30 listopada 2012

STOSIK (#12) - czyli zdobycze książkowe LISTOPAD 2012


Pamiętacie, jak w tamtym miesiącu zapierałam się, że nie kupię już żadnej książki do końca roku? Otóż dochodzę do wniosku, że nie jestem w stanie odmówić sobie przyjemności chodzenia do antykwariatu, księgarni i szperania wśród aukcji internetowych. Dla mnie obcowanie z książką jest czymś magicznym, to jakby dotknąć skóry pisarza i poczuć płynącą krew w jego żyłach. Ponad wszystko pragnę poznawać nowe historie, odmienne poglądy, a przede wszystkim ukochałam sobie czas, który spędzam na wpatrywaniu się w moje regały, dotykaniu grzbietów książek, przybliżaniu nosa do zadrukowanych stron. Nie będę odmawiać sobie tej przyjemności, po prostu nie umiem...


1. Jeżynowa zima - Sarah Jio (Znak, książka kupiona za grosze, ostatnio pożyczyłam Mamie Marcowe fiołki tej autorki - ależ rym - i Mama była bardzo zadowolona z lektury, chętnie poznam wszystkie książki Jio)
2. Dom na plaży - Sarah Jio (jak wyżej)
3. Uśmiech Lisy - Donna Jo Napoli (promocja na stronie wydawnictwa Muza, zafascynowała mnie ta historia)
4. Primavera - Mary Jane Braufrand (jak wyżej)
5. Alfabet snów - Susan Fletcher (kupiona na stronie wydanictwa Muza, po Ostrygojadach nie potrzebuję dodatkowej zachęty, żeby kupić wszystkie książki Fletcher, teraz poluję na Eve Green)
6. Na rozstajach - Jose Mauro de Vasconcelos (promocja na stronie wydawnictwa Muza, do towarzystwa dla Moich drzewek pomarańczowych)
7. Rozpalmy słońce - Jose Mauro de Vasconcelos (jak wyżej)
8. Suma naszych dni - Isabel Allende (musiałam kupić tę książkę, po lekturze Córki fortuny, jestem bardzo ciekawa biografii tej autorki)
9. Doula - Bridget Boland (nagroda za recenzję tygodnia dla wydawnictwa Prószyński)
10. Inne kolory - Orhan Pamuk (prezent od mojej kochanej Mamy i Siostry, z okazji ważnego dla mnie wydarzenia, do mojej kolekcji Pamuka)


11. Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek - Mary Ann Shaffer i Annie Barrows (licytacja na Allegro, cena końcowa: 1 zł, książka nowa)
12. Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd (Allegro)
13. Oliwkowa farma - Carol Drinkwater (licytacja na Allegro, egzemplarz nie do kupienia, a seria oliwkowa musi posiadać wstęp...)
14. Katedra w Barcelonie - Ildefonso Falcones (licytacja na Allegro, uwaga: cena końcowa 10 złotych, książka nowa)
15. Papierowe marzenia - Richard Paul Evans (za 1 grosz na stronie Znak, w pakiecie z dwoma innymi książkami, które zakupiłam dla szwagierki)
16. Złodzieje nieba - Peter Prange (z łódzkiego antykwariatu Silvarerum, jestem niezmiernie szczęśliwa, długo szukałam tej książki w przystępnej cenie, kupiłam egzemplarz w idealnym stanie za kilkanaście złotych)
17. Sekrety notatnika - Eve Haas (z łódzkiego antykwariatu Silvarerum, spodobała mi się fabuła)


Jestem zadowolona, mam wszystko, czego mi potrzeba. Mam książki, ciepłą herbatą, święty spokój. Mogę czytać do upadłego.

27 listopada 2012

"Ostrygojady" Susan Fletcher (#63)


TYTUŁ: Ostrygojady
TYTUŁ ORYGINALNY: Oystercatchers
AUTOR: Susan Fletcher
WYDAWNICTWO: Muza
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2009

LICZBA STRON: 415

Moira odwiedza swoją młodszą siostrę, która od kilku lat leży w szpitalnej sali i tylko respirator daje pewność, że nadal żyje. Amy zapada w śpiączkę po niefortunnym skoku ze skały do wzburzonego morza i w jednej chwili zmienia życie wielu osób. Moira postanawia naprawić  relacje z siostrą i w trakcie kolejnych wizyt przenosi się w przeszłość, za którą kryje się wiele bolesnych wydarzeń. Dzieciństwo i szkoła z internatem, chaotyczna miłość, zdrada i poczucie alienacji...

W historii tej możemy pływać, jak w morzu. Ranimy się o ostre słowa, a sól wchodzi pomiędzy rozerwaną skórę i niemiłosiernie piecze. Jest w tym błękit wody, mleczna biel fal rozbijających się o skały, szarość skrzydeł mewy, złoto piasku przyklejającego się do stóp. Klimat niczym z rybackiej wioski, gdzie w siatkach jest tyle samo owoców morza, co tajemnic. Moira nie spieszy się, mówi powoli, skupia się na tym, co kiedyś czuła, co myślała, czasami bywa sennie, kiedy indziej serce wyskakuje z piersi.

W trakcie czytania czułam niepokój, zastanawiałam się, jaki cel ma spowiedź Moiry, czego oczekuje od nieprzytomnej Amy. Zostałam wciągnięta w rzeczywistość akademickiego życia, damskiej zawiści, w świat, w którym depcze się mądrzejszych, zanim prześcigną nas w wyścigu o popularność. W świat, w którym brakuje zaufania, przez co nie można uwierzyć w rzadkie akty dobroci i spaceruje się tylko w ulewne dni, unikając słońca w obawie przed poparzeniem. Moira nie była dobrym człowiekiem, ale co to dokładnie znaczy? Nieprzeciętnie inteligentna, spostrzegawcza, rezolutna, a mimo wszystko wyciszona, nieprzyjazna, mrukliwa, nie potrafiła nawiązać przyjaźni, a miłość przyjęła w ostatniej chwili, dosłownie ocierając się o dno. Trudne relacje, jakie łączyły ją z młodszą siostrą, są powodem do bólu i cierpienia. Śpiączka Amy otwiera oczy i skłania do refleksji - czy można było uniknąć tej sytuacji, kto jest winien, jak cofnąć czas i powiedzieć przepraszam?

Czuję ogromny żal. Ktoś złapał mnie za włosy i wepchnął głowę w lodowatą wodę. Już dawno tak mocno nie czułam swojej bezsilności i kruchości, zabrano mi drogocenny oddech  i pozostawiano na brzegu, niczym porzuconą łódkę. Z drugiej strony dostałam garść bursztynów, złotych chwil, które przyniosły nadzieję i wiarę, zmusiły do zadania sobie wielu pytań. Tu nie chodzi o to, jaką jestem siostrą, córką czy partnerką. Pytanie brzmi: jakim jestem człowiekiem i co robię, żeby unosić się na powierzchni? Książka nastrojowa, nostalgiczna, czasami obezwładniająca. Uwaga: nieprzewidywalna, jak morze.

Ocena: 5 / 6

26 listopada 2012

"Córka fortuny" Isabel Allende (#62)


TYTUŁ: Córka fortuny
TYTUŁ ORYGINALNY: Hija de la fortuna
AUTOR: Isabel Allende
WYDAWNICTWO: Muza
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008

LICZBA STRON: 454

Promienie słoneczne załamują się migoczącej tafli wody, a ty pochylasz się nisko, dotykając nosem mokrej powierzchni, zaciskasz pięści i wpatrujesz się w dno. Na początku nie możesz uwierzyć i jeszcze raz odchylasz głowę, żeby rzucić krótkie spojrzenie w stronę żółtej kuli i mimowolnie mrużysz oczy. Nachylasz się ponownie, aż w końcu padasz na kolana i zagłębiasz dłoń w lepkim mule. Na rozwartej dłoni lśni złoty kruszec, a ty już wiesz, że warto było przebyć długą drogę, dla tej jednej chwili, w której poczułeś promienie słoneczne na karku i dotyk aurum na skórze.
  
