11 grudnia 2012

"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" Marry Ann Shaffer i Anne Barrows (#70)



TYTUŁ: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
TYTUŁ ORYGINALNY: The Guernsey  Literary and Potato Peel Pie Society
AUTOR: Mary Ann Shaffer i Anne Barrows
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2010

LICZBA STRON: 255

Juliet nawiązuje korespondencję z mieszkańcami wyspy Guernsey, okupowanej przez Niemców podczas II wojny światowej. Jest 1946 rok  i w ludziach nadal tkwią drzazgi niechcianych wspomnień, a Juliet niczym igła, delikatnie podważa skórę i oczyszcza zaognione miejsca. Kobieta przez przypadek zostaje członkiem stowarzyszenia o dziwnej nazwie i koresponduje z uczestnikami wieczornych spotkań poświęconych rozważaniom na temat literatury. Razem z nimi martwi się zniknięciem Elizabeth, która pozostawiła na wyspie córeczkę i próbuje dowiedzieć się, co stało się z tą uwielbianą przez wszystkich kobietą? Czy uwolniła się z obozu? Jakie zniszczenia wywołała okupacja i kto ucierpiał najbardziej? Czy Juliet odnajdzie swoje miejsce z dala od wygodnego Londynu?

Powieść w formie listów - coś, za czym nie przepadam, czego unikam. W tym wypadku nie wyobrażam sobie innej formy - każdy list odzwierciedlał osobowość nadawcy, każde zdanie odkrywało nowe tajemnice, inne spojrzenie na tą samą sytuację. Dzięki listom mogłam zajrzeć do wnętrza różnych osób - od prostych rybaków, po oczytanych wydawców, od gospodyń domowych, po autorki książek, a każdy zaskoczył mnie czymś innym. Bohaterowie magiczni, pełni ciepła, dobroduszni oraz zawistni i bezwzględni, istny kalejdoskop osobowości. Przepadam za wzruszającymi historiami, ale tutaj wręcz zostałam powalona na ziemię, jakby skoczył na mnie wielki pies i bez opamiętania zaczął lizać po twarzy. Chcę śmiać się, ale jednocześnie czuję wilgoć ziemi na plecach oraz liście zaplątujące się we włosy.

To jest urokliwa historia, a jednak pełno w niej łez i niepohamowanego szlochu. Skłamałabym, gdybym teraz stwierdziła, że to opowieść o miłości do książek. Ja widzę kilkanaście osób stojących na skraju plaży, a każdy z nich na twarzy wymalowane ma inne uczucia. Wojna, okupacja, obozy pracy, a wszyscy nadal trzymają się za ręce i w książkach poszukują szczęścia. Ja również to robię. Moja rzeczywistość jest znacznie bardziej różowa, ale cały czas chowam się za okładką i czasami tylko kilka nastroszonych włosów wystaje spoza stron. Najchętniej to schowałabym się w bibliotece i nigdy nie wychodziła na zewnątrz. Zagryzam wargi na myśl o stowarzyszeniu, gdzie mogłabym prowadzić dyskusje na temat książek, oblewam się czerwienią zazdrości, a potem uświadamiam sobie, że jestem tutaj i mam wokół siebie wiele osób, z którymi mogę polemizować.

Oprócz miłości do książek i licznych nawiązań do tego tematu, autorki poruszają problem okupacji wojennej, życia w obozach pracy, a poprzez licznych bohaterów próbują oddać atmosferę strachu i zgryzoty, która zapanowała wraz z nadejściem wrogich wojsk. Niektóre historie wycisnęły łzy z moich uczy, niczym silna dłoń ściskająca soczystą cytrynę. Inne zaś wywołały pomruki niezadowolenia, aż w końcu nastąpiły krótkotrwałe wybuchy śmiechu, który wynagrodził mi wszystkie poprzednie wzruszenia. Stowarzyszenie porównałabym do Smażonych zielonych pomidorów, ale tutaj jeszcze więcej afektów i powodów do zadumy. Niesamowita huśtawka nastrojów, niczym ciepłe i pulchne rączki dziecka zanurzone w chłodnym piachu, rozkosz i nostalgia.


