10 grudnia 2012

"Złodzieje nieba" Peter Prange (#69)


TYTUŁ: Złodzieje nieba
TYTUŁ ORYGINALNY: Himmelsdiebe
AUTOR: Peter Prange
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Katowice 2012

LICZBA STRON: 496

Laura poznaje Harry'ego na jego londyńskiej wystawie. Od pierwszej chwili wiedzą, że są dla siebie stworzeni i postanawiają zaszyć się na francuskiej prowincji, gdzie nikt nie pyta o imię i nazwisko. Ich wspólne życie w rozpadającym się domu, jest pełne wzlotów i upadków, podróży do innych światów i malowania. Obydwoje pozwalają porwać się szaleństwu, aż do wybuchu II wojny światowej, która rozdmuchuje złocisty pył osadzający się na ich pędzlach. Laura popada w obłęd i trafia do szpitala psychiatrycznego, a Harry z powodu niemieckiego pochodzenia, zostaje zamknięty w obozie dla internowanych. Jak potoczą się ich losy, czy dostaną jeszcze jedną szansę i dokończą swoje wspólne dzieło Niebiański łup?
źródło
Autor czerpał inspirację ze związku Maxa Ernsta i Leonory Carrington - malarzy surrealistów.

Na uwagę zasługują opisy wizji, jakich doświadczała Laura - choroba psychiczna bohaterki została  ujęta w doskonały sposób. Przed oczami widziałam dziwne stworzenia, nimfy leśne i skrzaty, smoki, lewitujące stwory o niespotykanych kształtach. Warto obejrzeć obrazy Ernsta i Carrington, gdyż na nich widać wszystko, co mogłaby nawiedzać Laurę. Tajemnicze miejsca, mroczne zaułki, wydłużone postacie, wszędobylskie zwierzęta, brak jakiejkolwiek logiki. Nigdy nie przepadałam za malarstwem surrealistycznym, bo chociaż wydaje się być fascynujące i bajkowe, to jest również niezrozumiałe, trzeba zagłębiać się w analizę psychologiczną, aby dojść do jakichkolwiek wniosków. To malarstwo marzycieli, wariatów, jednostek nieakceptujących rzeczywistość, wiecznie śniących, często trwających w alkoholowym upojeniu lub narkotycznym transie. Tacy też byli bohaterowie książki Prange.

Związek Harry'ego i Laury był specyficzny i nie znam lepszego słowa, na określenie tego stanu rzeczy. Ona - panienka z dobrego domu, pozwoliła uwieść się dwukrotnie starszemu mężczyźnie w dziesięć minut i porzuciła wygody dotychczasowego życia dla artystycznej bohemy. Ogarniało mnie przerażenie, gdy czytałam ich dialogi, często bezsensowne stwierdzenia i niepoważne uwagi. Dorośli ludzie, a niedojrzali jak niemowlęta i mogłoby to być urocze, ale nie było. Proza Prange jest bardzo średnia, niewiele słów wywołało we mnie dreszcze lub chociażby szybsze bicie serca. Historia wspaniała, zasługująca na lepszą oprawę, na  innego narratora, według mnie niektóre wydarzenia zostały przedwcześnie sierotami, a inne zostały nadmiernie rozpieszczone. Czasami było nudnie i z westchnieniem odkładałam książkę, wędrując wzrokiem po ścianach pokoju lub wertując albumy z reprodukcjami, analizując kolejne dzieła surrealistów. Chciałam, żeby porwał mnie Dada lub Wietrzna Narzeczona, ale nic takiego się nie stało, odgrodzili się ode mnie patchworkiem z płócien i pozwolili tylko podsłuchiwać.

Dziwna była ta miłość, jak ich cudackie obrazy. Mroczna rzeczywistość, wojna, głód, strach, a obok artyści z rękami umazanymi farbami olejnymi, zaciskający pędzle, gotowi do walki. A może nie powinnam dziwić się temu wariactwu? Czy nie lepiej było zamknąć się we własnym świecie, niż podążać drogą usianą trupami? Historia o poszukiwaniu szczęścia, niebanalni bohaterowie, a wszystko w oparach magicznego ziela. Czyste szaleństwo o gorzkim smaku.

Ocena: 3 / 6

29 komentarzy:

  1. Szkoda, że ta książka okazała się być taka średnia, bo potencjał był i wyczuwam go nawet w Twojej opinii. Ja chyba zaryzykuję, bo tematyka dość ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, potencjał ogromny, można było poszaleć, odmalować słowami niesamowite obrazy, wprowadzić więcej bajkowych elementów, a wyszło trochę nijako.