Eliza jest sierotą, niechcianym dzieckiem, kruszyną zawiniętą w męską kamizelkę. Pewnego dnia 1832 roku zostaje podrzucona pod drzwi domu Jeremiego Sommersa i jego siostry Miss Rose. Dziewczynka dorasta w domu, w którym otrzymuje dobre wykształcenie i uczy się reguł salonowego życia. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Joaquina, za którym wyrusza do Kalifornii, epicentrum gorączki złota. W podróży towarzyszy jej Tao Chi'en, chiński uzdrowiciel, a chwilowo marynarz. Jak potoczą się losy Elizy? Gdzie zaprowadzi ją miłość? Kim będzie na końcu swojej podróży?

Niezwykły świat wyczarowany przez Allende, pochłonął mnie całkowicie i zamknął oczy oraz uszy na rzeczywistość wokół. Akcja powieści dzieje się w Valparaiso i San Francisco na przełomie lat 1843-1853. Są to czasy wielkich zmian, nowych odkryć, gdzie ludowe procesje zagłuszane są rykiem statków towarowych, a przede wszystkim wrzaskiem marynarzy, szykujących się do nowego rejsu w stronę gorącej  Kalifornii. Autorka doskonale poradziła sobie z opisami parnej Kalifornii, w realistyczny sposób przedstawiając losy zwykłych ludzi ogarniętych rządzą zarobku. Allende posługuje się plastycznym językiem, który momentami pieścił oczy, łaskotał duszę i ogrzewał umysł, a wszystko to jednocześnie. Mimo ogromnej dawki nostalgii, którą otrzymałam wraz z tą książką, dostałam również kilka powodów do śmiechu, który był głośny i szczery. 

Warto zwrócić uwagę na barwnych bohaterów, którzy są najmocniejszą stroną tej powieści. Każda historia i każda myśl były dla mnie powodem do oderwania się od czytania, odejścia parę kroków i spojrzenia na wszystko z dystansu. Dla mnie ogromną zaletą "Córki fortuny" jest połączenie przygody z psychologiczną analizą ludzkich zachowań. Jest to książka o obsesjach - o namiętności i pieniądzach, które razem tworzą mieszankę wybuchową, wypalającą obszerną dziurę na powierzchni serca.

Ocena: 6 / 6 

24 listopada 2012

Drogi Mikołaju - czyli o czym śnię, o czym marzę

Zauważyłam na kilku (kilkunastu) blogach, że został poruszony temat prezentów świątecznych. Dla mnie książka to idealny podarunek, a żeby nie było rozczarowań (powtórzeń, nietrafionej tematyki) zazwyczaj robię listę powieści, które chciałabym otrzymać. W ten sposób wszyscy są zadowoleni - Mikołaj i ja. I proszę mi tu nie pisać, że Mikołaj nie istnieje...

W tym roku na mojej liście do Mikołaja (niech Mikołaj przemyśli sprawę i chociaż 1 książkę wyjmie ze swojego worka), znajdą się następujące pozycje:


      
         

Elif Shafak - uwielbiam, po przeczytaniu Pchlego Pałacu jestem pod urokiem jej prozy.

Czarne mleko
Czterdzieści zasad miłości
Lustra miasta
Bękart ze Stambułu


      

Markus Zusak - kto nie słyszał o jego książkach? Nie przepadam za książkami, o których głośno, bo czasami nie wiem, czy to efekt dobrej reklamy, czy rzeczywiście warto sama w sobie. Koniecznie muszę się przekonać... 

Posłaniec
Złodziejka książek


   

    

Carol Drinkwater - posiadam pierwszą część oliwkowej serii (Oliwkowa farma) i trzecią (Oliwkowe żniwa), bardzo ucieszyłabym się, gdybym w końcu skompletowała wszystkie oliwki.

Oliwkowe drzewo
Oliwkowy szlak
Powrót na oliwkową farmę
Sezon na oliwki


   



Anne B. Ragde - trylogia, o której marzę od dawna.

Na pastwiska zielone
Raki pustelniaki
Ziemia kłamstw


Oczywiście mogłabym tutaj siedzieć całą noc i dopisywać kolejne tytuły, mój apetyt na książki jest nieposkromiony. Mam nadzieję, że Mikołaj doceni moje dobre sprawowanie (na kilka przewinień można przymknąć oko, prawda?) i znajdę pod choinką wymarzone prezenty.

23 listopada 2012

"Klejnot Wschodu. Pamiętnik" Maureen Lindley (#61)



TYTUŁ: Klejnot Wschodu. Pamiętnik
TYTUŁ ORYGINALNY: The private papers of Eastern Jewel
AUTOR: Maureen Lindley
WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008

LICZBA STRON: 352

Jak to jest być przedmiotem, ozdobą, żywą rzeźbą krążącą z rąk do rąk? Jak to jest być kobietą, odrobiną kurzu, którą można zdmuchnąć w kilka sekund? Jak silna może być chęć przetrwania? Jak mocne może być pożądanie? Yoshiko była klejnotem: błyszczała, kusiła, olśniewała, traktowano ją jak świecidełko, kolejną ozdobę u boku mężczyzny.

Klejnot Wschodu urodziła się w Chinach na początku XX wieku. Po niefortunnym zdarzeniu z udziałem jej ojca, została wysłana do Japonii i zaadaptowana przez Kawashimę, bogatego przedsiębiorcę. Kawashima dzierżył sobie wszystkie prawa do ciała dziewczyny, wprowadził ją w tajniki brutalnej miłości, co znacznie odbiegało od roli ojca pocieszyciela. Yoshiko została kochanką Kawashimy, ale w jej ramiona wpadali również przyjaciele i współpracownicy pana domu. Po kilku latach przebywania w Japonii, trafiła do Mongolii, gdzie została żoną księcia. Niestety, ale mroźny klimat i skromne życie były powodem frustracji i depresji.  Czy udało jej się uciec od niechcianej miłości? Czy tęsknota za luksusem, wygodą i ciepłem, uwolniły ją od przysięgi małżeńskiej? Jak trafiła do męskiego półświatka  i została szpiegiem?

Powieść niesamowicie mnie wciągnęła. Losy pięknej dziewczyny okraszone dużą dawką erotyki, na tle egzotycznej scenerii Dalekiego Wschodu, sprawiły, że zapomniałam o świecie wokół i rzuciłam się w objęcia tej książki, niczym w ramiona ukochanego. Żałuję tylko, że autorka nie pokusiła się na rozwinięcie wątku związanego z działalnością szpiegowską i nie chodzi mi wcale o szczegółowe opisy. Jako czytelnik zostałam postawiona w sytuacji, kiedy nagle Yoshiko steruje samolotem, kiedy chwilę przedtem upijała ostatni łyk szampana na wystawnym przyjęciu. To jakby znaleźć się po drugiej stronie przepaści, ale nie pamiętać momentu oderwania się stóp od podłoża i pieszczoty wiatru we włosach.

Trzeba być również gotowym, że powieść wpisuje się w konwencje Dalekiego Wschodu, gdzie seksualność była zupełnie inaczej postrzegana niż w Europie. Na naszym kontynencie swoboda seksualna była odczuwalna dopiero w okresie międzywojennym, kiedy w epoce jazzu i palarni opium, zaczęto otwarcie cieszyć się fizyczną miłością. W Japonii czy w Chinach na porządku dziennym były kontakty seksualne, konkubiny, prostytutki, damy do towarzystwa. Księgi z pozycjami seksualnymi były podstawową lekturą każdej dojrzewającej dziewczyny, a jej celem było zadowolenie kochanka. O tym też jest ta książka, w której odnajdziemy wiele opisów dotyczących intymnych zbliżeń Yoshiko i jej kolejnych partnerów, ale bez obaw, autorka uczyniła to w sposób zmysłowy i subtelny. Mimo wszystko miałam wrażenie, że seks został potraktowany, jako temat główny tej powieści, a proces emancypacji Yoshiko migotał gdzieś w tle. 

W przyszłości mam zamiar przeczytać jeszcze jedną książkę traktującą o życiu w Japonii, jest to "Jeśli pójdziesz ze mną" Marleny Watrous i na tym zamierzam zakończyć przygodę z Dalekim Wschodem, gdyż moja wiedza na temat tego rejonu jest już wystarczająca. Od kilku lat sięgam po powieści o gejszach czy samurajach i zauważyłam, że nie czerpię z tego już takiej przyjemności, jak w przeszłości. Najwyższy czas powiedzieć sayōnara.

