8 października 2012

"Zapach cedru" Anne-Marie MacDonald (#39)


TYTUŁ: Zapach cedru
TYTUŁ ORYGINAŁU: Fall on your knees
AUTOR: Anne-Marie MacDonald
WYDAWNICTWO: Świat Książki / Libros
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2001

LICZBA STRON: 558

Niepokojąca historia o trudnym dzieciństwie, skomplikowanych związkach międzyludzkich, próbach odnalezienia własnej osobowości, bratku tolerancji, ziejąca chłodem znad morza, innym razem rozgrzewająca smakiem piwa imbirowego. Namacalna i prawdziwa, niesamowita opowieść o pogmatwanej miłości, gdzie zza pleców ukochanej osoby wychyla się bukiet róż, podczas gdy druga dłoń dzierży bagnet, gotowy do użycia w każdej chwili.

Jakub Piper poznał Materię podczas strojenia pianina w jej rodzinnym domu. Dziewczyna niespełna trzynastoletnia, uwiodła mężczyznę swoją niewinnością oraz delikatnością, co skłoniło Jakuba do złożenia jej propozycji matrymonialnej. Rodzina Materii wyparła się córki, gdy ta uciekła z dużo starszym od siebie mężczyzną i zamieszkała z nim, już jako żona. Materia sama była dzieckiem, gdy urodziła Katarzynę, która od pierwszego krzyku zawładnęła całym sercem Jakuba. Mężczyzna postanowił nauczyć dziewczynkę śpiewać i grać na pianinie, ustawił ją na piedestale pod którym składał jej liczne podarunki, obdarzył ją przywilejami, których nie posiadała ani żona, ani kolejne jego córki. W miasteczku budowano kopalnie węgla i przybywało domów, świat zmieniał się, aż Katarzyna osiągnęła odpowiedni wiek i została wysłana do Nowego Jorku, gdzie miała kontynuować naukę pod okiem profesjonalnego nauczyciela. Wyjazd ów skończył się tragicznie, a jego konsekwencje odczuło wiele osób, ale najbardziej dotknięte zostały siostry Katarzyny: Mercedes i Franciszka, którym brutalnie odebrano dzieciństwo.

Jest to powieść wielowątkowa, nie sposób tutaj poruszyć jej najważniejszych aspektów, nie potrafię tego zrobić. Czytałam i miałam wrażenie, że związano moje ręce sznurem i przeciągnięto przez ciemne kopalnie węgla, wrzucono do morza, gdzie we włosy zaplątały się wodorosty, wywleczono do lasu, gdzie chropowata kora drzew podrapała skórę, zabrano do jazzowego klubu, gdzie w powietrzu unosił się dym papierosowy zmieszany z wonią potu, aż w końcu wrzucono mnie do cedrowej skrzyni, gdzie moja głowa opadła obok ciała czarnego, martwego kota, ubranego w dziecięcą sukienkę. To historia niepowtarzalna, mroczna, wstrząsająca, wypełniona po brzegi melancholią, napisana porywającym językiem, poruszająca tak wiele ważnych spraw...

Ogromną zaletą książki, są fragmenty wierszy w przekładzie Pani Ludmiły Marjańskiej, które zostały zamieszczone  na wstępie kilkunastu rozdziałów :

Trzymam cię i nie wypuszczę
Bo mocna jest moja forteca,
Lecz głębiej cię w lochu osadzę,
W wieży mojego serca.
Tam cię zatrzymam na zawsze
I jeszcze na dzień, zanim loch
Nie zwali się pod murami,
Gdy runą i rozsypią się w proch. * 

Urywek poezji, autorstwa Roberta Louisa Stevensona, także w tłumaczeniu Marjańskiej:

...Tam muszę sam iść, całkiem sam,
Nikt mi nie powie, co robić mam,
Sam wzdłuż strumienia iść, czy znów
Wspinać się sam na górę snów... **

 

Nie przerażajcie się tą okładką - to barbarzyństwo, żeby podobną historię ilustrować obściskującą się parą, wyjętą rodem z kiepskiego romansu. Wydając "Zapach cedru" po raz pierwszy w Polsce, popełniono zbrodnię. Wydawnictwo strzeliło sobie w stopę. Tu nie chodzi o to, że mam coś przeciwko zakochanym, ale jak to się ma do opowiedzianej historii? Nijak. Warto jednak zwrócić uwagę, iż książkę w starej szacie graficznej można zakupić na Allegro za kilka złotych, podczas gdy odświeżona okładka pod patronatem Świata Książki to znacznie wyższy koszt. Polecam zajrzeć do Weltbild, gdzie najnowszą powieść Anne-Marie MacDonald "Co widziały wrony" można kupić w promocji za 14,90 w przecenie z  44,90 złotych.

* s. 134
** s. 263
OCENA6 / 6



                        Książka przeczytana w ramach wyzwania "Z literą w tle" ( w tym miesiącu "M").

