16 grudnia 2012

"Ja, Tituba, czarownica z Salem" Maryse Conde (#74)


TYTUŁ: Ja, Tituba, czarownica z Salem
TYTUŁ ORYGINAŁU: Moi, Tituba sorciere...Noire de Salem
AUTOR: Maryse Conde
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2007

LICZBA STRON: 281

Tituba jest córką niewolnicy, poczętą nie z miłości, a w akcie przemocy. Dziewczyna trafia pod opiekę miejscowej znachorki, która przekazuje jej całą swoją wiedzę - o właściwościach leczniczych roślin, magicznych zaklęciach niesionych przez wiatr, kontaktach z zaświatami. Dorosła Tituba zakochuje się w niewolniku, który zostaje sprzedany pastorowi zmierzającemu do Salem. Tam wszystko się zmienia, a zdolności dziewczyny nie są mile widziane wśród zaściankowej społeczności.

Nie odnalazłam zbyt wiele ciekawostek dotyczących samego procesu posądzonych o czary, tylko kilka zdań z oryginalnego przesłuchania Tituby, które brzmiały, jakby wypowiadał je zaprogramowany robot: Nic nie wiem, jestem niewinna. Mam wrażenie, że autorka nie chciała zagłębiać się w mroczną przeszłość Salem. Tutaj było czuć klimat czegoś bardziej pierwotnego. W powietrzu unosiły się dusze zmarłych, krążyły pomiędzy wysokimi drzewami i niskimi krzakami. Ofiary ze zwierząt, magiczne zioła, rytuały, które miały leczyć lub niszczyć, to właśnie świat Tituby. Klimat niczym z szamańskiej chaty, ukrytej w oparach dymu, na samym krańcu egzotycznej wyspy. Tutaj warto wspomnieć o problemie niewolnictwa, o ciemnych twarzach wpatrzonych w niebo,  umysłach pogrążonych w marzeniach o wolności. Smutny obraz człowieka, który zostaje przedmiotem w rękach innych, bladolicych i zawistnych.

Tituba oprócz specyficznych zdolności - rozmawiania ze zmarłymi, wpływania na żywioły, leczenia chorych, posiadała niezaspokojony apetyt na miłość. Była uzależniona od męskiego ciała, jak od wdychanego powietrza, co przysporzyło jej wielu trosk i cierpienia. Nie rozumiałam jej ciągłego podniecenia i odnajdywania kochanka w każdym mężczyźnie, który obdarzył ją uwagą. Pomimo ogromnej siły wewnętrznej i mocy dokonywania rzeczy niemożliwych, Tituba była przede wszystkim kobietą, niepotrafiącą ustać bez wsparcia silnego ramienia. Autorka niejednokrotnie zadaje pytanie: Dlaczego nie możemy żyć bez mężczyzn? Miałam wrażenie, że pomimo fascynacji brzydką płcią, nie jest zadowolona z pierwotnego rytmu życia, w którym poruszają się kobieta i mężczyzna. Tituba spotyka we więzieniu Hester, która wygłasza feministyczne poglądy i przekonuje czarownicę do zastanowienia się nad własnym pożądaniem, które obezwładnia ją i paraliżuje.

Można byłoby zapytać, jaka jest rola kobiety w społeczeństwie. Dlaczego niewiasty oskarżane są o czary, nazywane czarownicami i posądzane o branie udziału w sabatach? Dlaczego jesteśmy nazywane kochankami Szatana, podczas gdy mężczyźni to waleczni synowie Boga? Oto z czym zmierzyła się Conde, swoją historią otworzyła mi oczy na wiele spraw, które do tej pory lekceważyłam. Czy warto uzależniać się od mężczyzny? Czy dobre chęci mogą spotkać się z niezrozumieniem? Jak walczyć z nietolerancją? Warto poczuć gorycz słów Tituby i cofnąć się w przeszłość, w poszukiwaniu wzorca prakobiecości.

Ocena: 4 / 6

 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "C/Ć").

