23 listopada 2012

"Klejnot Wschodu. Pamiętnik" Maureen Lindley (#61)



TYTUŁ: Klejnot Wschodu. Pamiętnik
TYTUŁ ORYGINALNY: The private papers of Eastern Jewel
AUTOR: Maureen Lindley
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008

LICZBA STRON: 352

Jak to jest być przedmiotem, ozdobą, żywą rzeźbą krążącą z rąk do rąk? Jak to jest być kobietą, odrobiną kurzu, którą można zdmuchnąć w kilka sekund? Jak silna może być chęć przetrwania? Jak mocne może być pożądanie? Yoshiko była klejnotem: błyszczała, kusiła, olśniewała, traktowano ją jak świecidełko, kolejną ozdobę u boku mężczyzny.

Klejnot Wschodu urodziła się w Chinach na początku XX wieku. Po niefortunnym zdarzeniu z udziałem jej ojca, została wysłana do Japonii i zaadaptowana przez Kawashimę, bogatego przedsiębiorcę. Kawashima dzierżył sobie wszystkie prawa do ciała dziewczyny, wprowadził ją w tajniki brutalnej miłości, co znacznie odbiegało od roli ojca pocieszyciela. Yoshiko została kochanką Kawashimy, ale w jej ramiona wpadali również przyjaciele i współpracownicy pana domu. Po kilku latach przebywania w Japonii, trafiła do Mongolii, gdzie została żoną księcia. Niestety, ale mroźny klimat i skromne życie były powodem frustracji i depresji.  Czy udało jej się uciec od niechcianej miłości? Czy tęsknota za luksusem, wygodą i ciepłem, uwolniły ją od przysięgi małżeńskiej? Jak trafiła do męskiego półświatka  i została szpiegiem?

Powieść niesamowicie mnie wciągnęła. Losy pięknej dziewczyny okraszone dużą dawką erotyki, na tle egzotycznej scenerii Dalekiego Wschodu, sprawiły, że zapomniałam o świecie wokół i rzuciłam się w objęcia tej książki, niczym w ramiona ukochanego. Żałuję tylko, że autorka nie pokusiła się na rozwinięcie wątku związanego z działalnością szpiegowską i nie chodzi mi wcale o szczegółowe opisy. Jako czytelnik zostałam postawiona w sytuacji, kiedy nagle Yoshiko steruje samolotem, kiedy chwilę przedtem upijała ostatni łyk szampana na wystawnym przyjęciu. To jakby znaleźć się po drugiej stronie przepaści, ale nie pamiętać momentu oderwania się stóp od podłoża i pieszczoty wiatru we włosach.

Trzeba być również gotowym, że powieść wpisuje się w konwencje Dalekiego Wschodu, gdzie seksualność była zupełnie inaczej postrzegana niż w Europie. Na naszym kontynencie swoboda seksualna była odczuwalna dopiero w okresie międzywojennym, kiedy w epoce jazzu i palarni opium, zaczęto otwarcie cieszyć się fizyczną miłością. W Japonii czy w Chinach na porządku dziennym były kontakty seksualne, konkubiny, prostytutki, damy do towarzystwa. Księgi z pozycjami seksualnymi były podstawową lekturą każdej dojrzewającej dziewczyny, a jej celem było zadowolenie kochanka. O tym też jest ta książka, w której odnajdziemy wiele opisów dotyczących intymnych zbliżeń Yoshiko i jej kolejnych partnerów, ale bez obaw, autorka uczyniła to w sposób zmysłowy i subtelny. Mimo wszystko miałam wrażenie, że seks został potraktowany, jako temat główny tej powieści, a proces emancypacji Yoshiko migotał gdzieś w tle. 

W przyszłości mam zamiar przeczytać jeszcze jedną książkę traktującą o życiu w Japonii, jest to "Jeśli pójdziesz ze mną" Marleny Watrous i na tym zamierzam zakończyć przygodę z Dalekim Wschodem, gdyż moja wiedza na temat tego rejonu jest już wystarczająca. Od kilku lat sięgam po powieści o gejszach czy samurajach i zauważyłam, że nie czerpię z tego już takiej przyjemności, jak w przeszłości. Najwyższy czas powiedzieć sayōnara.

Ocena: 3 / 6


 Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "L").

30 komentarzy:

  1. W pierwszym odruchu pomyślałam sobie, że jest to książka jakich wiele o tej tematyce. Jednak zaintrygowałaś mnie i muszę przyznać, że mam ochotę po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że warto przeczytać tę książkę - oprócz sporej dawki egzotyki, jest również dużo erotyki, które przyspiesza bicie serca. :)

      Usuń
  2. Chyba mam te książkę więc cieszę że ja polecasz.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również cieszę się, że będziesz miała okazję ją przeczytać :)

      Usuń
  3. W przeciwieństwie do Ciebie mam bardzo marną wiedzę na temat Dalekiego Wschodu, więc dla mnie to dopiero początek tej kulturowej znajomości. Wydaje mi się, że książka Lindley może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przeżyjesz kilka przyjemnych chwil na lekturze o Dalekim Wschodzie - ja osobiście bardzo lubię książki tego typu, chociaż ostatnio staram się szukać innych inspiracji :)

