30 grudnia 2012

"Muzeum porzuconych sekretów" Oksana Zabużko (#80)



TYTUŁ: Muzeum porzuconych sekretów
TYTUŁ ORYGINALNY:
AUTOR: Oksana Zabużko
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

LICZBA STRON: 702

Daryna jest dziennikarką, która prowadzi wywiady w ukraińskiej telewizji. Do tej pory sama wybierała sobie bohaterów i kierowała swoją karierą. Wszystko zmienia się wraz z nadejściem nowego właściciela, który postanawia obsadzić ją w roli prowadzącej program dla nastolatków, prosząc nawet o zmianę fryzury na bardziej nowoczesną. Daryna jest zakochana w Adrianie, antykwariuszu męczonemu przez dziwne sny, w których wciela się w oficera UPA, walczącego o niepodległość Ukrainy w latach 50-tych XX wieku. Po śmierci przyjaciółki Włady, Daryna postanawia rozliczyć się ze swoją przeszłością i stworzyć lepszą przyszłość. Adrian stoi u boku ukochanej, a w nocy ukrywa się w leśnych kryjówkach, wstrzymując oddech na dźwięk szczekania psów.

Początkowy zachwyt - cóż za proza, cóż za klasa, powaga i moc - całkowicie mnie oślepił i utrzymał w stanie zdumienia przez kilkaset stron. Potem popadłam w nastrój zadumy, potem nadeszła nuda i konsternacja. Wkroczyła polityka, ciężka i gorzka historia, walka pomiędzy władzą, a pospólstwem, młodość przeciwko pieniądzom. Don Kichot i walka z wiatrakami, żółć rozlana na kartach powieści, jest według mnie osobistym poglądem autorki na aktualną sytuację w jej państwie. Ostro i krytycznie podchodzi do demonów niszczących Ukrainę, wytyka handel kobietami, demaskuje uniżone media, wciska w ręce broń i popycha do walki.
Zabużko jest skomplikowaną pisarką, a ta powieść przeznaczona jest dla konoserów słowa pisanego. Brak dialogów, obszerne opisy małoistotnych wydarzeń (i tych ważnych), wątpliwości targające bohaterami, wciąż wracające wspomnienia...To wszystko niesie dużo emocji, ale miałam czasami wrażenie, że niektóre aspekty zostały poruszone bez sensu, żeby tylko zapełnić papier. Z pewnością jest to inne spojrzenie na historię Ukrainy, z perspektywy młodych i walecznych, przeszłość ma wpływ na teraźniejszość, człowiek zastanawia się, kim są jego sąsiedzi i jak wiele przeżyli. Mimo wszystko za dużo tutaj poglądów politycznych, pretensji do całego świata, oskarżeń i szamotaniny, która do niczego nie prowadzi. To rozliczenie się z przeszłością, które (być może) miało na celu otworzyć oczy czytelnikowi - moje zamykały się częściej, niż rozszerzały, Zabużko bardziej zagmatwała, niż rozjaśniła.
Największą zaletą tej książki jest bogactwo metafor, określeń, które można byłoby wypisać na ścianach i cytować przy wznoszeniu toastu. Jest trochę miłości, dużo przyjaźni, niesprawiedliwości i czystych intencji. To epopeja, najeżona bohaterami, miejscami, refleksjami, a wszystko o Ukrainie, o ludziach, którzy o nią walczyli lub próbowali ją zgładzić. Spodziewałam się większych fajerwerków, byłam przekonana, że warto wydać 59 złotych i zostawić powieść dla potomnych, którzy mogliby razem ze mną prowadzić ożywione dyskusje na jej temat. Na szczęście znalazłam ją w bibliotece i na próbę przygarnęłam, na próbę przeczytałam i próby nie przeszła. Pomimo wielu zalet, na usta ciśnie się jedno słowo - nuda.

OCENA: 3 / 6

31 komentarzy:

  1. To nie do końca książka w moim stylu. Mam przeczucie, że bym się strasznie wynudziła, a Twoje ostatnie zdanie recenzji nawet to potwierdza :) Zresztą zniechęca mnie jeszcze duża ilość metafor, nie lubię tego, jestem zwolenniczą jasnego przekazu, a nie czytania pomiędzy wierszami.
    Widzę, że czytasz "Złodziejkę książek". Sama przymierzam się do lektury. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię powieści o tak szerokim zasięgu, emocjonalnym i czasowym, skomplikowane zdania, które pobudzają mój umysł do pracy. W tym wypadku było dobrze, ale w pewnym momencie zbyt mocno.

