19 grudnia 2012

"Ta, którą nigdy nie byłam" Majgull Axelsson (#76)


TYTUŁ: Ta, którą nigdy nie byłam
TYTUŁ ORYGINAŁU: Den jag aldrig var
AUTOR: Majgull Axelsson
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008

LICZBA STRON: 445

MaryMarie nie jest jedną osobą, jest dwoma umysłami uwięzionymi w jednym ciele, w którym toczą ze sobą odwieczną wojną o dominację, o decydującym ruchu ręki. Na łóżku szpitalnym leży Sverker, mąż, zdrajca, sparaliżowany po niefortunnej przygodzie z nieletnią prostytutką, kiedy jego ciało przefrunęło przez ramę otwartego okna. Sverker, mężczyzna, którego kochała MaryMarie, zamykała oczy i serce na widok kolejnych dowodów świadczących o zdradzie. Marie postanawia odłączyć męża od respiratora, trafia do więzienia. Mary pozostaje u jego boku i zamyka się w świecie wiecznego milczenia.
 
MaryMarie minister zajmująca się problemem handlu ludźmi, a tutaj taka afera, mąż przyłapany z zagłodzoną Rosjanką zmuszaną do nierządu. Mąż, partner, który zapłodnił ją wiele razy, ale jej ciało odrzucało te niefrasobliwe zalążki istnienia, wypluwało razem z krwią, jakby znało przyszłość, w której nie było miejsca na ciche gaworzenie. Mąż, który chciał kochać wszystkich, romantyk, który szastał nasieniem, niczym okruchami chleba rzucanym głodnym ptakom. W tym wszystkim MaryMarie, wierna do końca, ale po wypadku wewnętrznie złamana na pół, Mary i Marie to już nie całość, ale odrębne byty. Ja, czytelnik, żyję teraz na przemian, czasami z Marie, która wychodzi z więzienia i szuka swojego miejsca na świecie, czasami z Mary, która ucieka od sparaliżowanego Sverkera.
 
To również historia przyjaźni, która nawiązuje się pomiędzy kilkoma osobami jeszcze w latach licealnych. Każdy z bohaterów jest inny, a mimo wszystko zakochują się w sobie na zabój i przyjaźnią przez wiele lat. Poza tym przenosimy się w przeszłość, do dzieciństwa MaryMarie i widzimy zachwianą emocjonalnie matkę i chłodnego, jak sopel lodu ojca. Rodzina niczym z filmu noir, która była głównym powodem chaotycznych poszukiwań miłości ze strony MaryMarie. Sverker był tym wesołym i szczęśliwym, który niczym książę z bajki wyciągnął ją z ciemnego lasu i zamknął w swoich ciepłych ramionach. Jednak życie to nie bajka, a książę nie jest kryształowy. Okazuje się tak samo lepki, mroczny i niepokojący, jak wszyscy, którzy wtargnęli w życie MaryMarie.
 
To chyba najbardziej chaotyczna powieść Axelsson, jaką do tej pory czytałam. Totalny obłęd. Ciągle zmieniająca się narracja, czas Przed, czas Po, Mary, Marie...Zawrót głowy gwarantowany, szaleństwo w najlepszym wydaniu. Przejmująca historia, poplątanie z pomieszaniem, wiele pytań i ważnych odpowiedzi.

Ocena: 4 / 6 

23 komentarze:

  1. "Ta, którą nigdy nie byłam" to pierwsza i (jak dotąd) jedyna książką Axelsson, jaką miałam okazję przeczytać. Zastanawiam się czy w innych jej powieściach widoczny jest taki chaos... Nie przeszkadzał mi specjalnie, ale liczne zmiany w narracji czasem mogły wprowadzić w błąd. Mimo wszystko książka mi się podobała, najbardziej chyba wątek tej przyjaźni, która zdołała przetrwać próbę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam jej "Kwietniową czarownicę". A na pólce mam "Dom Augusty".

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie czytałam żadnej książki tej autorki.Koleżanka mi ją bardzo polecała ale jakoś nie mogłam się za nią wziąć.Widzę jednak,że chyba naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całą seria z miotłą jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Serię z Miotłą i to tylko kwestia czasu jak sięgnę po tą powieść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt, jedna z jej trudniejszych ksiazek;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szybka jesteś. Niestety mi chyba nie dane będzie ją przeczytać, choć wręcz się do tego garnęłam. Myślę, że spodobałaby mi się ta książka. W kwestii Axelsson jestem raczej skazana na biblioteki, a te akurat odwiedzam rzadko ostatnio, a księgozbiór też nie rozpieszcza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm... Ostatnio też miałam do czynienia z serią z miotłą. Podobała mi się i z Twojej relacji wynika, że "Ta, którą nigdy nie byłam" też przypadłaby mi do gustu. Lubię mieszankę czasów, miejsc, sposobów narracji i lekki chaos. Poza tym, zdaje się, że ta lektura zmusza do myślenia, więc kto wie... wysoce możliwe że sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, w takim wypadku lepiej chyba zacząć od czegoś innego (łatwiejszego?), jeśli chce się zapoznać z twórczością tej autorki... Co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jenah, Kochana, ja polecam "Lód i woda, woda i lód" - powieść trudna, trzyma poziom, ale na pewno mniej chaotyczna, niż "Ta, którą nie byłam".

      Usuń
    2. Świetnie! Już sobie zapisałam i przy najbliższej okazji poszukam w bibliotece. Dziękuję za radę :*

      Usuń
  10. Czytałam do tej pory 2 książki Axelsson i resztę biorę w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie. Wiem, co czeka mnie przy każdej z jej książek - niesamowity wysiłek umysłowy, który niesie ogromną przyjemność.

      Usuń
  11. Ta książka już od dłuższego czasu znajduje się na mojej liście "do przeczytania", więc dziękuję za przypomnienie o niej. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto w końcu po nią sięgnąć i zanurzyć się w ten chaos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszę się, że mogłam przypomnieć Ci o tej książce :) Ja również lubię znaleźć u innych recenzję powieści, która interesuje mnie od dawna, to takie odświeżające :)

      Usuń
  12. Nie lubię gwałtownych przeskoków w narracji, dlatego już na wstępie wątpię, aby "Ta, którą nigdy nie byłam" przypadła mi do gustu. Wolę raczej nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna mam ochotę na twórczość Axelsson! Którą książkę byś mi poleciła jako pierwsze zapoznanie się z tą autorką? ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po Twojej recenzji widać, że książka jest strasznie zagmatwana. Nie jestem pewna czy odnalazłabym się w takiej narracji, ale chętnie się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Intrygujący tytuł, ale nie jestem pewna czy to książka dla mnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. właśnie czekałam na recenzję tej ksiązki :) chcę ją przeczytać, boję się tylko, że pogubie się w całym tym poplątaniu z pomieszkaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja nie dałam rady z tą książką. Nie doczytałam. Może przyjedzie na nią jeszcze odpowiedni czas.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. okładka jest bardzo interesująca, choć im dłużej się na nią patrzy tym bardziej psychodeliczna się wydaje.. Nie wahałabym się w księgarni, tylko momentalnie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podpatruję sobie na tę autorkę od jakiegoś czasu i zastanawiam się: przeczytać, nie przeczytać. Tutaj trochę boję się tego chaosu, chociaż jednocześnie to on mnie w tej powieści pociąga. Świetnie odzwierciedlasz go w swojej recenzji. A co tam, zapisuję:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.