Ocena: 3 / 6


 Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "L").

19 listopada 2012

Chwalipięta - czyli recenzja tygodnia dla Prószyński i S-ka

Kochani, właśnie dostałam wiadomość od Pani Anny Augustyńczyk, że moja recenzja Slumdog. Milioner z ulicy została wybrana jako najlepsza w kolejnym tygodniu trwania konkursu (DO WGLĄDU TUTAJ) na stronie wydawnictwa:



Na stronie wydawnictwa trwa aktualnie konkurs na recenzje książek, w którym można wygrać wybraną przez siebie powieść, z listy (całkiem sporej) bestsellerów, którą można obejrzeć TUTAJ. Oczywiście, moje skrzydła urosły z rozmiaru XS (od wróbla) do XL (do orła), popiszczałam kilka chwil, pofruwałam po pokoju, poobijałam się o meble i wróciłam do komputera, aby wybrać nagrodę. Zdecydowałam się na:


Książka zapowiada się cudownie! Od momentu, gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę ją mieć. Kilka zdań na temat fabuły ze strony wydawnictwa:

Wychowana w rodzinie przedsiębiorców pogrzebowych, Carolyn Connors jako mała dziewczynka była świadkiem dwóch traumatycznych wydarzeń: poronienia matki i tragicznej śmierci młodszego brata. Pod wpływem tragedii postanawia porzucić rodzinne tradycje – celebrować życie, nie śmierć – i zostaje doulą. Przez lata służy wiedzą i emocjonalnym wsparciem ciężarnym kobietom. Gdy w czasie porodu najbliższej przyjaciółki dochodzi do nieoczekiwanych komplikacji, Carolyn nie waha się wziąć losu dziecka w swoje ręce. Ta decyzja drogo ją kosztuje: oskarżona przez ojca dziewczynki o błąd w sztuce medycznej, trafia przed sąd. Pod znakiem zapytania staje nie tylko przyszłość zawodowa Carolyn, lecz również jej tożsamość jako douli i przyjaciółki. W wyniku procesu musi zmierzyć się z mrocznymi wydarzeniami z przeszłości, przed którymi uciekała, i poruszyć zakazane w jej rodzinie tematy.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i  S-ka za wyróżnienie. Każde miłe słowo dotyczące mojej pisaniny jest dla mnie zastrzykiem pozytywnej energii. Dziękuję Czytelnikom mojego bloga, jest Was coraz więcej (jeszcze trochę i na liczniku będzie 10 000 wyświetleń oraz 100 obserwatorów). To wspaniała przygoda, być tutaj z Wami, czytać Was i być przez Was czytaną.

18 listopada 2012

"Cyrk nocy" Erin Morgenstern (#60)


TYTUŁ: Cyrk nocy
TYTUŁ ORYGINALNY: Night circus
AUTOR: Erin Morgenstern
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

CZAS TRWANIA AUDIOBOOKA: 15 godz 8 min
CZYTA: Maria Peszek

To magiczny cyrk, który otwarty jest tylko w nocy. Pojawia się i znika niezauważony, a jego przybycie przyspiesza bicie wielu serc. Czarno-białe pasy na materiale pokrywającym namioty, widać już z daleka. Każdy, kto przejdzie przez bramę główną, wychodząc nie będzie taki sam, jak przed zapadnięciem zmroku.

Celia i Marco to młodzi ludzie, którzy zostają marionetkami w rękach dwóch iluzjonistów, Prospera i E.H. Cyrk jest areną, na której odbywają się kolejne pojedynki. Nie ma tu jednak różdżek, ani magicznych zaklęć rzucanych na wiatr, jest tylko iluzja i prześciganie się w tworzeniu kolejnych namiotów. Poznamy wielu amatorów cyrku oraz członków wchodzących w skład tej wyjątkowej rodziny, a wszyscy będą owiani tajemnicą, jaką niesie ze sobą panujący półmrok. Czy w tej scenerii ma szansę zaistnieć uczucie mocniejsze, od nienawiści i zazdrości?

Na uwagę zasługują szczegółowe opisy, nie tylko przestrzeni namiotów cyrkowych, ale również związanych ze smakołykami, którymi raczyli się bohaterowie. Popcorn polany bursztynowym karmelem, kakao z bitą śmietaną, czekoladowe myszy, aromatyczny cydr, to wszystko sprawia, że zaczyna burczeć w brzuchu. Autorka w niesamowity sposób opisała atmosferę towarzyszącą spektaklom cyrkowym, od entuzjazmu widzów, po skupienie występujących, od migotania świateł, po zapach prażonej kukurydzy. Czasami miałam wrażenie, jakby słowami odmalowywała wymyślone przez siebie sytuacje, a jej wyobraźnia sprawiła, że momentami moje oczy iskrzyły się z doznawanej przyjemności. Przepiękny i bogaty język, nastrój tajemnicy, jakby rozświetlony ogarkiem dopalającej się świecy, to największe zalety "Cyrku nocy".

Niestety, ale nie wszystko złoto, co się świeci. Jestem troszeczkę rozczarowana tempem tej powieści. Historia rozgrywa się na przestrzeni wielu lat. Obserwujemy rozwój cyrku, zmiany zachodzące w bohaterach, delektujemy się licznymi opisami sztuczek i magicznych efektów, ale wszystko to jakby nie łączy się w całość. Miałam wrażenie, że autorka wpadła na jakiś pomysł i za wszelką cenę chciała podzielić się nim z czytelnikami, ale nie zawsze pasowało to do całej reszty. Poza tym daty zamieszczone na początku każdego rozdziału wprowadziły niemały chaos - skoki w przeszłość, skoki w przyszłość, ziemia się trzęsie, a ja już sama nie wiem, gdzie jestem. Tutaj na pewno lepiej byłoby mieć egzemplarz papierowy, gdyż słuchając audiobooka, nie miałam siły analizować, gdzie teraz jestem, co już było, a co jest nowe. 

Warto sięgnąć po tę powieść, chociażby dla dużej dawki wielobarwnych wizji (chociaż cyrk mienił się bielą i czernią), które niczym syczące iskierki sztucznych ogni, rozjaśniają szarość dnia codziennego.

OCENA: 4 / 6

MOJA OPINIA DOTYCZĄCA AUDIOBOOKÓW

To był pierwszy raz, gdy sięgnęłam po książkę w interpretacji Marii Peszek. Na początku czułam się dziwnie i szybko wyłączyłam audiobooka. Nie wiedziałam co mam robić z oczami, rękoma...Czy leżeć, czy siedzieć, jak skupić się na słuchaniu, aby nie przegapić istotnych momentów. Muszę przyznać, że ta forma sprawdziła się tylko podczas czynności, w których nigdy wcześniej nie czytałam np. sprzątanie, gotowanie, leżenie w wannie (nie, nie zabieram książek do łazienki). Natomiast podczas zwykłego bezruchu, stwierdzam wszem i wobec, że nie umiem skupić się na głosie lektora. Uwielbiam Marię Peszek i muszę stwierdzić, że jej interpretacja jest niezwykle ciekawa, ale...Brakowało mi szelestu kartek i możliwości przeczytania ponownie ulubionego fragmentu - przewijanie nagrania było żmudne i frustrujące. Poza tym sukces audiobooka upatruję w lektorze, gdyż Złodziejkę książek, którą wygrałam niedawno w konkursie, nie jestem w stanie słuchać ze względu na głos osoby czytającej. Na pewno sięgnę w przyszłości po inne audiobooki (chętnie posłucham głosu Danuty Stenki czy Kamilli Baar), ale traktuję to jako urozmaicenie, nie główną formę poznawania książek.

  Za możliwość odsłuchania audiobooka, dziękuję Ewie, reprezentującej portal Audeo.

