5 grudnia 2012

KONKURS ŚWIĄTECZNY u Karkam


Moi Drodzy!

Najwyższy czas, abym zabawiła się w Świętego Mikołaja. Oczywiście nie będę zadawać standardowego pytania Czy byliście grzeczni, bo mam nadzieję, że tak i nie chcę czytać nic innego :) Ostatnio zakupiłam podwójne egzemplarze książek i postanowiłam podzielić się z Wami drugim kompletem. W ramach konkursu jedna osoba będzie mogła wygrać:

1. Primavera - Mary Jane Beaufrand
2. Uśmiech Lisy - Donna Jo Napoli
3. Herbata Five o'clock - Rooibos Ciasteczkowy (kompozycja czerwonokrzewu, wanilii, goździków i owoców wiśni)
Książki są nowe, specjalnie zakupione na tę okazję. Herbata również została pieczołowicie przeze mnie wybrana - ten smak najbardziej kojarzy mi się ze Świętami, jest lekki, a jednocześnie niezwykle słodki i aromatyczny.


ZADANIE KONKURSOWE

W kilku słowach opisz wygląd swojego wymarzonego
 drzewka świątecznego.


REGULAMIN KONKURSU

1. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jestem ja, Karkam. 
2. Aby wziąć udział w konkursie należy zamieścić pod tym postem odpowiedź i pozostawić swój adres e-mail. 
3. Aby wziąć udział w konkursie, trzeba być Obserwatorem bloga www.czytopolis.blogspot.com 
4. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby pełnoletnie.
5. Nie wysyłam nagród za granicę.
6. Termin nadsyłania odpowiedzi to 21.12.2012, 23:59.
7. Wyniki konkursu ogłoszę 22.12.2012.
8. Po kontakcie ze zwycięzcą (powiadomię Cię mailem), czekam 7 dni na odpowiedź z danymi do wysyłki nagród, w innym wypadku zostanie wybrana inna osoba.
  BANNER KONKURSU


TERMIN NADSYŁANIA ODPOWIEDZI
 
 21.12.2012 (23:59)

Liczę na Waszą kreatywność :)

21 komentarzy:

  1. Kochana, oczywiście, że zgłaszam się. Nie mogłabym stracić takiej okazji... szczególnie kiedy książki, które oferujesz, zapowiadają się baaardzo interesująco. :)
    Mój e-mail: sylwiapis@wp.pl
    Obserwuję od dawna, a i odwiedzam często. :)

    Moje wymarzone świąteczne drzewko powinno być bogato przystrojone. Choinka powinna być widoczna z bardzo daleka. Oczywiście, byłaby tak piękna, że wszyscy padaliby z zachwytu, patrząc na nie. Byłaby podziwiana przez wszystkich, a każdy napotkany wzrok nadawałby jej jeszcze więcej blasku.
    Drzewko miałoby mnóstwo bombek o przeróżnych kształtach, łańcuszków, kokardek, szyszek, ozdobami z tekstyliów. Na czubku widniałaby duża, przepięknie świecąca gwiazda betlejemska, która mieniłaby się tysiącem barw. Rzecz jasna, na moim drzewku nie zabrakłoby ciasteczek i cukierków, które byłyby podjadane przez wszystkich domowników.
    Postawiłabym na dwa kolory - czerwony i złoty, które pięknie komponują się ze sobą i tworzą fantastyczny efekt w połączeniu z zielenią drzewka. Gdzieniegdzie dodałabym trochę bieli, aby odpowiednio stonowała kolory już widniejące na drzewku. Oczywiście, choinka byłaby żywa, dzięki czemu wszyscy czuliby zapach lasu...
    Moje drzewko wprowadzałaby wszystkich w magiczny, świąteczny klimat. A co najważniejsze... byłaby ubierana przez wszystkich domowników, ponieważ jest to dla mnie wspaniały moment, w którym wszyscy mogą zjednoczyć się, połączyć swoje siły i stworzyć coś tak pięknego, że trudno to opisać... Byłaby to chwila, kiedy każdy mógłby dołożyć cząstkę siebie, zatem moje wymarzone drzewko byłoby dla mnie najpiękniejsze, gdyż w każdej, nawet najmniejszej ozdóbce widziałabym pasję oraz serca, które włożyła moja rodzina, strojąc naszą choinkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja też się zgłaszam :) aida2@o2.pl
    Ja lubię gdy drzewko jest awangardowe w kształcie,czyli jak najbardziej odbiega od formy stożka.Gybym mogła pozowlić sobie na dowolność to przyozdobiłabym je własnoręcznie zrobionymi ozdobami z szyszek, orzechów włoskich, małych jabłek a do tego zawiesiłabym cukierki-sople w błyszczących papierkach. Na czubku anioł, rzecz jasna :) Zamiast elektrycznych lampek, prawdziwe świeczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią się zgłoszę, chociaż pytanie tylko pozornie wydaje się łatwe :) Mój mail to jagiena@op.pl, obserwatorem jestem już od jakiegoś czasu.

