dostałam od autora propozycję przeczytania tej książki i już nie mogę doczekać się kiedy będę mogła zagłębić się w lekturze. Zapowiada się naprawdę interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  2. ciekawy tytuł, przykuwający uwagę
    aczkolwiek nad samą książką się zastanowię jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiło mnie, że książkę napisał mężczyzna - jeśli nie jest tylko odzwierciedleniem stereotypowego myślenia, to wydaje się, że może być to naprawdę ciekawe spojrzenie na sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w szoku i nie wierzyłam, że mógł to napisać mężczyzna, a jednak, autorowi udało się oddać meandry kobiecej psychiki :)

      Usuń
  4. brzmi ciekawie :)
    ja jeszcze nie mam żadnych konszachtów z autorami, więc tym bardziej zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem matką i chętnie przeczytałabym tę książkę. Frustracje młodej rodzicielki są mi oczywiście znane. Podobał mi się tekst o macierzyństwie autorstwa Agnieszki Chylińskiej, dlatego tak zainteresowała mnie recenzowana przez Ciebie pozycja. Zaciekawiła tym bardziej, że jej autorem jest przecież mężczyzna.

    Co do świadomości kobiecej i pojęciu, ile warte jest życie ludzkie - myślę, że nie ma co generalizować. Są kobiety, które nie potrafią szanować swoich dzieci, krzywdzą je. Nie będę tu już przytaczać znanych pewnie wszystkim z pierwszych stron gazet przypadków. Z drugiej strony - fakt, mężczyzna nie wie, co to ból podczas porodu, dyskomfort podczas karmienia, ale jeśli uczestniczy w opiece nad dzieckiem od chwili jego pojawienia się w domu, to wielu sprawach pojęcie ma.

    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale tylko częściowo :) Wyjątki można zaoobserwować u obydwu płci.

      Usuń
  6. Cieszą mnie pozytywny odbiór tej książki i nie mogę się już doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm... Jestem matką i to podwójną i żadnego syna nie mogłam karmić piersią (przyczyny medyczne). I ten cytat ogromnie mi się nie podoba!!!
    Mimo to chętnie zapoznałabym się z punktem widzenia, zdaniem mężczyzny o rozterkach kobiet dotyczących macierzyństwa i wychowania dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to metafora, należy popatrzeć na to z całościowej perspektywy opieki nad dzieckiem, gdzie karmienie piersią jest jedną z czynności wyjątkowych i wykonywanych tylko przez kobiety ;)

      Usuń
    2. Może i masz rację...Trochę się zbulwersowałam i nie pomyślałam już o innym znaczeniu tego cytatu.

      Karmienie piersią jest dla mnie problematycznym tematem. Wiele się w przeszłości na ten temat nasłuchałam i nawycierpiałam....

      Usuń
    3. Nie chciałam nikogo urazić tym cytatem. Zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet nie karmi dzieci piersią, dla mnie to nie ma znaczenia. O tym, jaką jesteś matką, nie stanowi Twoje ciało, ale serce :)

      Usuń
  8. Świetnie się zapowiada:) Bez wątpienia, jeśli gdzieś zobaczę tę książkę, to na pewno przeczytam. Macierzyństwo zawsze ukazuje się jako dar, błogosławieństwo i nieopisane szczęście. Niewiele mówi się o jego trudach, zwłaszcza jeśli ciąża była "wpadką", a kobieta nie jest obdarzona instynktem macierzyńskim. To bardzo ciekawy temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dla mnie, kobiety bezdzietnej, ta książka była ciekawą wycieczką w świat macierzyństwa, który niekoniecznie jest słodki i piękny.

      Usuń
  9. Tak, tak, tak. To coś dla mnie! Jestem w szoku, że tę książkę napisał facet:) Oj znam ja doskonale frustracje młodej mamy. Studiowałam, przeprowadzałam się, pisałam pracę magisterską z dzieckiem na rękach. Bywało ciężko, a żal sam wylewał się na papier. Może to kiedyś wydam hihhih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie powinni wręczyć medal, złoty oczywiście, z grawerem "dla wytrwałej kobiety" :)

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.