      Usuń
  4. Wiesz Karola, ja jakoś stroniłam od powieści o gejszach i w ogóle
    Dalekim Wschodzie, bo nie ciągnęło mnie w tamte strony. Ostatnio jednak czytałam recenzje kilku książek o takiej tematyce, które wydały mi się całkiem, całkiem... "Klejnotem Wschodu" zaintrygowałaś mnie już w ostatnim mailu i mam wielką ochotę ją przeczytać:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać. Karolcia śliczne zdjęcie dodałaś!! Jest najlepsze!!! I widać na nim te chochliki:)

      Usuń
    2. Martuś, warto posmakować egzotycznych książek, jest w nich dużo magii. Dziękuję za komplement, ja wiem, jestem taki mały chochlik :)

      Usuń
  5. Jakiś czas temu zaczytywałam się w tego typu powieściach, ta cała japońska kultura mnie fascynowała, teraz odczuwam już lekkie znudzenie. "Klejnot Wschodu" czytałam, ale nie zrobił na mnie dużego wrażenia, określiłabym książkę jako przecietną, trochę się rozczarowałam lekturą. Swoją przygodę z tą tematyką zaczęłam od "Wyznań gejszy", które mi sie szalenie podobały. Potem już miałam wrażenie, że pomysły sa powielane i mimowolnie porównywałam. Bardzo miło również wspominam powieści Lian Hearn, w tych książkach pojawia się taka nieco mityczna Japonia - serdecznie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie, choć nie przepadam za tematyką Dalekiego Wschodu jestem gotowa się skusić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, to dla mnie sukces, że mogłam zachęcić Cię do sięgnięcia po książkę o tej tematyce :)

      Usuń
  7. Dla mnie Japonia to dość niebezpieczny rewir, ale tak pięknie piszesz o tej książce, że ciężko jest się jej oprzeć, tym bardziej że egzotyczne klimaty, erotyczna atmosfera i szpiegowski motyw, to intrygujące połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że przekonasz się ostatecznie do Japonii, warto wybrać się w te rejony, chociażby z nosem wetkniętym w książkę :)

      Usuń
  8. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, w przeciwności do Ciebie ja tylko od czasu do czasu stykam się w swych czytelniczych podróżach z Dalekim Wschodem i nie czuję przesytu. Chętnie sięgnę po te lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic nie stoi na przeszkodzie, abyś przeczytała tę książkę :) Ja już naprawdę miewam za dużo informacji na ten temat, wolę skupić się na innych częściach świata :)

      Usuń
  9. Azja jest chyba regionem, który najmniej mnie interesuje, gejsze itp to raczej nie moje klimaty, choć fabuła tej książki wydaje się dość interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od zawsze interesowałam się obcą kulturą, im bardziej egzotyczna, tym lepiej. Teraz jestem zafascynowana Allende :)

      Usuń
  10. No widzisz, a mnie powieści o Dalekim Wschodzie nie pociągają od samego początku. Nigdy nie byłam w stanie przekonać się do egzotycznych postaci, a opisywane wydarzenia wydawały mi się tak odległe, że nie wzbudzały mojego zainteresowania. Być może trafiłam na złe powieści, a może po prostu to nie mój temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ja również nie byłam pozytywnie nastawiona do powieści o tej tematyce, ale potem stało się, wpadłam po uszy. Teraz idę na odwyk, ale zawsze będę pozytywnie wspominać szelest kimona i herbatę pitą w czarkach :)

      Usuń
  11. Jakoś nie mogę się przekonać do książek o takiej tematyce. Jak na razie je sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Historia średnio mi się podoba. Sama erotyka na tle Wschodu ok, wystawne życie ok, ale po co jeszcze te urwane wątki szpiegowskie? Czegoś mi brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również czegoś brakowało, ale wątek szpiegowski musiał być, gdyż jest to opowieść o postaci historycznej, która istniała naprawdę i była japońską agentką :)

      Usuń
  13. Łee, gdzieś wcięło mój wcześniejszy komentarz. Nie będę się powtarzać i powiem tylko, że mnie książka nie zachwyciła. Lubię historie o gejszach, samurajach i ogólnie o kulturze Japonii (chociaż przyznam, że już mi się trochę przejadły), ale "Klejnot Wschodu" mnie nie oczarował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie wiem, co się stało, bo komentarz dostałam na pocztę...:(

      Usuń
    2. Może wszedł na spam? U mnie też kilka razy tak się zdarzyło, nie wiedząc dlaczego.

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia, jak to mogło się stać. Mam nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz - jestem Ci wdzięczna za każdy komentarz, nie chcę, żeby Twoje myśli chowały się po kątach :)

      Usuń
  14. Recenzja mnie zaciekawiła..;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wolę dawkować sobie powieści o Dalekim Wschodzie. Jak słusznie stwierdziłaś, co za dużo to niezdrowo. Aktualnie wyczerpałam swój limit na najbliższy czas, a opisywana przez Ciebie książka, choć recenzja zachwyca mnie jak zawsze, nie zainteresowała mnie na tyle, aby po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam książki z egzotyką w tle. Jeżeli akcja rozgrywa się w Japonii lub Chinach to łapię książkę w rękę i nie patrzę nawet na opis :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.