    Moje wymarzone drzewko świąteczne powinno być żywe, sztuczna choinka jest tylko kiepską namiastką, która nie ma w sobie nic magicznego. Zapach prawdziwego drzewka jest częścią wyjątkowej, świątecznej atmosfery. Jakie ozdoby? Mam swój kartonik z bombkami i łańcuchami, które robiłam, jak byłam małym krzykliwym brzdącem. Nie są piękne, raczej koślawe i nierówne, ale mam sentyment do tych ozdób. Na drzewku prezentują się nawet nie najgorzej i wywołują uśmiech u każdego, kto spojrzy na choinkę. I co najważniejsze, nie miałabym nic przeciwko, gdyby moje drzewko spełniało taką funkcję, jak barierka na peronie pomiędzy 9 i 10, albo pewna szafa… :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To i ja się zgłoszę:) Obserwuję jako dolores.Banerek umieszczony.Mój mail: malczes88@wp.pl

    Jeśli chodzi o wymarzone drzewko to mam takie co roku już od pięciu lat:) Od tego czasu wszystkie moje dzieciaki starają się przystroić choinkę,co średnio im wychodzi.Ja mam prawo do założenia czubka i lampek:D Na naszej choince jest wszystko:zwykłe bombki,robione przez dzieci ozdoby,cukierki i ciastka.Na koniec nawalą tyle anielskich włosów,że nic więcej nie widać:D Ale są ze swojego dzieła tak dumne,że nigdy po nich nie poprawiam.Kiedy zapalam lampki a one z zachwytem się wpatrują we własnoręcznie ustrojone drzewko- to jest to właśnie moje wymarzone drzewko:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się!
    hadziczka13@wp.pl
    Wymarzone drzewko świąteczne musi być obowiązkowo żywe (jak co roku w moim domu;), przystrojone białymi lampkami i piernikami na czerwonych wstążeczkach. Zamiast nich u mnie są bobki albo słomiane albo jakiekolwiek inne, ale zawsze w jednym kolorze/tonacji;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha, zapomniałam napisać;) Obserwuję jako young_asia;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam :-) Pozdrowienia od 100go obserwatora bloga :-)

    alison2blog@gmail.com

    Moje wymarzone świąteczne drzewko właściwie już dawno temu powstało i to trochę z przypadku. Pokój, w którym mieszkałam był stosunkowo mały, a że kształtem przypominał tramwaj, zawsze stwarzał pewne problemy logistyczne. Przykładowo odwiedzające mnie koleżanki zawsze stawiały herbatę na meblościance bo stolika nie dałoby się wstawić. Choinka też niestety się nie sprawdzała. Kiedyś nawet próbowałam ją jakoś ulokować ale wciśnięta między biurko i łóżko robiła marny efekt a ja niejednokrotnie przeciągając się w łóżku... zbijałam bombki... Już prawie straciłam nadzieję na własne drzewko, gdy obejrzałam program w telewizji, w którym powiedziano że mieszkańcy Meksyku czasem jako świąteczne drzewko stroją ... kaktusy... W moim pokoju był taki kaktus, 1,70m wysokości, przy czym był na tyle smukły, że mieścił się nawet u mnie. Gdy kaktusa stroiłam po raz pierwszy, postawiłam na naturalne dekoracje - umieściłam na nim szyszki, orzechy i ozdoby z siana, które kiedyś podarowała mi znajoma z Litwy. W kolejnych latach kaktus prezentował się w zdecydowanie bardziej krzykliwych kreacjach. Na jego potrzeby kupiliśmy nawet światełka, których nie trzeba mocować na gałązkach tylko swobodnie opadają w dół. Były różne wersje kolorystyczne, choć osobiście zawsze preferowałam złoto i czerwień, bombki, łańcuchy, kokardki... W okresie świątecznym zawsze miałam więcej odwiedzin, bo każdy chciał zobaczyć, cóż z tym kaktusem zrobiłam ;-) Po kilku latach tak przywykliśmy do ozdób na kaktusie, że zatroszczyliśmy się o kreacje na każdą porę roku. I tak wiosną między kolcami kaktusa pojawiały się małe gniazdka z ptaszkami, w okolicy Wielkiej Nocy dodatkowo wieszaliśmy kolorowe wydmuszki. Latem montowało się muszelki a jesienią plastikowe jabłuszka :-)
    Niestety po mojej przeprowadzce pokój wraz z kaktusem stał się własnością brata a ten jakiś czas póżniej kaktusa niechcący przewrócił i złamał... Sprowadzenie nowego kaktusa do domu byłoby w tej chwili nieco niebezpieczne ale gdy moje koty podrosną i przestaną wariować, pewnie sobie taki sprawię...