17 listopada 2012

"W tym życiu albo w przyszłym" Christian Signol (#59)



TYTUŁ: W tym życiu albo w przyszłym
TYTUŁ ORYGINALNY: Cette vie ou celle d'apres
AUTOR: Christian Signol
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2006

LICZBA STRON: 207

Blanche to samotna kobieta, która po odejściu na emeryturę, przeprowadza się do domu w górach. Każdy dzień spędza na wspomnieniach i pielęgnowaniu w sobie obrazu Juliena, jej największej miłości. Opowieść jest krótka, zwięzła, autor nie skupia się na odczuciach innych bohaterów. Historia opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, zmęczonej samotnością i rozpamiętywaniem przeszłości. Blanche wspomina swoje dzieciństwo spędzone w górskiej osadzie, śmierć ojca i przeprowadzkę do miasta. Ponownie przeżywa pierwszy dzień szkoły, pierwszą pracę, a przede wszystkim pierwszą miłość, tą idealną, wyśnioną i jedyną. Towarzyszymy Blanche w trakcie kolejnych, samotnych dni spędzonych w górskim domu i rejestrujemy kolejne ciosy, który spadają na jej serce. Jest to również historia o porzuceniu, w której dorosłe już dziecko nie dąży do kontaktów z matką, tłumacząc się pracą i brakiem czasu. To smutne, gdy osoba, która pielęgnuje nas w dzieciństwie, zostaje odsunięta na dalszy plan w naszym dorosłym życiu.

Język powieści jest prosty, niewymuszony, lekki. Autor w banalny sposób przedstawił historię kobiety, w której trauma przeszłości pokryła delikatnym puszkiem pleśni zarówno serce, jak i umysł. Temat II wojny światowej został przedstawiony w przystępny sposób, z perspektywy młodej kobiety kontaktującej się z partyzantami, a następnie zamkniętej w obozie pracy. Jak zwykle w przypadku literatury traktującej o wojnie i cywilach, opisy życia obozowego są realistyczne i smutne, skłaniają do głębszej refleksji nad ludzką wytrzymałością. Każda książka (a przeczytałam ich wiele), którą oscyluje wokół wydarzeń 1939-1945 i opowiada historie zwykłych ludzi wciągniętych w wir machiny Hitlera, napawa mnie niezmiernym smutkiem, ale stanowi również rodzaj pocieszenia. Zawsze staram się cieszyć tym, co mam. Nie wyobrażam sobie życia w zamknięciu, gdzie chłód, brud i głód przecinają po kolei więzy pomiędzy ciałem, a duszą.

Powieść posiada ogromny potencjał, szkoda, że autor nie pokusił się o rozbudowanie tej historii. Czasami miałam wrażenie, że czytam zarys lub szkic dalszych wydarzeń, gdyż niejednokrotnie brakowało mi kilku słów podsumowania. Z drugiej strony to wspomnienia siedemdziesięcioletniej kobiety, zmęczonej i pogrążonej w smutku, którą trapi choroba i goni czas. 

Warto cofnąć się w czasie, chociażby po to, aby wracając do teraźniejszości, odetchnąć z ulgą.


OCENA: 4 / 6

16 listopada 2012

"Nieznajoma" Pamela Schoenewaldt (#58)


TYTUŁ: Nieznajoma
TYTUŁ ORYGINALNY: When we were strangers
AUTOR: Pamela Schoenewaldt
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

LICZBA STRON: 366

Nagroda w tym maratonie, jest warta każdej kropli potu, krwi i łez. To bieg, w którym stopy ranione są przez ostre kamienie, a rany podrażniane są gruzami ziemi. To bieg, w którym krótkie przystanki na mokrej trawie pokrytej rosą, pozwalają na wyrównanie oddechu. Tęskne spojrzenie skierowane jest w stronę wysokiej góry, za którą kryje się nagroda, praca, dom, rodzina. Po kilku chwilach odpoczynku, stopy odrywają się od ziemi...

Irma mieszka w niewielkiej włoskiej wiosce, Opio. Jest schyłek XIX wieku, kiedy Włosi masowo emigrują do Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że w niewielkiej chacie hodowcy owiec, nie odnajdzie szczęścia i miłości. Postanawia wyruszyć w ślad za swoim bratem, do obco brzmiącego miasta, Cleveland. Jest młoda, samotna, na pierwszy rzut oka bez szans na poradzenie sobie z trudami morskiej podróży i ciężką pracą, czekającą ją na miejscu. Pozory mylą, gdyż Irma posiada niezwykły dar - potrafi cudownie haftować, szyć czy dziergać, czym oczarowuje wszystkich wokół. Mimo ogromnych pokładów ciepła i pozytywnego nastawienia wobec obcych ludzi i nieznanych krajobrazów, dziewczyna doznaje wielu upokorzeń, musi ciężko pracować i radzić sobie z ludzką podłością. Pamiętajmy również, że jest samotną kobietą, a to często wywołuje wilka z lasu...

Książka jest napisana w niezwykły sposób, magiczny, delikatny, momentami zmuszający do pochylenia się nad czytanym tekstem, chwilami zmuszający uciec wzrokiem w kierunku okna. Z jednej strony narastał we mnie gniew, niezrozumienie, aż w końcu ogarniała mnie bezsilność. Życie kobiety, emigrantki bez wykształcenia, bez znajomości języka i obcej kultury, nie jest usłane różami. A może właśnie jest? Łodygami upstrzonymi cierniami? Irma, pomimo niezwykłej tolerancji na ból i cierpienie, dobrego serca i skłonności altruistycznych, nie została oszczędzona, została jedną z ofiar bestii, czyhającej wśród zakamarków Ameryki. Jest to opowieść uniwersalna, o akceptacji nowego świata, w którym należy znaleźć swój kąt do spania, płaczu i śmiechu. Te same emocje targają każdą osobą, która odrywa się od rodzinnego domu i wyrusza w poszukiwaniu lepszych warunków do życia Sama niejednokrotnie doświadczyłam uczucia zwątpienia w trakcie kolejnych przeprowadzek do obcych miast, gdzie nieznane twarze nie obdarowywały mnie nawet spojrzeniem. To trudna rzeczywistość, kiedy trzeba opuścić dom, w którym ukryte są wszystkie ciepłe wspomnienia, pod rąbkiem dywanu, za delikatną firanką, gdzieś na dnie szafki z formami do ciasta.

Śledziłam losy Irmy z ogromną przyjemnością. Poznałam wiele ciekawych osób, które okazały współczucie  i pomoc, udowodniły, że w każdym zakątku świata, jest dobro, które pozwala zapomnieć o całym złu. Bardzo przypadł mi do gustu pomysł autorki na obdarowanie Irmy talentem krawieckim. Niesamowite opisy powstawania sukien, od projektu do przymiarek, rozbudził moją wyobraźnię. Kolejne etapy podróży do Stanów Zjednoczonych, były ciekawie opisane, bardzo realistyczne, namacalne i wciągające. Mimo wielu przeszkód, jakim musiała stawić czoła Irma, była niej wiara i ogromna determinacja, którą warto naśladować. Wątek związany z jej karierą medyczną, ukazał obraz prawdziwego imigranta, biednego, upodlonego i chorego.

Świetny język, poruszająca historia, doskonali bohaterowie, to tylko nieliczne zalety tej książki. Warto, naprawdę warto przycupnąć przy bagażu Irmy i wybrać się z nią w podróż do Ameryki. Warto biec obok niej w maratonie, w którym stawką jest szczęście.


Ocena: 6 / 6

14 listopada 2012

"Apsara" Marek R. Litmanowicz (#57)



TYTUŁ: Apsara
AUTOR: Marek R. Litmanowicz
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2011

LICZBA STRON: 767

Apsara to historia kilku mężczyzn, połączonych ze sobą przyjaźnią lub zaledwie nikłą znajomością. Każdy z nich doświadcza czegoś niesamowitego - przygody w orientalnym kraju, która zmienia bieg dalszych wydarzeń, nieodwołalnie. Będziemy podróżować z muzykiem, lekarzem, płatnym mordercą...Każdy z nich jest inny, ale wszyscy owładnięci się tą samą rządzą, chucią, pragnieniem.

