13 października 2012

"Karzeł Mendla" Simon Mawer (#42)


TYTUŁ: Karzeł Mendla
TYTUŁ ORYGINAŁU: Mendel's dwarf
AUTOR: Simon Mawer
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2007

LICZBA STRON: 320

Karzeł, arogancki i kpiący, nieprzeciętnie inteligentny, doktor Lambert we własnej osobie.

Lambert postanawia udowodnić światu, że jest wart więcej, niż mierzy wzrostu. Mężczyzna cierpi na karłowatość, a za cel życiowy ustanawia sobie odnalezienie genu odpowiedzialnego za jego stan. Podczas jednej z wizyt w bibliotece poznaje Jean, z którą wdaje się w romans. Miłość w tym wypadku nosi piętno choroby, kobieta nie potrafi odnaleźć się w roli oficjalnej partnerki Lamberta (ach, zapomniałam, ma męża, odchodzi od niego i wraca), przede wszystkim ze względu na jego chorobę. Romans utajony z wielu powodów, dobiega końca na porodówce...

W tle historia Mendla i niekończące się pytania, czym jest geniusz.

Brak samoakceptacji, kpina i szyderstwo z którymi spotyka się główny bohater, skłaniają do refleksji nad samym sobą. Lambert pożarł mózg niejednego człowieka, a mimo wszystko, każdy traktował go jak mutanta, półgłupka, inwalidę, nikt nie patrzył na niego poważnie. Środowisko akademickie okazało się jedynym, w którym mężczyzna został doceniony. Mawer nie odkrywa nic nowego - ukazuje, że tylko nasze życie wewnętrzne pozwala wypłynąć nam na powierzchnię. Nie liczy się nasz wygląd (czyżby?), a to, co wydobywa się z naszych ust, nasz pomarszczony umysł, spiritus movens wszystkiego. Innym problemem jest makiaweliczny charakter głównego bohatera, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć zamierzony cel. Lambert jest bardzo ciężkostrawny, jego niepohamowany popęd seksualny zakrawa na obsesję, a widok kobiecych kolan, wywołuje natychmiastową reakcję prącia. Chęć osiągnięcia sukcesu, opętała go niczym demon.

Przechodząc do kwestii genetyki - jestem laikiem w tych sprawach i ubolewam, że temat został podany w takiej formie. Miałam wrażenie, że czytam podręcznik do biologii (w książce znajdziemy kilkanaście diagramów), informacji było zbyt wiele, przez co dostałam migreny. Lubię poznawać nowe rzeczy, miałam nadzieję na przystępnie podaną wiedzę, tymczasem dostałam czysto akademickie sformułowania (łacińskie nazwy jeszcze ogarniałam), których nie spodziewałam się znaleźć w książce beletrystycznej. Doszło do tego, że kilka fragmentów musiałam ominąć, czego nigdy nie robię podczas czytania powieści. Podziwiam Mawera za to, że dokładnie odrobił pracę domową, ale dobry pisarz powinien unikać wykładania na ławę efektów swoich badań. Dobry pisarz to ktoś taki, kto potrafi najbardziej skomplikowane teorie naukowe wpleść w powieść tak, żeby czytelnik nie musiał sięgać po encyklopedię.

Ocena: 1 / 6


Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "M").
  

11 komentarzy:

  1. Jakoś też mnie ta książka nie zachęca do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo byłam bardzo zainteresowana tym tematem, ale mój zapał szybko przygasł :)

      Usuń
  2. jakoś takie książki nie bardzo mnie do siebie przekonują, tym bardziej, że nie mam ochoty męczyć się z łacińskimi nazwami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie łacina to sama przyjemność - uwielbiałam ten przedmiot na studiach, czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie setki lat :)

      Usuń
  3. Natrafiając w różnych książkach na takie dokładne opisy czegoś, na czym się zupełnie nie znam, zastanawiam się czasami na ile są one zgodne z nauką a na ile zlepkiem mało zrozumiałych słów, które tylko naukowo brzmią - czy to nie jest czasem tak jak przy wielu serialach medycznych, od których lekarzom więdną uszy ;-)
    A jeśli chodzi o książkę, to nie czuję się w ogóle zainteresowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, jak bardzo prawdziwe są rozważania autora, ale wszystko brzmiało wiarygodnie. Dla mnie natomiast zbyt skomplikowanie :)

      Usuń
  4. nie miałam jej w planach i nadal nie mam, widzę, że ostro się zabrałaś za literkę "M" i będziesz nie do pokonania w wyzwaniu hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, osobiście uważam, że nie można nadawać temu wyzwaniu miana rywalizacji :)

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że książka wydaje mi się być bardzo ciekawa. Ale jak wspomniałaś o informacjach z genetyki wyłożonej w formie encyklopedycznej i te sprawy, to mnie odrzuciło. Zobaczymy, jak to będzie z jej przeczytaniem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście odstrasza takie nagromadzenie faktów, w literaturze wydawałoby się rozrywkowej...

      Usuń
  6. Zdecydowanie książka nie dla mnie. Temat mnie nie porusza, a i postacie które opisujesz nie przypadły mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.