Ocena: 5 / 6

36 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę całkiem niedawno, ale niestety nie odnalazłam w niej aż tylu pozytywnych aspektów. Owszem, wymienione przez Ciebie tematy miały miejsce, ale w większości były po prostu liźnięte, bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły. A tego oczekiwałam po tej książce. Liczyłam na coś bardziej szczegółowego, a otrzymałam ogólny zarys wielu historii. Traktuję tę książkę jak zwykłe czytadło na jeden wieczór, bo w moim odczuciu - tak właśnie było.
    Osobiście nie porównałabym tej książki do "Smażonych zielonych pomidorów", choć jakieś tam lekkie podobieństwo może jest.
    Ale rozumiem Twoją opinię, każdy książkę odbiera inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antyśka, musiały być liźnięte, bo kto pisałby listy na kilkaset stron poświęcone kilku wydarzeniom? Moim zdaniem listy w jakich zawarte zostały poszczególne wydarzenia to aż nadto, sama nie pisałabym szczegółowych wiadomości obcej osobie. Tutaj powściągliwość jest na miejscu.

      Nie nazwałabym czytadłem książki traktującej o ludzkim cierpieniu, o głodzie, strachu i rozłące. Jak widać każdy posiada inną wrażliwość ;)

      Usuń
  2. Wydawnictwo Weltbild zaproponowało mi książkę jako upominek urodzinowy - przy zakupach w Weltbildzie i... przegapiłam termin :( Miałam czas do 30 listopada :( No nic zdobędę ją kiedyś, innym razem...

    Wiesz co, właśnie poddałaś mi świetny pomysł! Spróbuję stworzyć w szkolnej bibliotece coś na wzór Klubu Książki dla mieszkańców mojego miasta. Gdyby znaleźli się chętni moglibyśmy umawiać się co miesiąc na jedną z książek i omawiać ją we wspólnym gronie.
    Mamy w mieście własne radio i dwie gazety, więc dałoby się wypromować przedsięwzięcie w środowisku :)
    Mam nadzieję, że jeśli nie w 2013 to kiedyś zrealizuję ten plan :) ... no tylko musi się jeszcze zgodzić dyrekcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, świetny pomysł! Ja wiem, że w moim mieście istnieje klub miłośników książki, ale boję się zapytać, czy mnie przyjmą...Nie jestem pewna, czy miałabym coś ciekawego do powiedzenia, zupełnie inaczej jest pisać na spokojnie o książki, a inaczej jest mówić, gdy czuć na sobie wzrok kilku osób.

      Trzymam kciuki za Twoją inicjatywę. Posiadasz niesamowity urok osobisty i na pewno zachęcisz wiele osób do czytania i komentowania książek :)

      Usuń
  3. Słyszałam o tej książce ale wyleciała mi z pamięci. Dzięki za przypomnienie. Już zapisuję ją sobie na LC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że to wspaniała powieść o miłości i przyjaźni, którą doceni każdy miłośnik literatury :)

      Usuń
  4. O tej książce czytałam jakiś czas temu i muszę przyznać, że utkwiła mi w pamięci, raz, za sprawą tytułu, a dwa, pochlebnych opinii, tak więc lekturę mam na uwadze i liczę na ciekawe wrażenia, tym bardziej że lubię formę epistolarną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest niesamowicie uroczy! Ja od samego początku byłam ciekawa jak wygląda placek z kartoflanych obierek :)

      Usuń
  5. Oj ale mi się "Stowarzyszenie..." swojego czasu podobało...cudna słodko-gorzka opowieść. Chętnie bym do niej wróciła. Trzymam kciuki za realizację filmu, w którym (podobno) ma wysta pić Kate Winslet.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja również dołączam się i trzymam kciuki razem z Tobą - ta historia zasługuje na ekranizację, jak żadna inna :)

      Usuń
  6. Piękna okładka. I fajny tytuł.
    Książka wydaje się być z gatunku tych, do których mam słabość, więc zapisuję sobie w pamięci i zapytam o nią w bibliotece:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za to, żebyś znalazła ją w bibliotece - warto jej poszukać, gdyż niesie ze sobą wiele emocji, od śmiechu po łzy.