To książka o męskich pragnieniach, rejestrator męskich podbojów, historia oparta na pożądaniu i krążąca wokół niego, niczym ćma przy kloszu lampy. Tutaj nieatrakcyjne kobiety zostają odsunięte na bok i zastąpione przez (uwaga, schemat powtarza się w każdym przypadku) przez młode, smukłe dziewczęta, o długich palcach u dłoni i doskonale wykrojonych wargach. Czyżby autor próbował wskrzesić swoje marzenia i powołał do życia kilka seksbomb, rodem z okładek czasopism dla mężczyzn, które mimo wszystko, lądowały w łóżku z którymś z bohaterów? Typowe, męskie, wręcz szowinistyczne potraktowanie kobiety jako obiektu seksualnego i kilku przeciętnych mężczyzn, którzy zdobywają tylko najpiękniejsze niewiasty. Proszę Państwa, takie historie, tylko u Litmanowicza....

Kolejnym, niezwykle mało interesującym aspektem powieści, jest pomieszanie z poplątaniem wątków, które nie tworzą ze sobą całości - nawet dla mnie, osoby z wadą wzroku, ewidentnie tutaj coś nie gra. Historia Jacka, ginekologa, który decyduje się na usunięcie ciąży u jednej ze swoich pacjentek, Paweł, młody pianista, który zakochuje się w dziewczynie skazanej na ukamienowanie, Robert, przykładny mąż i ojciec który poznaje egzotyczną apsarę i postanawia porzucić dla niej wygody życia w Stanach, aż wreszcie Chris, terrorysta, płatny zabójca. Jak dla mnie - bigos, gotowany po kilku kieliszkach wódki. Wszystko w jakiś magiczny sposób łączy się ze sobą za sprawą bohaterów, ale w gruncie rzeczy wygląda to bardziej na fotomontaż, niż na naturalne i niewymuszone ujęcie. Historia Jacka, pasuje do innych tylko pod względem młodej kochanki (każdy z bohaterów musiał mieć swoją, koniecznie!) i incydentu z terrorystą Chrisem, podczas konferencji medycznej.

Plusem powieści jest fakt, że autor użył prostego języka, dzięki czemu mogłam szybko przyswoić sobie  zaprezentowane sytuacje. Książkę przeczytałam jednym tchem - mimo rażących niedociągnięć, nie mogłam oderwać się od lektury. Warto zwrócić uwagę na szczegółowe (chociaż czasami nużące) opisy zabytków i dziejów związanych z mieszkańcami Wietnamu, Kambodży, Iranu... Ponadto dużo informacji na temat muzyki klasycznej - kilka ważnych nazwisk i koncerty, na które warto otworzyć serce. Mam jednak wrażenie, że tego typu historie, sprawdzą się lepiej w męskim środowisku, a już na pewno wśród nieszczęśliwych samców, którzy śnią po nocach o egzotycznych pięknościach, rozwierających szeroko ramiona (i nie tylko ramiona), w geście totalnego uwielbienia. Poza tym odniesienia do win, whisky, gry w szachy czy brydża...to nie mój świat, to nie moja bajka...Apsara wykonała przede mną swój egzotyczny taniec, ale oprócz delikatnego uśmiechu, nie jestem w stanie podarować jej nic więcej...

Ocena: 1 / 6


 Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "L").

12 listopada 2012

"Nauczycielka muzyki" Janice Y. K. Lee (#56)



TYTUŁ: Nauczycielka muzyki
TYTUŁ ORYGINAŁU: The piano teacher
AUTOR: Janice Y. K. Lee
WYDAWNICTWO: Albatros
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Poznań 2009

LICZBA STRON: 416

Claire przyjeżdża wraz z mężem do Hongkongu, bez marzeń i jakichkolwiek oczekiwań. W niedługim czasie postanawia podjąć pracę zarobkową i zostaje nauczycielką gry na pianinie. Kobieta poznaje Willa, tajemniczego kierowcę jej pracodawców, który ukazuje jej mroczny obraz wyższych sfer Hongkongu. Od chwili ich spotkania będziemy śledzić akcję dwutorowo - cofniemy się w czasie do 1941 i poznamy przeszłość Willa, a także będziemy przyglądać się bliznom, jakie pozostawiła II wojna światowa na obliczu wielu ludzi.

"Nauczycielka muzyki" bardzo przypomina mi "Grę o wszystko" oraz "Malowany welon". To wszystko już było. Problem stosunków kolonizatorów i rdzennych mieszkańców, zawirowania wojenne, niepewność i zagubienie w obcej rzeczywistości, nadmiar wrażeń, smaków i kolorów. Z jednej strony chętnie wybrałam się w podróż do malowniczego Hongkongu, który ponownie oczarował mnie zapachami i smakami, a z drugiej strony...Ta podróż nie była do końca satysfakcjonująca. W niektórych momentach ogarniała mnie ogromna euforia, a w innych przymykałam powieki ze znużenia. Na tę chwilę mogę napisać (wspomnienie jest jeszcze świeże i aromatyczne), że książka sprawiała wrażenie nierównej. Najpierw coś wybuchało, rozdzierało wnętrze, a potem nagle zrastało się niezauważone, przez co czułam się tak, jakbym nagle doznawała olśnienia, a potem szybko zawiązywano mi chustę na oczach. 

Nie do końca akceptuję związek Willa i Claire - od samego początku nie było w nim czułości, a z czasem gorycz rozlewała się po ich ciałach, jakby ktoś uderzył młotkiem w butelkę szampana i doprawił wszystko pieprzem. Spod początkowej słodyczy, kilku chwil fascynacji, wyzierał smutek i niechęć. Nie akceptuję związków zbudowanych na pożądaniu, tylko i wyłącznie. Brakowało mi rozwinięcia wątku łączącego ich uczucia - skomplikowane relacje, jakie z czasem nawiązały się pomiędzy nimi, były doskonałym gruntem na zadanie sobie kilku pytań na temat ludzkiej wrażliwości. Nie do końca akceptuję próżne trzpiotki podobne do Claire, które posiadają kompleksy związane z niską pozycją społeczną i za wszelką cenę próbują wynagrodzić sobie zaistniałą sytuację.

Mimo kilku minusów, które przeszkadzały mi w trakcie czytania, muszę napisać, iż jest to powieść godna uwagi. To kolejne spojrzenie na skutki II wojny światowej. Autorka porusza kwestię "bitwy o Hongkong", toczącej się w 1941 roku, kiedy na teren miasta wkroczyły japońskie wojska. Warto zwrócić uwagę na realistyczne opisy oraz rzetelne przedstawienie sytuacji, w jakiej znalazły się wojska alianckie i cywile. Ból i głód, fatalne warunki życiowe, brutalne traktowanie kobiet i dzieci, to wszystko przeraża i wywołuje smutek. 

Warto, ale niekoniecznie trzeba sięgać po tę książkę. Jeśli interesują Was egzotyczne scenerie, w których przedstawiono losy Europejczyków na tle wojny, to zdecydowanie polecam wspomnianą wcześniej "Grę o wszystko" Juliana Lees.
 
Ocena: 3 / 6


 Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "L").

11 listopada 2012

"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield (#55)


TYTUŁ: Trzynasta opowieść
TYTUŁ ORYGINAŁU: The Thirteenth Tale
AUTOR: Diane Setterfield
WYDAWNICTWO: Amber
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2006

LICZBA STRON: 343

Wyobrażam sobie, że nadchodzi wieczór, a ja zanim zanurzę stopy pod ciężką kołdrą, wychodzę z sypialni i kieruję się w stronę schodów. Po stopniach docieram na niższe piętro, gdzie w wielu pokojach stoją regały z książkami. Z tysiącami książek. Przesuwam palcem po okładkach, aż dłoń zatrzymuje się na jednej z nich.  Przyciskam lekturę do piersi i wracam do łóżka. Otwieram książkę ze świadomością, że pod podłogą kryją się tajemnice, które już następnego wieczoru będą czekać na odkrycie. Widzę to tak wyraźnie. Jakże zazdroszczę głównej bohaterce "Trzynastej opowieści", która we śnie unosi się nad milionami książek.