      Usuń
  2. Intrygująca okładka i treść, ale odniosłam wrażenie, że to trochę zmarnowany potencjał. Mimo wszystko jeśli gdzieś trafię na "Złodziei nieba" to dam im szansę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem okładka niesamowita, w dodatku zintegrowana! :) Spodziewałam się czegoś lepszego po wnętrzu.

      Usuń
  3. Wiem, że miłość zawsze jest piękna bez względu na wiek, ale jakoś mi przeszkadza bardzo duża różnica wieku między głównymi bohaterami.Nie rozumiem postępowania Laury, ale może jak przeczytam tą książkę, to zobaczę ich związek w całkiem innym świetle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę wypowiadać się w tej kwestii, bo sama jestem z partnerem prawie 10 lat starszym ode mnie - rozumiem fascynację Laury :) Natomiast to, w jaki sposób żyli ze sobą, to już powód do niepokoju ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jest w porządku, mogło być odrobinę lepiej ;)

      Usuń
  5. Spodziewałam się po tej książce zdecydowanie więcej. Pamiętam, że jej urokliwa okładka i zachęcający opis przyciągnęły moją uwagę, kiedy poszukiwałam w księgarni jakiegoś przyzwoitego czytadła. Czuję się nieco rozczarowana, ale przynajmniej wiem, na co liczyć sięgając po powieść Petera Prange.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, pokładałam w niej ogromne nadzieje, przede wszystkim ze względu na fabułę ściśle związaną z malarstwem i II wojną światową (niejednokrotnie przeprowadzałam badania naukowe na ten temat). Ja również jestem rozczarowana...

      Usuń
  6. Ja odłożeyłam. Poczeka na właściwy nastrój i nastawienie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałabym nawąchać się kleju, żeby odpowiednio nastawić się do ponownego czytania tej książki ;) Może wtedy zrozumiałabym to całe szaleństwo.

      Usuń
  7. Tematyka kusząca.. recenzja daje do myślenia, ale widziałam książkę u znajomych więc chyba zaryzykuję. Ach.. te cudowne i kuszące okładki .. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładki potrafią skusić człowieka, chociaż nie zawsze mają coś ciekawego do zaoferowania...

      Usuń
  8. Okładka przepiękna, i na dodatek fantastyczny temat. Z miłą chęcią się zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że Tobie bardziej przypadnie do gustu ta książka :)

      Usuń
  9. Hmm, szkoda, że narrator nie podołał. Ale przynajmniej nie muszę zapisywaę kolejnej książki do listy "must have" - a coraz częściej, zaglądając do Ciebie, tak czyniłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszę się, że mogę Cię zachęcić do sięgnięcia po nowe książki :)

      Usuń
  10. zaciekawił mnie opis fabuły i piękna okładka :) jakoś szczególnie nie będę poszukiwać tej ksiązki, ale jak wpadnie mi w ręce to dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobry pomysł. Ja sama złapałam ją przypadkiem podczas jednej z wizyt w antykwariacie - oczywiście rzuciłam się na okładkę i fabułę związaną ze sztuką ;)

      Usuń
  11. Niestety nie do końca czuję się przekonana, a skoro tak, to odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nalegam, ta historia wymaga odpowiedniego nastawienia.

      Usuń
  12. Fabuła zaintrygowała mnie. Chciałabym poznać motywy, jakimi kierowała się Laura, wiążąc się z dwukrotnie starszym mężczyzną. Chciałabym wkroczyć w ich związek, zobaczyć co ich łączyło, a co dzieliło. Co prawda, martwią mnie te bezsensowne i niedojrzałe dialogi... Szkoda, że fascynująca historia została przedstawiona w tak nieciekawy sposób. Zastanowię się jeszcze nad "Złodziejami nieba", ale przypuszczam, że jeśli natknę się na tę książkę w bibliotece to nie odpuszczę, ponieważ sama okładka będzie wołała "weź mnie!!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce jest wiele dobrego, ale czegoś tutaj brakuje. Wydaje mi się, że Laura ukochała bardziej sztukę Harry'ego, niż jego samego, jako osobę. Poza tym ich dialogi wołają o pomstę do nieba...

      Usuń
  13. Kurczę temat książki niby fajny, ale z tego co widzę jest ona taka średnia, a ja mam tyle fajnych książek w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz lepsze pozycje do przeczytania, to w ogóle nie namawiam, bo "Złodzieje nieba" to raczej średnia lektura.

      Usuń
  14. Ta okładka jest prześliczna! <3 Jeśli wpadnie mi w ręce to się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, oj, oj...Miałam książkę w planach. Ale skoro twierdzisz, że jest średnia- to się wstrzymam na chwilunię...

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm no i klops. Sama nie wiem. Zapowiadało się ciekawie i okładka też tak nastrojowa. Chyba wstrzymam się od głosu i sama przeczytam:) Coś mnie do niej ciągnie, tylko może wcześniej napiję się wina?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.