29 grudnia 2012

"Tymczasowa" Małgorzata Hayles (#79)


TYTUŁ: Tymczasowa
AUTOR: Małgorzata Hayles
WYDAWNICTWO: Replika
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Zakrzewo 2012

LICZBA STRON: 288

Marta od dawna przeczuwa, że jej mąż nie jest z nią do końca szczery. Mężczyzna zamyka się we własnym świecie, głupio uśmiecha do się do ekranu laptopa, ukrywa telefon komórkowy, wyjeżdża w delegacje, z których wraca wypoczęty i opalony. Pewnego dnia małżonkowie rozprawiają się z zaistniałą sytuacją. On odchodzi do kochanki, ona pozostaje z dwójką dorastających dzieci, kotem przybłędą i domem, w którym unosi się zapach jego perfum i swąd benzyny, z jego samochodu. Na pomoc przyjeżdża siostra Dagmara z Johnem, przedstawiciele nowojorskiej bohemy, ekscentryczni i wielobarwni. Nadchodzi czas, w którym Marta musi poradzić sobie z całym światem, jest tymczasowa, już po czymś i jeszcze przed.
Ogólnie rzecz ujmując to wynurzenia opuszczonej kobiety, która wspomina, co i dlaczego zrobiła dla swojej rodziny, jak wiele poświęciła dla męża i co czeka ją w przyszłości. W międzyczasie rozwiązuje konflikt z matką i skupia się na odbudowaniu relacji z siostrą i dziećmi. Gdzieś tam w tle migocze były mąż i jego Panna, uwaga, z brzuchem wypełnionym owocem ich romansu. To dobra historia, ciekawie napisana, z cennymi dla mnie anegdotami dotyczącymi chociażby twórczości Kundery czy naszej rodzimej Janko. Muszę przyznać, że autorka ma doskonałe wyczucie smaku, jej porównania czytałam z przyjemnością i odnajdywałam w nich siebie.
Nie obyło się bez zgrzytów. Główna bohaterka, Marta, to kobieta, która poświęciła wszystko dla rodziny, stając się anonimową osobą, bez ambicji i własnego zdania. Jej naiwność jest porażająca. Na co ona liczyła? Czy naprawdę są takie kobiety, które nie mają pasji, dostosowują się do mężczyzny i dzieci, nie potrafią tupnąć nogą i snują się po domu w poszukiwaniu najmniejszego pyłku kurzu? To ludzie, czy duchy? Jeśli istnieją takie kobiety, to nie dziwię się, że mężczyźni wychodzą poza bezpieczny teren i wyruszają na polowanie, w poszukiwaniu kobiet z większym temperamentem. Nie chcę obrazić żadnej niewiasty, która kocha swoją rodzinę i robi dla niej wszystko, ale nie sądzę, że to dobry pomysł, wyłączyć własne myśli, uczucia i oddawać całą swoją energię innym. Żyć bez własnych marzeń i pragnień.

Ostatnio mam pecha i nie mogę odnaleźć się w czytanych książkach. Brakuje mi mocnego uderzenia, kilku wstrząsających słów (nie mam na myśli makabrycznych wizji, a raczej coś odświeżającego, poruszającego, wchodzącego do umysłu, jak nóż w kostkę masła). Jestem zmęczona, koniec roku kosztuje mnie wiele wysiłku, a świat literatury nie pomaga w pogodzeniu się z niektórymi sprawami. Męczę się nad Muzeum porzuconych sekretów. Wspaniała opowieść, ale bardzo ciężkostrawna, pozbawiona dialogów, gruba klinga wypełniona przemyśleniami, bardzo wymagająca lektura. Żałuję, że Tymczasowa nie zrobiła na mnie lepszego wrażenia. Nie poleciłabym tej książki osobie tuż po rozstaniu, gdyż nie napawa optymizmem, nie niesie nadziei, utrzymana jest w surowym klimacie oczekiwania. Czas ten wypełniony jest bolesnymi wspomnieniami, przeglądaniem się w lustrze w poszukiwaniu oznak starości i walką z dniem codziennym. Mimo wszystko doceniam mądrość autorki i jej błyskotliwe sformułowania, którymi ostatecznie podbiła moje serce.

Ocena: 3 / 6  

26 komentarzy:

  1. Wiem co czujesz, ostatnio sama czytam wiele książek dobrych i tych bardzo dobrych, ale bez tego oczekiwanego "wow, to rewelacja!". Żadnych wzruszeń, wstrząsów i tym podobnych rzeczy. No cóż, może w Nowym Roku będzie lepiej?
    Jeżeli chodzi o "Tymczasową" to przypomina mi troszkę "Z głębi serca" Juliette Fay. Może dlatego nie mam ochoty na tę powieść mimo tego, że jak napisałaś, ma ciekawe przemyślenia względem pisarzy (pisarek).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znoszę tego uczucia zawodu, szczególnie, gdy powtarza się kilka razy pod rząd - postanowiłam sięgnąć po coś mocniejszego - czytam Shafak i Zusaka, zobaczymy :)

      Usuń
  2. A ja mam na odwrót :) Pod koniec roku wpadły mi w ręce na prawdę fajne książki. Co do "Tymczasowa" to książka nie dla mnie. Nie moje klimaty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że chociaż Ty spędzasz czas nad dobrymi książkami :)