Margaret mieszka nad antykwariatem, który prowadzi wraz z ojcem. Pewnego dnia odnajduje list na schodach do swojego mieszkania. Jest to wiadomość od Vidy Winter, popularnej pisarki, która proponuje Margaret pracę, a konkretnie napisanie biografii. Margaret, wielbicielka ludzkich życiorysów, postanawia podjąć się tego zadania, jeszcze chętniej po przeczytaniu kilku książek autorstwa Winter. Pisarka, od lat owiewa nimbem tajemnicy swoje pochodzenie i dzieciństwo, dopiero na łożu śmierci decyduje się wyznać prawdę. W posiadłości, gdzie na wykładziny ułożono dywany, a w oknach wiszą ciężkie zasłony, przez co nie słychać kroków ani szeptów, Vida Winter snuje opowieść, która mrozi krew w żyłach.

To historia miłości pomiędzy rodzeństwem, studium zażyłości, jaka rodzi się pomiędzy bliźniętami. Niejednokrotnie mroczna i brutalna (opisy wbijania igieł w ciało czy ranienia się ostrym drutem są naprawdę przerażające), obficie skropiona szaleństwem i posypana zaledwie kilkoma okruchami rozsądku. To opowieść o radzeniu sobie po stracie bliskiej osoby, poszukiwaniu szczęścia, akceptacji własnej samotności. O miłości do literatury, która pomaga poradzić sobie z trudną rzeczywistością. W tym wypadku mogę paść na kolana przed autorką - sama poszukuję odpowiedzi na męczące mnie pytania pośród szeleszczących stron. Próbuję odnaleźć siebie pośród bohaterów, a ich troski porównuję do swoich. W "Trzynastej opowieści" odnajdziemy wiele odniesień do "Dziwnych losów Jane Eyre", a klimat powieści sióstr Bronte jest wręcz namacalny.
 
Polecam, wszystkim wielbicielom mrocznych, niepokojących opowieści o dziwnej naturze człowieka. Człowiek to istota nieprzewidywalna - miłość potrafi przerodzić się w obsesję, w szaleństwo, które prędzej czy później płodzi tragedię. Warto zajrzeć przez szparę w okiennicy do domu Angelfield, aby na własnej skórze przekonać się, jak nie powinna wyglądać rodzina.

Ocena: 4 / 6

9 listopada 2012

"Carnevale" M. R. Lovric (#54)


TYTUŁ: Carnevale
TYTUŁ ORYGINAŁU: Carnevale
AUTOR: M. R. Lovric
WYDAWNICTWO: Świat Książki
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2003

LICZBA STRON: 543

Panie i Panowie, czas rozpocząć zabawę! Już teraz można sięgnąć po maskę, której delikatne sznurki zaplątują się we włosy. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przez czas trwania karnawału, przeistoczyć się w olśniewającą postać, niczym ze snu. To czas, w którym namiętność bierze władanie nad ciałem i popycha zakochanych w ramiona ciemnych zaułków. 

Cecilia jest córką bogatego weneckiego kupca. Młoda, niewinna i niedoświadczona dziewczyna, wpada w ramiona Casanowy. Tak, tego Casanovy, który znany jest całemu światu, jako pierwszorzędny bawidamek, legendarny kochanek i niesamowity uwodziciel. Pod wpływem starszego kochanka, Cecilia rozkwita i zaczyna interesować się sztuką. Casanova kupuje jej farby i pędzle, a pierwszym dziełem dziewczyny, jest portret ukochanego. Po wielu latach miejsce Casanovy zajmuje mroczny Byron. Cecilia po raz drugi poznaje smak prawdziwej miłości, ależ jakże inne jest to doświadczenie.

Niesamowita i bogata opowieść! Przede wszystkim świetna narracja autorki, która w niezwykle ciekawy sposób przedstawia życiorysy historycznych postaci, w które wplata fikcyjne wydarzenia. Wśród niesamowitych bohaterów, odnajdziemy takie nazwiska, jak: Byron, Casanova, Ali Pasza, Goethe, Angelica Kauffmann...Autorka ukazała drogę, jaką młoda malarka musiała przejść, aby zasłynąć w świecie sztuki. W książce znajdziemy mnóstwo informacji na temat ówczesnej sztuki, literatury, czy teatru. Na początku każdego rozdziału znajdziemy stare przysłowie weneckie, odnoszące się do konkretnych wydarzeń w życiu Cecili lub któregoś z jej kochanków. Poza tym poznamy historię Wenecji oraz będziemy mogli przyjrzeć się ówczesnym obyczajom. Zostaniemy zabrani do pachnącej kadzidłami Albanii, a także wybierzemy się do mglistej Anglii. Creme de la creme powieści historycznych...

Oprócz ciekawych wątków związanych z główną fabułą, warto zwrócić uwagę, na wątek psychologiczny powieści. Miłość jest niezwykle złożoną sprawą, mieszanką potu i łez. Na przykładzie czułego Casanovy i chłodnego Byrona, możemy zaobserwować skrajne przypadki zakochania. Ogromnym plusem jest fakt, że z każdym rozdziałem widać przemianę, jaka zachodzi w głównej bohaterce. Cecilia dojrzewa, staje się prawdziwą artystką, a do jej drzwi pukają same znakomitości, prosząc o wykonanie portretu. Interesujące są również relacje dziewczyny z rodziną. Bohaterka targana jest namiętnościami i za nic ma skromną oraz pobożną familię. Obserwujemy, jak sama zostaje matką i otwiera oczy na sprawy, które do tej pory zbywała machnięciem ręki. 

To niezwykle różnorodna opowieść o ludzkich uczuciach, smutkach i radościach, o roli kobiety w XVIII i XIX wieku, o tajemniczej Wenecji. Książka porwała mnie w objęcia. Aż do teraz nie mogę złapać tchu.

Ocena: 5 / 6


 Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "L").

7 listopada 2012

TAG: Liebster Blog

http://2.bp.blogspot.com/-Gf6cSnStRpk/UJqds5lmaXI/AAAAAAAABQ0/nAOUOn9_d7c/s1600/liebster-blog-button-pic.png 

Kochani, to mój pierwszy post tego typu, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Zacytuję Sylwuch, która zaprosiła mnie do odpowiedzenia na kilka pytań : "Zabawa "Liebster Blog" polega na udzieleniu odpowiedzi na 11 pytań, zaproszeniu do zabawy kolejnych 11 blogerów i zadaniu im własnych pytań. " To do dzieła!

1. Jaką umiejętność chciałabyś nabyć?

Chciałabym umieć malować. Kiedyś próbowałam, stworzyłam wiele szkiców, które w niedługim czasie zostały sierotami. Żałuję, że nie miałam motywacji do ćwiczenia warsztatu gdyż dzisiaj zamiast być absolwentką historii sztuki, mogłabym być absolwentką Akademii Sztuk Pięknych.

2. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?

Nie wierzę w miłość, ale wierzę w pożądanie od pierwszego wejrzenia. Jest jakaś chemia między dwojgiem ludzi, często już od "pierwszego spojrzenia". Potem przychodzi miłość i ambarans z nią związany.

3. Co jest Twoim ulubionym daniem?

Przepadam za wytrawnymi naleśnikami, sałatką grecką, papryką faszerowaną mięsem i serem feta, muffinami wszelkiego rodzaju (na słodko i słono), zupą z dyni.

4. Jakiej cechy charakteru najbardziej w sobie nie lubisz?

Jestem nerwowa, nie będę mydlić nikomu oczu. Jeśli coś mi nie pasuje, od razu zgrzytam zębami. Potem zaciskam dłonie w pięści, przygryzam dolną wargę i zaczynam biadolić. Jeśli mam dobry dzień, to syczę przez kilka godzin. Zazwyczaj denerwują mnie ludzie. Czasami, gdy wpychają się do kolejki. Czasami, gdy spluwają nieapetycznie na chodnik. Wiele rzeczy mnie denerwuje.

5. Wybaczyłabyś zdradę facetowi?

Nie wiem, chyba tak. Mam czasami wrażenie, że procesy myśleniowe nie biegną równolegle do odczuć cielesnych. Człowiek to skomplikowana istota.  Sama nie wiem. W tej chwili nie rozumiem konsekwencji tego pytania. Musiałabym przeżyć zdradę, żeby wiedzieć, jak odniosę się do tego faktu.

