4 października 2012

"Upalne lato Marianny" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (#36)


TYTUŁ: Upalne lato Marianny
AUTOR: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
WYDAWNICTWO: MG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2012

LICZBA STRON: 255

Lato zbliża się ku końcowi, a ja z książką w dłoniach, która ma wszystkie atrybuty czerwca, lipca, sierpnia...ciepło słońca, szum rzeki,  szelest trawy, pomruki błyskawic, bzyczenie owadów, słodko-kwaśny smak lemoniady...słodki smak wiśni, kwaśny smak potu osadzającego się nad górną wargą, wszystko. 

Marianna i jej ostatnie lato przed pójściem na studia, upalne z wielu powodów - atmosferycznych i duchowych. Dziewczyna przechadza się po Warszawie w dniu, w którym odczytała swoje nazwisko na liście przyszłych studentów prawa. Z jej ramion ześlizguje się sweter, który podnosi przystojny mężczyzna o błękitnych oczach. Zygmunt okazuje się być gościem księdza w rodzinnej wsi Marianny. Dziewczyna niesiona namiętnością postanawia zdobyć jego ciało i duszę. Ignoruje ostrzeżenia rodziny i przyjaciół, a fakt, że Zygmunt jest doktorantem prawa i będzie jej wykładowcą, nie studzi jej zapału. Pożądanie wypiera zdrowy rozsądek, a lato dodaje odwagi .

Z jednej strony Marianna to kobieta temperamentna, o silnych poglądach feministycznych, a z drugiej osoba nieodpowiedzialna, lekceważąca informacje o nadchodzącej wojnie, tkwiąca w zaślepieniu, próżna trzpiotka. Dziewczyna jest przykładem stereotypowej młodej panny z dobrego domu, o szlachetnej urodzie i świetlanych planach na przyszłość, korzystającej z życia, wykorzystującej dobroć rodziny, nie zważającej na problemy innych. Myślę, że autorka starannie przygotowała sobie płótno, aby namalować zmiany, jakie zajdą w Mariannie po wybuchu wojny. Spodziewam się po kolejnych tomach, że bohaterka dojrzeje i poskromi swój buńczuczny charakter, okaże odrobinę zainteresowania sprawami, na które dotąd nie zwracała uwagi. 

Powieść jest przesiąknięta klimatem polskiej wsi, gdzie latem dłonie pracują na polu, palce wydobywają pestki z wiśni, zrywają miękkie maliny, zaplatają sznury hamaków wokół gałęzi drzewa. Kolejnym plusem jest sposób, w jaki zostały opisane uczucia rodzące się pomiędzy bohaterami - gorączkowe szukanie swoich spojrzeń, dłoni, ust. Nie zważając na chimery Marianny, dostajemy pyszny kawałek ciasta z rabarbarem, gdzie słodycz i kwaskowatość składają się na smak młodości. 


OCENA: 4 / 6

 Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Marcie, autorce bloga JULIA ORZECH.

32 komentarze:

  1. Ja w końcu przeczytam bo znam już autorkę no i książka zbiera same pochwały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam - warto ją przeczytać jeszcze teraz, gdy za oknem nadal słońce. :)

      Usuń
  2. Już przeczytałaś???? Jestem pełna podziwu:) A recenzja jest piękna. Zawarłaś w niej wszystko, a jednocześnie nic...drażni i zachęca. Gdybym nie była już po lekturze, to skoczyłabym zaraz do księgarni:)
    Uwielbiam te twoje kulinarne dopiski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, listonosz był we wtorek, od razu wzięłam się do lektury (nie chcę Cię straszyć, ale kończę już "Skrzydła nad Delft" ;)) Ja uwielbiam jeść, więc nie mogę powstrzymać się przed przemycaniem smakołyków do moich recenzji (cały czas myślę o jedzeniu i książkach) :)

      Usuń
  3. Jakże się cieszę, że książka Ci się podobała :) Dlaczego? Bo właśnie dzisiaj dostałam ją z wymiany na LC :)
    Myślę, że ta opowieść ma szansę trafić w mój gust, napisałaś, że jest przesiąknięta klimatem polskiej wsi, a ja takie klimatyczne opowieści bardzo cenię i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubiłaś dobry interes :) Myślę, że książka przypadnie Ci do gustu!