23 komentarze:

  1. Chętnie przeczytam, choć to nie gatunek mi najbliższy. :)
    Ale Ty szybko czytasz! Niedawno byłaś w bibliotece, wstawiłaś tu stosik, a już recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jedna książka dziennie to teraz dla mnie norma. Pamiętam, że gdy byłam młodsza to potrafiłam przeczytać 500 stron w ciągu jednego dnia, teraz już nie mam tyle czasu :)

      Usuń
  2. Karola, ty wiesz, że ja biorę wszystko co tyczny się czarownic:) Zafascynowałaś mnie tą książką ogromnie. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o dokładniejsze opisy wydarzeń z Salem, ale ostatecznie podczas pisania pracy wiele się o tym naczytałam i jakoś bardzo mi to bardzo nie przeszkadza. Poza tym, może pisarka chciała skupić się właśnie na roli kobiety w społeczeństwie? Uzależnieniu od mężczyzny mówię po stokroć nie!Wiem z własnego doświadczenia, że to nie przynosi nic dobrego. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, a czy Ty wiesz, że ja sobie podczytują Twoją pracę i ciągle odkrywam coś nowego. Jesteś zdolniacha, nie ma co.

      Ja też mówię nie, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie być samotna, nie mieć męskiego wsparcia itd Rozumiem Titubę doskonale...

      Usuń
    2. Zgadzam się:) Gdyby było inaczej to dziś nie byłabym mężatką. Teraz jestem tak zdrowo uzależniona od męża i bardzo mi to odpowiada:)
      Poważnie czytasz tę pracę? Tylko nie mów, że przeczytałaś rozdział pierwszy, bo wtedy musiałabyś dostać medal za wytrwałość:):) Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Wiele dobrego czytalam o tej ksiazce i zawitala juz na moja polke:). Ciesze sie, ze i Tobie sie podobala, szansa na dobra lekture zdecydowanie wysoka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz tylko czekam na Twoją opinię - dla mnie jest to ważny wyznacznik jakości danej książki :)

      Usuń
  4. Lubię taką tematykę i chętnie przeczytam tą książkę. Dlatego dodałam sobie ją do biblioteczki na LC:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ja rzadko sięgam po książki o czarach, zabobonach i dziwnych rytuałach. Tutaj najważniejsze były uczucia, dlatego książka przypadła mi do gustu :)

      Usuń
  5. Szkoda tylko, że autorka nie poświęciła zbytnio uwagi na proces ludzi posądzonych o czary. Zawsze taki element wywołuje dużo emocji. Mimo wszytko zaciekawiłaś mnie i chce poznać tą książkę bliżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trochę żałuję, ale zauważyłam, że autorka wykorzystała tę historię w innym celu - aby opowiedzieć o kobiecej niedoli.

      Usuń
  6. Lubię, kiedy temat kobiecości poruszany jest w książkach na rozmaite sposoby. W Serii z miotłą zawsze odnajduję to, czego szukam, dlatego bardzo chętnie sięgnę po tę nietypową powieść.
    PS. Powtórzę się, ale rzeczywiście masz niezłe tempo czytania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, po prostu nie mogę przestać czytać, to silniejsze ode mnie :) Ja również lubię historie o kobietach, szczególnie te trudne i niepokojące. Coś ciągnie mnie do takiej literatury.

      Usuń
  7. Mnie ta książka pochłonęła. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem.
    Bardzo lubię Serię z miotłą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ja wręcz uwielbiam! Seria jest bardzo udana, powieści naprawdę wyselekcjonowane i świetne, mądre autorki :)

      Usuń
  8. Zdecydowanie jest na mojej liście. Niesamowicie podoba mi się tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem po urokiem tytułu, ale jeszcze bardziej podoba mi się sama historia :)

      Usuń
  9. Ja bym nie sięgnęła po taką książkę tuż przed Świtami- za bardzo potem przeżywam różne fragmenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo mało-świąteczna i nie muszę nakręcać się pozytywnymi opowieściami :)

      Usuń
  10. Słabo znam "Serię z miotłą", bo przeczytałam tylko jedną należącą do niej książkę. Ale łapię się na tym, że coraz częściej spoglądam na półki w bibliotece w poszukiwaniu czegoś z tej serii :) Losy Tituby bardzo mnie zaciekawiły. Lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, może w wolnej chwili. Aż tak mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.