    OdpowiedzUsuń
  8. jenah83@wp.pl
    Nie wiem, czy moja wypowiedź będzie na tyle ciekawa, by stanąć w szranki z innymi, ale spróbuję :)

    Moja wymarzona choinka to ta, którą ubiera mój tata. Jak co roku :) Tylko on potrafi z (koniecznie żywej) choinki, starych lampek, bombek i różnokolorowych łańcuchów wyczarować coś pięknego, bardzo nastrojowego i... dostojnego. Tylko on ma świętą cierpliwość do tego, by wycinać z waty paski, które po nałożeniu na gałązki imitują śnieg. Moja mama natomiast zawsze dba o to, by gałązki mojej wymarzonej choinki uginały się pod wielkimi ilościami... cukierków :) Nie wyobrażam sobie Świąt, w które nie mogłabym się podkradać do choinki i nie zjadać w tajemnicy przed innymi większości tych smakołyków. Kiedyś, jak byłam dużo młodsza, z upodobaniem wyrzucałam papierki po cukierkach za szafę. Dowody mojej przestępczej działalności mama znajdowała dopiero gdzieś w okolicy wakacji :) Możesz mi wierzyć lub nie, ale żadne cukierki nie smakują tak, jak ze świątecznej choinki :)
    Reasumując, moja wymarzona choinka wygląda dokładnie tak jak ta, która co roku stoi dumnie w gościnnym pokoju mojego rodzinnego domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mail: patrycjakuchta@onet.pl

    Święta zawsze kojarzyły mi się z magią. Z czasem, kiedy wszystko może się zdarzyć, kiedy mogą się spełnić nawet te najgłębiej skryte, najmniej realne marzenia. Dlatego kiedy zamykam powieki a otwieram oczy wyobraźni, widzę wśród wirujących białych płatków śniegu najcudowniejszą choinkę jaką można sobie wyobrazić, lecz zarazem wydającą się pochodzić z zupełnie innego wymiaru. To co najbardziej rzuca się w oczy to jej rozmiar. Jest tak ogromna, że ledwie obejmuję ją wzrokiem. Muszę unieść wysoko głowę by spojrzeć na wieńczącą ją gwiazdę, której blask przyprawia mnie o zawrót głowy. Wokół masywnego pnia drzewa wznoszą się spiralne schodki wyglądające niczym droga do nieba. Gdy idę po nich, trzymając się blisko oszronionego pnia, zauważam, że delikatne igiełki choinki są zrobione z pięknego błyszczącego niebieskiego szkła. Wśród gałązek znajdują się okrągłe szklane lampiony w różnych odcieniach błękitu a w nich płoną najprawdziwsze kule ognia, których płomyki szkło barwi niebiańskim kolorem. Idąc w górę mam wrażenie, że spaceruję po nocnym niebie a gwiazdy wokół mnie wirują niemal tańczą w takt cichego pobrzękiwania szklanych dzwoneczków. I choć dopiero odkrywam tą dziwną galaktykę czuję się w niej jakby była moja własna. Gdy w końcu jestem na szczycie nie wierzę własnym oczom. Znajduję się w samym sercu gwiazdy wieńczącej to magiczne drzewko. Lecz jego światło nie razi mnie, wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że wydobywa się spod mojej skóry. Pod moimi stopami piętrzą się paczuszki z prezentami. Cóż za niespodzianka, świat stanął do góry nogami, skoro paczki zamiast pod choinką znalazły się na jej szczycie. Lecz największą niespodzianką jest widok rozpościerający się przede mną. Mam wrażenie, że znalazłam się na szczycie świata. Widzę stąd wszystko. Wszystkie drogie mi miejsca. I wiem, że gwiazda, której w tej chwili jestem częścią , jest dla wszystkich na dole niczym latarnia morska dla marynarzy. Pomaga ratować nie wierzące w magię świąt, zagubione ludzkie dusze.
    Ach… Szkoda, ze takie drzewko istnieje jedynie w mojej wyobraźni…