6. Co najbardziej cenisz u płci przeciwnej?

Cechy charakteru, jak opiekuńczość chociażby. Lubię czuć, że ktoś nade mną czuwa. Lubię mieć świadomość, że cokolwiek wydarzy się w moim życiu, mężczyzna będzie w stanie utrzymać mnie na powierzchni.

7. Na jak poważne i wielkie poświęcenie bliskiej osobie byłabyś zdolna?

Dla mojej mamy, siostry i narzeczonego jestem zdolna umrzeć. Wiem, że brzmi to, jak tekst z kiepskiej książki. Ale tak jest, nie inaczej.

8. Pomogłabyś swojemu największemu wrogowi w ciężkiej sytuacji?

Nie wiem, to kolejne ciężkie pytanie. Może ujmę to tak: nigdy nie miałam wielkich wrogów. Jeśli ktoś napotykał się z moją dezaprobatą, to po prostu traktowałam go, jak powietrze. Mimo wspomnianej nerwowości, nie umiem nienawidzić (chociaż często używam tego słowa, to czcze gadanie).

9. Jaki jest Twój ulubiony cytat?

„Była jedną z pór roku, piątą porą duszy, w połowie jesienią i w połowie wiosną.” - z "Q. Taniec śmierci". Książka znienawidzona, ale cytat zapamiętany.

10. Częściej kierujesz się sercem czy rozumem?

Sercem, albo wręcz przeczuciem. Uczuciami, najogólniej. Gdy muszę podjąć ważną dla mnie decyzję, wsłuchuję się w drgania serca. Daleko mi do racjonalnego myślenia, od zawsze bujałam w obłokach.

11. Czy istnieje książka, która zmieniła Twoje spojrzenie na życie?  

Tak. Samotność liczb pierwszych. Nauczyła mnie, że czasami nie wystarczy, że czegoś pragniemy. Trzeba walczyć, bo inaczej trofeum wpada w czyjeś inne ręce.  Jest coś ponad nami, co ma wpływ na rzeczywistość, ale trzeba walczyć mimo wszystko.



Moja pytania (u mnie dużo o książkach, nie mogłam się powstrzymać):

1. Za jaką książkę pozwoliłabyś sobie uciąć palec (lub chociaż wyrwać parę włosów)?
2. Czym jest dla Ciebie czytanie?
3. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?
4. Gdzie chciałabyś dożyć swoich ostatnich chwil? Jest jakieś wyjątkowe miejsce na świecie?
5. Kto jest Twoim ulubionym bohaterem książkowym?
6. Gdy widzisz kałużę, to: omijasz ją czy skaczesz w sam jej środek?
7. Jak układasz książki na półkach? Według wielkości, alfabetycznie czy seriami?
8. Jesteś domatorką, czy wolisz biegać po świeżym powietrzu?
9. Koty, czy psy?
10. Która pora roku, jest Twoją ulubioną?
11. A teraz zdradź nam swój numer konta bankowego i hasło! Hmmm, żartuję! Oczywiście, jeśli masz ochotę... Na serio? Napisz proszę, czy lubisz bujać w obłokach.

Bardzo chciałabym, aby na moje pytania odpowiedziały następujące osoby: Sylwuch (a co, też chcę poczytać, chociażby na mailu), Julia Orzech, mowaliter, Jenah, Książkowe zauroczenie, awiola, Antyśka, Magda, bezrobotna.pl, barwinka,  Honorata, AnnRK. Jeśli będziecie miały ochotę i chwilę czasu, to chętnie przeczytam Wasze odpowiedzi! :) Oczywiście, jeśli jeszcze komuś spodobały się moje pytania, to zapraszam do zabawy, będzie mi bardzo miło.

"Atlas Chmur" David Mitchell (#53)



 

TYTUŁ: Atlas Chmur
TYTUŁ ORYGINAŁU: Cloud Atlas
AUTOR: David Mitchell
WYDAWNICTWO: Bellona
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2006

LICZBA STRON: 510

Czym jest Atlas Chmur? Dźwiękiem, obrazem, uczuciem? Zadać pytanie: czym jest Atlas Chmur, to jak zapytać: Co to znaczy być człowiekiem? Jak żyć, jak kochać, co czuć i jak oddychać.

W sześciu historiach odnajdziemy odpowiedzi na nasze pytania. Będziemy mogli cofnąć się w przeszłość, gdy wielkie podróże odbywano tylko statkami. W przeszłość, gdzie widmo pierwszej wojny światowej zapowiadało kolejne przewroty. W przeszłość, gdzie energia atomowa fascynowała i wywoływała strach jednocześnie. W przeszłość, która nie szanuje umierania. W przyszłość, gdzie zamiast ludzi, wszelkie prace fizyczne wykonują klony. W przyszłość, w której już niewiele zostało dobra, w której ludzie wiodą prymitywne życie w strachu i niewiedzy. Wszystkie te historie opowiedziane są w inny sposób, z innej perspektywy, innym językiem.

Mitchell okazał się mistrzem słowa pisanego. W niezwykle ciekawy sposób przedstawił kilka historii, połączonych ze sobą zaledwie kilkoma szczegółami. Jak wiadomo w szczegółach ukryta jest istota rzeczy i tym razem było podobnie. To te cienkie nitki, które łączyły poszczególnych bohaterów okazały się mieć kluczowy wpływ na życie setek, milionów ludzi. Zabawa ze słowem, zabawa z czytelnikiem, to rzecz niesłychanie rzadka, na którą decyduje się niewielu literatów. Mitchell poraził mnie swoją wyobraźnią, swoją umiejętnością czarowania, za pomocą słów. Jestem pod wielkim wrażeniem mądrości tej powieści, która odkrywa niewiele, a mimo to człowiek nagle siada i uświadamia sobie, że zrozumiał. I już wie wszystko.

To nie jest lekka książka, którą można przeczytać w półskupieniu, migiem pomiędzy przystankami autobusowymi, drugą ręką mieszając gulasz, w pośpiechu dnia codziennego. Są takie książki, które trzeba celebrować. Należy usiąść wygodnie i oczyścić umysł, aby mógł pracować tylko dla czytanej książki, jakby prosił ją do tańca, nie wolno mu pogubić kroków. Pomimo tego, że książka czasami będzie próbowała prowadzić umysł po sali wyobraźni, należy z uprzejmości tylko pozwolić jej na kilka chwil władzy. Reszta to my, nasze marzenia, nasz strach, nasze lęki i wybuchy śmiechu, to jest ludzka władza, czytać. Ta książka jest idealną partnerką do tańca, która przypomniała mi o wszystkich dobrych i złych stronach bycia człowiekiem.

Ocena: 5 / 6


Przepiękny, niesamowity, wywołujący dreszcze. Musicie obejrzeć ten trailer. Atlas Chmur w czystej postaci. Film w kinach już wkrótce.
Ach i jeszcze jedno. M83 - jestem zachwycona, że to ich kawałek reklamuje Atlas Chmur. Ich utwory są balsamem dla mojej duszy. To jak łapanie obłoków w siatki na motyle.





5 listopada 2012

"Krąg" Mats Strandberg, Sara B. Elfgren (#52)

 

TYTUŁ: Krąg
TYTUŁ ORYGINAŁU: Cirkeln
AUTOR: Mats Strandberg / Sara B. Elfgren
WYDAWNICTWO: Czarna Owca
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012

LICZBA STRON: 575

Pod stopami chrzęści śnieg, knykcie czerwienieją i sztywne dłonie wsuwają się do kieszeni w poszukiwaniu ciepła. W głowie rozlega się ciepły dźwięk męskiego głosu, który niczym miód, skleja myśli i osładza nastrój. Dusza nagle opuszcza ciało, a głos wibruje w cichej przestrzeni zimowego dnia: już nigdy nie będziesz musiała cierpieć.

W sennym miasteczku Engelfors dzieją się dziwne rzeczy. Młody chłopak podcina sobie żyły w szkolnej toalecie, a pewnej nocy księżyc żarzy się czerwienią. Sześć dziewczyn zostaje nazwanych Wybrańcami i to ona muszą uratować świat przed nadchodzącym Złem. Muszą trzymać się blisko siebie, gdyż dopiero razem posiadają odpowiednią moc, która umożliwia im walkę z przeciwnościami losu. Aby uratować swoje życie, rozpoczynają gorączkowe poszukiwania właściciela głosu, który zmusza ludzi do samobójstwa.
  