      Usuń
  7. bardzo oryginalny tytuł :) jakiś czas temu miałam sobie kupić tę książkę na promocji w Welbilt ale ostatecznie się nie zdecydowałam i widzę, że szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała książka. Historia mieszkańców wyspy bardzo mnie poruszyła. Cieszę się że udało mi się przeczytać tę książkę. Warto było po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo cieszę się, że miałam okazję sięgnąć po tę książkę, wspaniała opowieść. :)

      Usuń
  9. Zwróciłam uwagę na tytuł tej książki, kiedy prezentowałaś ją w stosiku. Wiedziałam, że to będzie coś ekstra. Narobiłaś mi takiego smaka, że aż mi w brzuszku burczy:)
    A jeśli chodzi o klub dyskusyjny, to może można go stworzyć wirtualnie? W mojej bibliotece nie ma czegoś takiego i już od dłuższego czasu zbieram się w sobie, żeby zaproponować powstanie klubu. Przy okazji wieczoru autorskiego z K. Enerlich, przypadkowo uczestniczyłam w spotkaniu takiego klubu. Ożywiona dyskusja, wiele zdań i sami pasjonaci!! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja orientowałam się niedawno odnośnie klubu dyskusyjnego w mojej bibliotece - średnia wieku 70 lat nie odstrasza mnie wcale, ale czy mój niewyparzony język zostanie zaakceptowany w tak dostojnym gronie? ;)

      Marta, polecam Ci tę książkę, to opowieść dla pasjonatów, o których piszesz. Odnalazłam w niej wiele odniesień do angielskiej literatury i poznałam kilka ciekawych tytułów :)

      Usuń
  10. Jak dla mnie brzmi bardzo interesująco. I ten tytuł! Po Twojej recenzji wydaje mi się, że to książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, tytuł jest niesamowity, od razu wiedziałam, że to magiczna powieść :)

      Usuń
  11. Ciepla, poruszajaca ksiazka, szczegolnie mi bliska:)
    Pieknie o niej napisalas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz, w moim sercu również zostanie na wiele lat, czuję to :) Dziękuję za komplement.

      Usuń
  12. Niezwykle oryginalny tytuł:-) Ale muszę przyznać, że treść a raczej ogólny zarys fabuły zaciekawił mnie. Widać, że nie jest to zwyczajna, przeciętna lektura jakich wiele, dlatego jak nadarzy się okazja, to z miłą chęcią przeczytam tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca! Fabuła jest niezwykła, autorki w uroczy sposób przedstawiły mieszkańców wyspy.

      Usuń
  13. Mnie się bardzo podobała. Świetne watki obyczajowe, a te dotyczace książek jeszcze lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, niesamowite były przemyślenia niektórych bohaterów dotyczących przeczytanych książek :)

      Usuń
  14. Książki darzę bezgraniczną miłością, a te z wątkami wojennymi uwielbiam, więc jak mogłabym ominąć tę pozycję? Mam ją na liście od dawna i w końcu muszę rozejrzeć się za nią, bo zapowiada się wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to fantastyczna powieść wielowątkowa, która wciągnęła mnie od pierwszego listu :)

      Usuń
  15. Już gdzieś spotkałam się z recenzjami tej książki i wówczas zainteresowała mnie. Więc? Pewnie kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojej strony masz zielone światło, warto poszukać tej książki :)

      Usuń
  16. Nie słyszałam nigdy, ale chciałabym się zapoznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie, świetna książka :)

      Usuń
  17. Tytuł tej książki ma w sobie coś niesamowitego - nie wiem, jak to określić, ale choćbyś oceniła tę powieść bardzo źle, to i tak mam na nią ochotę! Niesamowite ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, ja sama nie przeczytałam żadnej recenzji tej książki, postanowiłam dać jej szansę mimo wszystko i jestem zachwycona :)

      Usuń
  18. Sam tytuł przyciąga uwagę, koniecznie muszę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł to największy wabik, ale wnętrze...prawdziwa uczta!

      Usuń
  19. Bardzo ale to bardzo mnie zainteresowałaś mnie tą książką. Wiesz, mnie akurat tytuł odstraszał i pewnie sama nigdy bym nie zwróciła uwagi na tą książkę. Ale Twoja recenzja jest tak świetna, tak zachęcająca, ze nie sposób przejść obok tej książki obojętnie. Dodaję na listę.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.