    OdpowiedzUsuń
  10. zgłaszam się oczywiście i ja! :) obserwuję Cię już od dawna :)
    email : renka012@wp.pl

    A jak wygląda moja wymarzona świąteczna choinka? :) odpowiem dość krótko i konkretnie... najpiękniejszą i wymarzoną choinkę już mam w święta co roku, od kilku lat :) jest żywa, pachnąca i ubrana dość chaotycznie :) jedna bombka obok drugiej, pełno na niej kolorowych, przeróżnych ozdóbek i łańcuszków lepionych niezdarnymi i niewprawionymi dziecięcymi rączkami... jest to choineczka bardzo oryginalna, pełno na niej bałaganu, ale jest najpiękniejsza... bo jest NASZA! :) bo ubieramy ją wszyscy razem... ja, mój mąż i nasze dwie małe córeczki ( 4 lata i 3 lata ) i jestem przeszczęśliwa, że dane jest nam co roku ubierać ją w tym rodzinnym gronie, ciesząc się świętami :) nie jest to idealna choinka, ale ja już nie chcę innej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana! Nie mogłabym się nie zgłosić, szczególnie, że temat taki na czasie:)
    A więc zgłaszam się:)
    orzechjulia@gmail.com

    Moje drzewko marzeń jest soczyście zielone, żywe i pachnące (Nieważne, że trzeba sprzątać igły). Wieszamy na nim lampki, koniecznie w kolorze czerwonym, a zaraz potem złoto-czerwone jabłuszka, w które wbijam po kilka goździków i orzechy. Wieszamy je oczywiście blisko lampek, żeby ciepło uwalniało świąteczny zapach. Potem wyjmuję z blaszanych pudełek upieczone kilka tygodni wcześniej pierniczki i wieszam sporą część na choince (wiesz jaką mamy radochę, kiedy po kryjomu zdejmujemy po jednym do kawki, a żeby nie było dziur, przewieszamy "tylne" pierniczki do przodu). Po tych rytuałach następuje już kompletny chaos:) Całą rodzinką wieszamy bombki gdzie kto znajdzie miejsce, a ile przy tym kłótni typu "Hej, zabrałeś moje miejsce, oddawaj". W swojej kolekcji mamy bombki w klasycznym kształcie kul, bo takie lubimy najbardziej. Potem idą w ruch te ręcznie robione przez moją teściową na szydełku. Aniołki, grzybki, dzwoneczki i takie tam. Od zeszłego roku mamy też pokaźną kolekcję ozdób robionych przez naszego syna: cudne krzywe autka, Bolki i Lolki, koła w kształcie kwadratów i inne cudowności. Tymek wiesza je z przodu, ale często zmieniają swoją lokalizację, gdyż moje dziecko nie lubi nudy:) To chyba tyle...Acha muszę jeszcze dodać, że od zeszłego roku nie posiadamy żadnego czubka, bo nam się złamał, a z resztek powstała nowoczesna bombka:) Choinka jest...no...trochę kiczowata może, ale ubieramy ją całą rodzinką wśród śmiechu i zabawy:) Widać na niej pracę naszych rąk i serc:) Pachnie, świeci i jest cała nasza:)
    PS Ostatnio trochę poeksperymentowałam i przyczepiłam na choince takie gałązki hmmm no nie znam nazwy, ale owoce wyglądają jak wydłużona jarzębina. Pięknie wyglądają na drzewku, a co najważniejsze, czerwone kuleczki w ogóle nie opadają:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo bym chciała wziąć udział, ale niestety brakuje mi 9 miesięcy do pełnoletności. W takim razie mogę tylko spoglądać tęsknie na książki i życzyć powodzenia innym! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja się zgłaszam. Przygotowałaś fantastyczne nagrody :)
    aaalexia@wp.pl