      Złodziejka jest cudowna, coś niesamowitego! :)

      Usuń
  2. "Złodziejka książek" jest przepiękną powieścią, płakałam na niej jak bóbr i na długo pozostała w moich myślach, ale nic więcej nie zdradzę! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze, na szczęście Mikołaj przytargał mi piękne wydanie tej książki i sama mogę przekonać się, jaka moc w niej tkwi :)

      Usuń
  3. Raczej książka nie w moim stylu, chociaż musze przyznać, że słyszałam o tej autorce mnóstwo dobrych rzeczy, może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat słyszałam wiele negatywnych opinii, ale to jeszcze bardziej zmobilizowało mnie do poszukiwań. Zabużko jest specyficzna, nie każdemu przypadnie do gustu :)

      Usuń
  4. Książka raczej nie w moim guście. Przeraża mnie też ilość stron i metafory, o których piszesz. Ciekawy blog. Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ta liczba stron powinna być pomnożona przez dwa, bo tekst jest niesamowicie ściśnięty, jakby wydawca pragnął poczynić oszczędności na papierze.

      Usuń
  5. Zobaczę jakie wrażenie książka wywrze na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam - to wielka literatura, myślę, że okres świąteczny nie sprzyja takim tematom - gdybym przeczytała ją kiedy indziej, kto wie, może nawet dostałaby 9/10...:)

      Usuń
  6. Bogactwo metafor ty uważasz za zaletę a ja niestety wręcz przeciwnie. Nie lubię nadmiaru różnorodnych określeń w których muszę się ,,domyślać'' o co chodzi autorowi, dlatego tym razem zdecydowanie nie skuszę się na tą ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast uwielbiam, gdyż od zawsze jestem zakochana w poezji - nieświadomie poszukuję w prozie magicznych opisów.

      Usuń
  7. Nie będę chyba raczej jej czytać :c Strasznie długa tak na marginesie :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie średnia, ostatnio sięgam po opasłe tomiska - Łaskawe, Władca Barcelony, Co widziały wrony...:)

      Usuń
  8. Chyba niestety nie dla mnie, lubię rozkoszować się każdym słowem powieści, ale jeśli wieje nudą to się nie poświęcę. Tak jak binola jestem ciakawa jak Ci się podoba "Złodziejka książek" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złodziejka na pewno pojawi się w styczniu :)

      Usuń
  9. Ja tam wolę proste historie, nawet jeśli są przewidywalne.
    Lubię się odprężać przy lekturze, a nie mrużyć czoło w skupieniu.
    No i mój odwieczny problem z czasem czytania! Ostatnio liczyłam, że czytam jedną stronę w 2 minuty - to jakiś koszmar! - dodam, że nie gotuję przy tym obiadu, nie jem, nie prasuję, nie odkurzam itd. Tylko ja i książka. Nie potrafię tego zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, co Ty widzisz za problem? Zabużko i 6 minut potrafiła mi zająć, zanim dotarłam do końca strony - dawno nie miałam w dłoniach takiej dłużącej się książki. Lubię ciężkie historie, ale to już naprawdę coś...

      Usuń
  10. Mnie też Zabużko rozczarowała. Czytałam opowiadania - pierwsze mnie zachwyciło, reszta zmęczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę napisać, że jestem rozczarowana...Po prostu to ogromny temat, który w moich oczach (na tę chwilę) nie zyskał tyle uznania, na ile zasługuje. Muszę dojrzeć do Zabużko :)

      Usuń
  11. Szkoda, że książka z takim potencjałem okazała się po prostu nudna. Nie będę sobie nią w takim razie zawracać głowy. Ufam Twoim sądom i odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi ufasz, to bardzo miłe :)

      Usuń
  12. Kochana nie mam czasu na nudę, o nie! Będę się trzymać z daleka od tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz czasu, to zdecydowanie nie polecam tej książki - jest ogromna, usiana literami, aż oczy bolą, a sam temat również ciężki - ja poświęciłam jej wiele dni.

      Usuń
  13. Nudnym książkom mówimy zdecydowane NIE! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, chociaż w tym wypadku było wiele ciekawych momentów :)

      Usuń
  14. Skoro nudna to z pewnością NIE sięgnę !!

    www.recenzje-cherry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Za nudę bardzo dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  16. A tu mnie zaskoczyłaś. Ale to dobrze, bo kupiłabym tę książkę w ciemno. Jakoś tak mnie do niej ciągnęło... Teraz jestem w stanie spojrzeć na nią bardziej trzeźwym wzrokiem. Wiem, że pod względem językowym "Muzeum porzuconych sekretów" na pewno przypadłoby mi do gustu, jednak język to nie wszystko - wciągająca fabuła jest równie ważna. Nie przepadam za bardzo za tematem polityki, a nadmierne dygresje i zagłębianie się w mało istotne szczegóły raczej by mnie irytowały. Dlatego chwilowo odpuszczam sobie Oksanę Zabużko!

    OdpowiedzUsuń
  17. Martwi mnie ta nuda... Naprawdę szkoda byłoby mi czasu na przeczytanie siedmiuset stron nudnej książki, dlatego wezmę Twoją recenzję do serca i będę omijała tę powieść z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja mam taką ochotę na tę książkę! Trochę jestem zaskoczona dość niską oceną, ale wiadomo - każdy ma inny gust, a czasem i opis z okładki może zmylić, więc nie będę dyskutować skoro książka przede mną. Z przyjemnością przekonam się sama i wtedy wrócę do Twojej recenzji. PS Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.