21 grudnia 2012

"Czyste, nieczyste" Sidonie-Gabrielle Colette (#77)


TYTUŁ: Czyste, nieczyste
TYTUŁ ORYGINAŁU: Le Pur et l'Impur
AUTOR: Sidonie-Gabrielle Colette
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2009

LICZBA STRON: 167

Lata 20. i 30. XX wieku to epoka niespokojna, przesycona atmosferą przewrotów społecznych i politycznych.  Pierwsza wojna światowa nie tylko zmieniła układ państw w Europie, ale przyniosła przede wszystkim zmiany w ludzkich umysłach. W tej sytuacji wiele zyskały kobiety, a fenomen emancypacji objął nie tylko zmiany w garderobie czy palenie papierosów. Kobiety zyskały prawo wyborcze, podejmowały pracę zawodową, osiągały sukcesy w dziedzinie nauki, interesowały się sportami i prowadziły automobile. Coraz częściej słychać było żądania, aby kobiety wróciły do domu, a niektóre państwa, jak Francja i Belgia wprowadziły kasy wyrównawcze dodatków rodzinnych, tak aby mężczyźni mogli zapewnić byt całej rodzinie.

Niezależność finansowa sprawiła, że kobiety przestały kryć się ze swoimi skłonnościami seksualnymi i otwarcie mówiły o miłości, także pomiędzy sobą. W 1904 roku Bernard S. Talemy w jednym ze swoich esejów określił kobietę homoseksualną, jako naśladowczynię mężczyzny, która uprawia sporty, nosi proste stroje, jest odważna i pewna siebie. O tym pisze Colette, ale jakże nieporadnie, jakby z nosem przy ziemi nie miała siły udźwignąć głowy i spojrzeć nieco z innej perspektywy, niż czworonogi wyprowadzone na spacer.

Jest nudno, sztampowo, a przecież to nie musiało tak wyglądać. Co z tego, że powieść powstała w 1941 roku? Przecież już na początku XX wieku można zaobserwować znaczące zmiany w funkcjonowaniu społeczeństwa. W latach 20-tych XX wieku, młodzi chcieli się bawić, aby zapomnieć o niedawnej wojnie. Symbolem tego czasu obok jazzu, charlestona i pędzącego automobilu stała się wyzwolona, nowoczesna kobieta w krótkich włosach a la garçonne i wygodnym, luźnym stroju nie krępującym ruchów. Colette mogła pozwolić sobie na większą swobodę i napisać dzieło rewolucyjne, tymczasem ważny temat odzwierciedlający nowe tendencje, potraktowano po macoszemu, ledwie zarysowując najważniejsze aspekty miłości homoseksualnej. Palarnie opium, kolacje przy świecach, świat wszelkiej maści artystów, pisarzy i filozofów, to wszystko mogłoby olśniewać, nieść zapach epoki, zapach papierosowego dymu, ciężkich perfum, a tymczasem Colette snuje swoje dziwne rozważania, przytaczając rozmowy z przyjaciółmi. Totalnie nieklimatycznie.

Czyste, nieczyste to powieść nudna, po prostu. Dzisiaj nie widzę w niej nic, co mogłabym wykorzystywać w swoim życiu. Nie wierzę, że w przeszłości mogła uchodzić za kontrowersyjną. W epoce, w której urządzało się przyjęcia tylko dla kobiet, podczas których nawiązywały nowe znajomości na tle seksualnym? Nonsens. W błędzie jest ten, kto sądzi, że 100 lat temu nie biegano w skąpych strojach (ot choćby tancerki Diagilewa), nie upijano się do nieprzytomności i nie wskakiwano do obcych łóżek w poszukiwaniu chwilowej przyjemności. Wystarczy poczytać, ale niekoniecznie dzieło Colette, można zasnąć.

Ocena: 1 / 6   

 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "C/Ć").

23 komentarze:

  1. Będę unikać tej książki jak ognia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, na razie mam dosyć Colette i jej dziwnych rozważań ;)

      Usuń
  2. Sporo słyszałam o tej książce, chociażby przy okazji lektury "Kobiet namiętnych" i sądziłam, że to niemal klasyk, coś, co zachwyca i powala. A jednak okazuje się, że to zwykła nuda? Coż... Przynajmniej wiem, że nie ma co o niej myśleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyk, owszem, ale nie warto się tym kierować. Kiepska książka, naprawdę.

      Usuń
  3. Skoro jest to nudna pozycja, to będę się jej wystrzegać. Dzięki za cynk.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej chwili nie pamiętam tytułu, ale czytałam książkę, gdzie akcja rozgrywała się na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Bardzo mnie zainteresowała ta epoka, tak jak właśnie piszesz można było zaobserwować zachodzące zmiany po wojnie i nowy obraz kobiety. Pamiętam, że potem szukałam książek o podobnej tematyce, ale nic nie znalazłam. Zaczynając czytać Twoją recenzję myślałam, że trafiłam na perełkę, a tu takie rozczarowanie. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam czasopisma z tamtego okresu, niesamowity zbiór w wersji cyfrowej na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej:

      http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/text?id=journals

      Wspaniałe tytuły, ciekawe historie, warto przejrzeć :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo, na pewno zajrzę :)

      Usuń
  5. Szkoda, że wyszło tak nieciekawie, bo temat jest naprawdę fascynujący. Widzę, że Ty także trafiłaś na usypiającą lekturę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ależ jestem zła, że wzięłam ją z biblioteki. Następnym razem zastanowię się dwa razy...

      Usuń
  6. Miałam tę książkę w rękach, kiedy szukałam w bibliotece coś do wyzwania. Ostatecznie wybrałam coś innego ("Książę przypływów" Pat Conroy). Całe szczęście :) Za nic bym przez to nie przebrnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie do wyzwania ją wzięłam, ale żałuję okropnie, mogłam lepiej poszukać.

      Usuń
  7. Colette popełniła największy grzech, jaki może popełnić pisarz - stworzyła książkę nudną. Jak dla mnie arcyciekawy temat i czasy, ale będę omijać tą książkę szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również ciekawy temat, a czasy w których toczy się powieść - moje ukochane. Niestety, Colette zanudziła mnie prawie na śmierć.

      Usuń
  8. Szkoda, że nie napisała tej powieści dobrze. No cóż. Nawet okładka mnie nie zachęca, więc co tu kryć, na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zachęcona, bo uwielbiam lata 20-te i 30-te (poświęciłam dużo czasu na czytanie książek i czasopism traktujących o tym okresie), a tu taki banał...

      Usuń
  9. Skutecznie odciągnęłaś mnie od tej książki, ale recenzja bardzo udana :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a książki nie polecam :)

      Usuń
  10. Nudne powieści niech leżą sobie na półce, szkoda mojego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również żałuję swojego czasu, chociaż powieść nie ma nawet 200 stron, czytałam ją bardzo długo...

      Usuń
  11. Może to lek na bezsenność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, człowiek od razu ma ochotę schować się pod kołdrą.

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.