      Usuń
  3. Miałam to samo ostatnio. Trudno mi było znaleźć to COŚ. A potem przeczytałam "Złodziejkę książek"... :) Jeśli jeszcze nie czytałaś - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytam i liczę na wielkie WOW. Mam nadzieję, że popłynę z tą powieścią :)

      Usuń
  4. Przykre, że akurat natknęłaś się na pasmo nietrafionych lektur. Moja końcówka roku należała jednak pod tym względem do całkiem udanych. Widzę jednak, że zaczęłaś czytać "Złodziejkę książek". Może przynajmniej ona osłodzi te wcześniejsze porażki, bo moje serce zdołała podbić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką samą nadzieję - bo coraz bardziej zniechęcam się do czytania ;)

      Usuń
  5. A ja lubię takie historie, nawet jeśli nie mają głębszych przesłanek :)

    Karolinko ja Ciągle czekam na Twojego maila...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłam, że ty również, podobnie jak ja, szukasz w danej powieści tzw. mocnego uderzenia. Ostatnio niestety miałam do czynienia z takimi ,,przeciętnymi'' książkami i nieco się zniechęciłam do czytania, ale nie tracę wiary w to, że znajdę coś, co mnie dogłębnie poruszy. Na pewno jednak nie będzie to ,,Tymczasowa'', gdyż niestety nie zaciekawiła mnie jej tematyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że akurat trafiłyśmy na "średniaki". Oby skończył się ten smutny czas rozczarowań...

      Usuń
  7. Niestety, wiele kobiet będąc w związku, rezygnuje z siebie i poświęca wszystko dla bliskich. Zapominają o sobie, nie rozwijają się, stają się apatyczne i sfrustrowane, co niekorzystnie wpływa nie tylko na ich samopoczucie, ale również na resztę rodziny. W taki sposób dochodzi do rozstań... Słyszałam już o "Tymczasowej" i na pewno sięgnę po nią, jeśli nadarzy mi się taka okazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, sama znam wiele takich kobiet, ale jeszcze nie poznałam żadnej, które tak ślepo poświęcała się dla innych osób...Myślę, że to niezbyt dobry pomysł zapominać o sobie, zawsze warto mieć dla siebie czas...

      Usuń
  8. Ja mam podobnie, nie chce mi się czytać książek nijakich, letnich ( a z takimi właśnie miałam ostatnio do czynienia), brakuje mi czegoś w stylu 'Gron gniewu', 'Magicznych lat' czy 'Musimy porozmawiać o Kevinie', ale jak wiadomo są różne gusty i to, co dla mnie jest rewelacyjną literaturą, dla kogoś innego może być zaledwie dobrą :)
    'Tymczasową' sobie daruję, na dzień dzisiejszy nie mam ochoty na tego typu literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam świadomość, że każdy oczekuje czegoś innego - sama nie potrafię powiedzieć, czego ja chcę od danej powieści, po prostu w trakcie czytania trafia mnie grom, odkładam książkę i uśmiecham się z satysfakcją :)

      Usuń
  9. Szkoda, że nie trafiają do Ciebie książki, które wybierasz. To musi być przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, bo spędzam nad nimi wiele godzin, ale pocieszam się zerkając na swoją bibliotekę - jest w niej jeszcze wiele intrygujących tytułów, które mam nadzieję, będę nieść więcej przyjemności :)

      Usuń
  10. Ja raczej nie przeczytam tej książki. :c U mnie nowa recenzja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. czytałam, pozytywnie wspominam, choć lektura niczym nie powala, ale dobrze się czytało

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że nie była taka dobra jak byś tego chciała.. może jesteś zbyt wymagająca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, potrafię być bardzo upierdliwa i niewiele książek spełnia moje oczekiwania ;)

      Usuń
  13. Książka (a raczej jej okładka) przyciągnęły moją uwagę jakiś czas temu. Myślałam, że to zwyczajne czytadło i nie podejrzewałam, że autorka może mieć takie wyczucie smaku. Jednak wydaje mi się, że główna bohaterka wzbudziłaby we mnie skraje emocje, z przewagą tych negatywnych. Czekam niecierpliwie na Twoją recenzję "Muzeum porzuconych sekretów". Wiedziałam, że to ciężkostrawna literatura, ale nie sądziłam, że aż tak bardzo!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jest zwykłe czytadło, w tej powieści jest wiele słownych sztuczek, które tworzą wyjątkowy klimat :)

      Usuń
  14. Ajć! Czuję się trochę odpowiedzialna, że poświęciłaś czas tej książce, bo sama ci ją polecałam;) Z drugiej strony fajnie jest poznać inny punkt widzenia prawda? Na mnie największe wrażenie zrobił język i to jak elastycznie posłużyła się nim autorka. Dodam też, że historia Marty nie jest mi obca i traktowałam ją troszkę osobiście.
    Mnie udało się trafić w tym roku na naprawdę wartościowe dla mnie książki, dałam szansę kilku gatunkom, po które kiedyś nawet nie sięgałam:) To był dobry rok pod względem czytelniczym, choć nieco chaotyczny. Życzę ci Karolko, żeby w 2013 trafiały ci się same perełki czytelnicze. Przecież nie możesz zniechęcić się do czytania:):) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.