      Usuń
  4. Mnie też się bardzo podobała, cudowny klimat.

    Masz fantastyczny wystrój bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement :) Książka rzeczywiście jest bardzo klimatyczna; warto zwrócić uwagę na specyficzny język autorki.

      Usuń
  5. Chyba się uzależniam od Twoich recenzji. Są takie... poetyckie :). Tej książki jak na razie nie czytałam, ale nie spieszy mi się, poczekam do następnego lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty :) Zdecydowanie polecam tę lekturę na lato (zimą może wywołać depresję spowodowaną tęsknotą za ciepłem) :)

      Usuń
  6. Polecam Ci inne książki autorki "Niebieskie migdały" czy "Przebudzenie" . Przede mną kolejna ksiązka autorki, to już będzie czwrata, mam nadzieję, udana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, sprawdzę te tytuły, gdyż podoba mi się styl tej pisarki :)

      Usuń
  7. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na tę książkę i na pewno postaram się ją zdobyć, jak tylko mój zaległy książkowy stosik zmniejszy się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym - tyle ciekawych recenzji, które zachęcają do sięgania po nowe książki, a czasu tak niewiele :)

      Usuń
  8. nie słyszałam nawet o niej:D
    ale nie wiem czy nią przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem, że to jakaś seria? Gdzieś mi się obiło o uszy nazwisko autorki. Zapowiada się ciekawie i w sumie chętnie bym tę przekorną Mariannę poznała... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientuję, to pierwsza część sagi rodzinnej :)

      Usuń
  10. Czytałam już kilka pozytywnych recenzji tej książki :) Z każdą kolejną napieram ochoty na opowieść o Mariannie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to piękna opowieść o młodości :)

      Usuń
  11. Od dawna mam ochotę na tę książkę. Na pewno ją w końcu przeczytam. A jeśli chodzi o rabarbar to dziękuję za pyszne powidła z niego. Dzisiaj zjadłam prawie cały słoik, rewelacja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję Ci, że doceniłaś moją odpowiedź i dałaś mi szansę wygrania dwóch książek :) Pamiętaj, musimy się umówić na kawę/herbatę :)

      Usuń
  12. czasami mam taki okres, że mam wielką ochotę na tego typu książki i wówczas po nie ochoczo sięgam
    obecnie czytam akurat zgoła co innego, ale jak nadejdzie odpowiedni czas, to sięgnę i po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie - muszę mieć nastrój, ale akurat ta książka nadaje się zawsze :)

      Usuń
  13. Ale ładnie i ciekawie napisałaś o książce. ;) Mam ochotę ją mieć na swojej półce. Kusisz, oj kusisz. A i jeszcze głodna jestem...

    Przeczytałam w komentarzu, że kończysz "Skrzydła nad Delft". Jak wrażenia? Mi się bardzo podobała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło, mam nadzieję, że znajdziesz coś w lodówce ;) ;) "Skrzydła nad Delft" dosłownie zioną Holandią (kiedyś czytałam "Tulipanową gorączkę" i klimat był bardzo podobny), co bardzo mi się podoba (wątek z malarstwem, ucieraniem pigmentów i wyznaczaniem perspektywy jest mi bardzo bliski, więc jestem połechtana :):)

      Usuń
    2. Ten wątek również bardzo mi się podobał, choć jest mi baaaaardzo daleki. ;) A w lodówce... Niekoniecznie. Znalazłam obok - pełno owoców! Wszystkie "swojskie". ;)

      Usuń
  14. Książka bardzo mi się podobała, wręcz ją pochłaniałam. Z tego, co wiem inne pozycje tej autorki też są świetne.
    P.s. Rozgoszczę się na Twoim blogu :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się w 100 procentach z twoją oceną głównej bohaterki - z jednej strony silna i niezależna, z drugiej nieodpowiedzialna, a czasami niezdecydowana. Generalnie książka przypadła mi do gustu, ale nie mogę powiedzieć tego samego o Mariannie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dziękuję za recenzję :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia Z-I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.