29 komentarzy:

  1. Ależ emocjonalna recenzja...Szalenie mnie zaintrygowałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To książka wywołała we mnie tyle emocji...

      Usuń
  2. Oj z pewnością muszę przeczytać tą książę. Czyje że będzie świetna. I rzeczywiście okładka pierwszego wydania nie zachęciłaby mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam, że to okładka najmniej adekwatna do treści, ale liczy się przecież wnętrze :)

      Usuń
  3. Tak napisałaś o tej książce, że chce się ją natychmiast przeczytać :) Kiedyś zaczęłm "Co widziały wrony", ale bylo gorąco, książka ciężka i nie dałam rady. Muszę wrócić do tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że proza MacDonald wymaga odpowiedniego czasu i miejsca, aby można było ją docenić. Jesień to idealna pora na takie lektury :)

      Usuń
  4. Po świetnej książce tej autorki "Co widziały wrony" z wielką nadzieją wzięłam się za "Zapach cedru". Bardzo mnie ta książka rozczarowała..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się na "Co widział wrony", gdyż "Zapach cedru" całkowicie mną owładnął :)

      Usuń
  5. Rzeczywiście okładka z przytulającą się parą dosyć niefortunna. Ale już sama zrecenzowana przez Ciebie fabuła trafia do mnie w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, chociaż wojna z tą okładką, to jak walka z wiatrakami - myślę, że jeszcze niejedną osobą odrzuci... ;)

      Usuń
  6. Pierwsze strony powieści mnie nie zachwyciły, ale nie odłożyłam, tylko czytałam dalej - i z każdą kolejną było coraz ciekawiej. Bardzo udana powieść. Ale jeszcze większe wrażenie zrobiło mnie mnie "Co widziały wrony".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, ale ten chwilowy brak zaufania szybko minął :) Nie mogę doczekać się lektury "Co widziały wrony".

      Usuń
  7. A ja poddałam się gdzieś po ok. 70 stronach. To nie dla mnie, a szkoda bo wydawała się fajna

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze kiedyś spróbujesz sięgnąć po tę książkę, może to nie był Twój moment? :)

      Usuń
  8. hmmm a mnie coś do siebie ta książka nie przekonuje
    zatem wstrzymuję się z dodawaniem jej tytułu do listy lektur

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie znowu okładka by przyciągnęła, sama nie wiem dlaczego ale intryguje mnie. Nad przeczytaniem samej książki muszę się zastanowić, jednakże nie skreślam jej bo recenzję dałaś fajną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto dać szansę tej książce, chociaż tematyka nie należy do najlżejszych, jest w niej niesamowity urok...

      Usuń
  10. Jedna z najlepszych ksiazek, jakie czytalam. Niejednokrotnie mialam ochote rzucic ta ksiazka w kat, ale jednoczesnie nie moglam sie oderwac. Nie jest latwa lektura, ale za to jaka wspaniala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, obawiam się, że książka może wywoływać skrajne emocje - dla mnie rewelacja, chciałabym czytać tylko takie powieści :)

      Usuń
  11. Może teraz stwierdzisz, że się podlizuję - trudno, ale... uwielbiam Twoje recenzje :) Czuć w nich prawdziwą pasję czytania. Właściwie to Ty nie czytasz książek - Ty je chłoniesz całą sobą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, kurcze, kurcze! Bardzo dziękuję Ci za te słowa, to niesamowicie miłe. Cieszę się, że tak to odbierasz, gdyż podczas czytania książki, angażuję się całym sercem i rozumem. :)

      Usuń
  12. A wiesz, że gdyby nie twoja recenzja, nigdy bym po tę książkę nie sięgnęła? Miałam ją w rękach podczas buszowania w bibliotece i opis mnie nie zachwycił, natomiast twoja recenzja tak. Pozostaje teraz pytanie czyją książkę chciałabym przeczytać, Pani MacDonald czy twoją? hihiihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, trafiłaś w sedno! :)
      Karkam, czy Ty piszesz może jakieś opowiadania?

      Usuń
    2. Dziewczęta :) Dziękuję za miłe słowa, zrobiło mi się ciepło na serduszku. Nie piszę opowiadań, gdyż nie czuję się na siłach, to wyższy poziom wtajemniczenia, do którego jeszcze mi daleko :)

      Usuń
    3. A ja myślę, że dałabyś sobie radę :) W każdym razie, jak kiedyś się zdecydujesz, to koniecznie daj znać! :)

      Usuń
  13. Właśnie - okładka, najbardziej szmatławy harlekin mógłby pozazdrościć. A książka istotnie cymesik.

    http://zatytulowany.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem świeżo po lekturze książki "Co widziały wrony" i po prostu nie dam rady, muszę zamówić "Zapach Cedru", zwłaszcza po takiej recenzji. I to tyle na temat mojego odwyku od kupowania literatury w tym miesiącu, ech... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.