    Moje wymarzone drzewko jest co roku inne ale za każdym razem udaje mi się zrealizować pomysł w 100% Jestem fanką domowych ozdób, takich niekonwencjonalnych, wypływających z głębi serca i ducha. To co mi i moich synom wpadnie do głowy, natychmiast przygotowujemy. Jednego roku choinka była cała we wszelkiego rodzaju aniołach- wyszywanych, wyklejanych, wycinanych, szydełkowych, jeszcze kiedy indziej w piernikach, słomkowych ozdobach albo papierowych (moi chłopcy są mistrzami w wykonywaniu ozdób świątecznych). Pamiętam też, że nasza choinka była ozdobiona przeróżnymi pluszakami. W tym roku mam inną wizję, zupełnie odmienną: chciałabym żeby drzewko, tym razem zdobiły bombki z czasów mojego dzieciństwa. Już przeszukałam strych mojej mamy i teściowej. Uzbierało się kilka takich okazów, których chyba nie znajdzie się w żadnym sklepie :)

    Pozdrawiam cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. - Dzień dobry! Witam panią na rozmowie kwalifikacyjnej. Przeczytałam w pani CV, że interesuje się pani dekoracją wnętrz. Proszę w kilku słowach opisać wygląd swojego wymarzonego drzewka świątecznego.
    - Ach, to trudne pytanie, bo moim zdaniem choinka na święta nie ma nic wspólnego z estetyką pomieszczenia. Ściany mają różne kolory, meble różne kształty i wiek ale choinka... ona powinna być co roku w każdym domu prawie taka sama. U mnie od dzieciństwa mamy wiele takich samych bombek. Dokupuje się nowe, gdy potłuką się stare. To samo ze światełkami. Jedynie cukierki są zjadane więc co roku są inne, ale równie smaczne. Od razu wiadomo, że to NASZA choinka. Drzewko się zmienia, wystrój pokoju się zmienia ale ciepło bijące od drzewka jest takie samo. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Bombki różnych kształtów i kolorów, tak samo światełka. Totalny chaos po zmieszaniu przeszłości i teraźniejszości ale to jest właśnie to. Historia. Ciągłość. Wspomnienia. Ważne by to drzewko było ubierane wspólnie i biła od niego rodzinna autentyczność.
    - To ciekawa i wyczerpująca odpowiedź, choć nie do końca jestem przekonana czy dokładnie to chciałam usłyszeć. W każdym razie dziękuję za wyrażenie opinii, przejdźmy do formalności. Czy adres e-mail: marta_kusz@wp.pl się zgadza?
    - Jak najbardziej.
    - Więc proszę oczekiwać na maila z informacjami. Na razie żegnam i życzę wesołych świąt.
    - Dziękuję, wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też się zgłaszam :)
    sardegna@poczta.onet.eu

    Moje wymarzone drzewko świąteczne stoi sobie właśnie w dużym pokoju i świeci ciepłym blaskiem lampek choinkowych. Od kiedy mam już swoją rodzinę i nie mieszkam z rodzicami, nasza choinka wygląda tak samo co roku. Jest to drzewko nie za duże, ma około 1,50m, ukorzenione w doniczce, a na wiosnę zawsze sadzimy je w naszym ogrodzie. Drzewko jest ozdobione bardzo wieloma drobiazgami, z których wszystkie, albo prawie wszystkie są rękodziełami. Nie są one dziełem moich rąk, bowiem takich zdolności nie posiadam. Ozdoby są prezentami, albo moimi zakupami, które gdzieś tam w ciągu roku kompletuję. Na gałązkach wiszą wydziergane szydełkiem cuda, aniołki, dzwonki, nawet miniaturowe łyżwy. Są wyroby ze słomy, malutkie ludziki z drewna, ceramiczne ptaszki, łosie i Mikołajki. Są aniołki ze szkła, z masy solnej i koronki. Uwielbiam strojenie naszego świątecznego drzewka, mimo że jest to zajęcie bardzo pracochłonne. Każdą ozdobę trzeba ostrożnie wyjąć z papieru a potem zawiesić. jednak trud się opłaca, a efekt końcowy zachwyca :)

    pozdrawiam przedświąteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zgłaszam się; obserwuję od dawna; ejotek1980@gmail.com ; baner w konkursach na moim blogu

    Co roku stoi pod moim dachem piękne, świąteczne drzewko. Zawsze bombki, cukierki, lampki. Jednak moje wymarzone drzewko pojawi się pewnie za trzy lata. Dlaczego? Moja córa będzie miała wtedy 5 lat i zrobi samodzielnie ozdoby. Może nie będzie to Nobel w dziedzinie idealności, ale miło będzie mamie patrzeć na choinkę, na której zawisną robione rączkami Patrysi papierowe aniołki, brokatowe szyszki czy bałwanki z waty. Córcia powiesi też wysuszone plastry pomarańczy oraz cukierki, by móc je potem podjadać. Na czubek włoży - podniesiona na rękach przez tatę - cudną gwiazdę, która przy świetle czerwonych lampek, będzie błyszczeć i odbijać iskierki w oczkach pięciolatki. Całość uświetni papierowy łańcuch. Jeszcze tylko 3 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  17. moje wymarzone drzewko? to chyba połączenie magicznego hogwartu z ciepłem domu i krzątaniną rodem z Nory Weasley'ów

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgłaszam się i ja :) katarzyna.koczulap@gmail.com
    Obserwuję jako NinaX

    Moje wymarzone świąteczne drzewko to drzewko... książkowo-fandomowe! :) Chciałabym koniecznie na żywej, pachnącej lasem i żywicą choince powiesić mini-okładki moich ukochanych książek wykonanych ręcznie w szkle albo w drewnie i pokolorowanych odpowiednio. Do tego przyozdobiłabym ją postaciami z fandomów, które lubię - a więc mini Tardis i mini Dalek z piernika z Doctora Who, wypisane na styropianowych bombkach ulubione cytaty z Grey's Anatomy i z Doktora House'a ;) Ozdobiłabym ją figurkami postaci z Harry'ego Pottera i Ani z Zielonego Wzgórza. Całość przyozdobiłabym szalikiem Gryffindoru i jemiołą pełną nargli... :) Na pewno znalazłoby się miejsce na kolorowe lampki, mnóstwo cukierków imitujących te z Miodowego Królestwa i owoców. Taka choinka byłaby choinką niezwykle wyjątkową to wyrażającą to, co dla mnie jest magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No to ja również napisze, choć u mnie drzewko nie ma takiego znaczenia , jak to co na nim się znajduje:)

    U mnie w domu choinka jest (tu jest to dziwne) bo sztuczna. Nie kupuje wycinanych drzewek , podobnie , jak żywego karpia i targanie go do domu w plastikowej torbie. Dla mnie znaczenie ma to ,co na choince. A konkretnie w tym roku nie kupowałam żadnych dodatkowych ozdób, gdyż takowe robiliśmy z moimi pociechami, czyli ja-plastyczny kaleka, moja córka- lat 6 i lider całego przedsięwziecia, oraz mały wyciskator kleju (szczególnie gdzieś w ukryciu) synek-lat 3. Zakupiliśmy mnóstwo krepy, kolorowego papieru i lepiliśmy , wycinaliśmy , ozdabialiśmy. Dzieci wyrabiały w sobie kreatywność, a ja poskramiałam swoją niezdarność. Na choincę muszą być koniecznie zawieszone cukierki i ciastka, żeby rodzinka łakomczuchów ( tu wskazuje paluchem na siebie:) ) miała się czym pożywiać między posiłkami :) Przypuszczam, że słodyczowe ozdoby szybko znikną i będzie trzeba dostrajać, ale czy to nie cały urok świąt? Aha, zapomniałam. Wymarzone drzewko to oczywiście też prezenty dla moich pociech, bo ich zachwycone miny są bezcenne i nic więcej mnie nie jest potrzebne do szczęścia . Idealne święta w czwórkę:)

    Pozdrawiam
    Agnieszka dorsz_21@wp.pl

    Że jestem fanką blogu nie musze pisać:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świąteczna choinka to dla mnie wspomnień czar.
    Gdy siedząc obok drzewka,zanurzałam się w czystą czerwień bombek.Blask światełek otulał mnie swym ciepłem tworząc aurę spokoju i dobroci.
    To także dziadek wieszający ozdoby...szklane muchomorki które kusiły najbardziej,wielkie kolorowe bombki i cukierki...słodka pokusa dla dzieci:)

    Takie właśnie powinno być moje świąteczne drzewko...
    Dużo,dużo,dużo...wszystkiego jak najwięcej :)
    Moją nadzieją i symbolem życia.
    Z czerwonymi jabłuszkami i orzechami.Słomianymi aniołkami i gwiazdkami.
    Nie może też zabraknąć szyszek samodzielnie nazbieranych w lesie,pierniczków i kokardek w czerwoną krateczkę.
    Jest to taka moją wiejska choinka,gdzie gałązki aż uginają sie od nadmiaru... wszystkiego :)

    Pozdrawiam mirabell3012@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak się zapędziłam z tym konkursem,a dopiero teraz zauważyłam,że jestem już po terminie :(
    No trudno,kto późno przychodzi...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.