Myślę, że książka spodoba się bardziej młodzieży. Sama miałam problemy z odnalezieniem się w przestrzeni liceum, gdzie obowiązują pewne zasady, o których już zapomniałam. Zapomniałam już o rywalizacji, plotkach, lekcjach i pracach domowych. Nie potrafiłam wyobrazić sobie, jakbym zachowała się na miejscu bohaterek, gdyż ich myśli zaprzątały zupełnie abstrakcyjne dla mnie problemy. Dużo tutaj rozterek sercowych rodem "czy ja mu się podobam?", sporo walki o miano tej "najpopularniejszej", a wszystko okraszone pyłem magii i tajemnicy, która nie przyspieszyła szybszego bicia mojego serca. Oczywiście rozumiem, że młodszy czytelnik odnajdzie się lepiej w tej historii, być może nawet rozpozna siebie wśród bohaterów.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że bohaterowie są niezwykle barwni i to oni sprawiają, że warto sięgnąć po tę książkę. Każda z dziewczyn jest inna, na swój sposób wyjątkowa i na swój sposób  zagubiona. Anna-Karin to osoba chowająca się w szerokich bluzach, która boi się ludzi i ich drwin. Kompleksy zabijają jej pewność siebie, co jeszcze bardziej podjudza agresorów. Minoo uważa siebie za bezbarwną, chociaż osiąga dobre wyniki w nauce, wciąż męczą ją...pryszcze! Rebecka to klasyczna piękność z zaburzeniami jedzenia. Vanessa jest nad wyraz samodzielna, gdyby tylko nie pociąg do alkoholu i starszych chłopaków...Ida uwielbia znęcać się nad słabszymi, a popularność jest dla niej najważniejsza. Linea to outsiderka, nosząca wysokie glany i słuchająca przygnębiającej muzyki. Niesamowite jest to, jak w obliczu niebezpieczeństwa, wszystkie postanawiają współpracować, a nawet okazują sobie troskę i zrozumienie. 

Myślę, że czytając tę książkę, warto przede wszystkim zwrócić uwagę na psychologię postaci oraz ciekawy, przystępny język, jakim posługuje się duet Strandberg-Elfgren. Nie odnalazłam tutaj scen mrożących krew w żyłach, ani czaru, jaki spodziewałam się po historii o czarownicach. Napiszę szczerze: wątek magii i czarownic został moim zdaniem zmarnowany, niewiele działo się na tym polu. Książka jest chłodna i smutna, a ludzkie dramaty układają się na linii okręgu, który chroni przyjaźń zamkniętą w jego środku.

Ocena: 2 / 6



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Pani Annie, reprezentującej Wydawnictwo Czarna Owca.

2 listopada 2012

"Drewniak" Dorota Combrzyńska-Nogala (#51)


TYTUŁ: Drewniak
AUTOR: Dorota Combrzyńska-Nogala
WYDAWNICTWO: MG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2012

LICZBA STRON: 262

Drewniak to chałupa, domostwo z dachem pokrytym zielonym mchem, bez centralnego ogrzewania, bez wygód współczesnego świata, skrzypiący i stary, nowy dom Łucji. Dziewczyna odziedzicza dom po zmarłym wujku, który w warsztacie na tyłach prowadził swój warsztat szewski. Łucja, autorka komiksów, wielbicielka nietypowego obuwia, kobieta nad wyraz niezależna, postanawia odejść od kapryśnego chłopaka i porzuca wygody mieszkania w blokach, na rzecz niewielkiej przestrzeni drewniaka. Oprócz domu, Łucja odziedzicza lokatora, Janusza Poniewieskiego, który po śmierci matki, nie może dojść do siebie i wrócić do Argentyny, gdzie mieszka. Już od pierwszych chwil przeprowadzki, Łucja poznaje swoich niezwykłych sąsiadów - Władka, handlarza antyków z głową uginającą się pod naporem potężnych dredów, lubiącego zajrzeć do kieliszka; Marlenkę, niezwykle elegancką starszą panią, która w młodości była słynną damą do towarzystwa; Basię, matkę trójki dzieci i...tajemniczego klauna-niemowę, który kręci się w okolicy i swoimi sztuczkami, sprawia radość wszystkim dzieciakom.

Dziewczyna poznaje Walerego w Teatrze Pinokio, gdzie wybiera się w poszukiwaniu inspiracji do swojego najnowszego komiksu. Od pierwszej chwili spotkania, mężczyzna jest przekonany, że Łucja jest tą jedyną i postanawia zdobyć jej ciało i duszę. Nieufna Łucja, która dopiero zakończyła związek, tłumi w sobie wszelkie uczucia i odgrywa rolę niedostępnej. Nowe życie, które zaczyna w drewniaku, przyniesie jej wiele radości, ale również przysporzy trosk. 

Dlaczego Poniewieski zwleka z wyprowadzką? Co łączyło Władka (handlarza antyków) z matką Poniewskiego, Klaudią? Jak umarł wujek Łucji? Czyj trup leży w piwnicy pod drewniakiem? Kim jest tajemnicy klaun?

źródło
Warto wspomnieć o Łodzi, w której dzieje się akcja książki. Łódź jest miastem najbliższym memu sercu, tutaj przyszłam na świat, tutaj studiowałam, tutaj poznałam mojego Narzeczonego, tutaj przeżyłam wiele niesamowitych chwil. Autorka wielokrotnie nawiązuje do ciekawych miejsc tego miasta, w których spotykają się bohaterowie.  Łódź może pochwalić się największą Ikeą w Polsce - to właśnie w tym miejscu Łucja kupuje nowe meble i dodatki do swojego drewniaka. W Tawernie (uwielbiam tę knajpę, szczególnie za przepyszną pizzę bolognese) Łucja zajada się obiadami, a w Manufakturze spotyka się ze swoim przyjacielem Bronkiem, na posiłkach okraszonych zwierzeniami. To właśnie tutaj spotykają Walerego, który przysłuchuje się ich rozmowie i po krótkim namyśle postanawia wtrącić się w zażartą dyskusję. Walery od razu nawiązuje nić porozumienia z Bronkiem, chociaż na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Jak widać mężczyźni szybko nawiązują przyjaźnie, być może za sprawą solidarności plemników.
źródło
"Lecznica pod koniem" to pierwsze takie miejsce w Polsce, gdzie udzielano fachowej pomocy zwierzętom. Łucja przechodziła obok tego budynku w drodze do Teatru Pinokio. Na studiach pisałam referat o walorach architektonicznych budynku i w trakcie poszukiwań informacji na temat powstania lecznicy, trafiłam na piękny wiersz Juliana Tuwima:  

Z okna widać było konia
Metalowego. Stał bez jeźdźca
I dawno nęcił mnie, wałkonia,
By wskoczyć - i galopem z miejsca.



źródło

Z teatrem Pinokio kojarzy mi się dzieciństwo, podczas którego niejednokrotnie mogłam uczestniczyć w bajkowych przedstawieniach, w których brały udział kukiełki. Do dzisiaj pamiętam, jak po jednym z przedstawień zostałam zabrana za kulisy, gdzie mogłam obejrzeć rekwizyty, miliony lalek i nasiąknąć wyjątkową atmosferą tego miejsca. W teatrze Łucja poszukiwała inspiracji do swojego komiksu, tam też spotkała Walerego, który postanowił uwieść dziewczynę za wszelką cenę. Początkowa fascynacja przerodziła się w głębsze uczucie, a chęć zdobycia ciała, została wyparta przez potrzebę wtargnięcia do serca. Wykorzystanie motywu kukiełek i przedstawień teatralnych było doskonałym zabiegiem ze strony autorki, dzięki któremu powieść nabrała magii i niezwykłego czaru. Łódź to niesamowite miasto, momentami straszne, odpychające, innym razem pełne blasku i przepychu. Czytając książkę, miałam poczucie, że bohaterowie to idealni Łodzianie, którzy kojarzą mi się z czymś tajemniczym, zagadkowym, z wielobarwnym artystą, który spaceruje po ulicy Piotrkowskiej.To była dla mnie ogromna przyjemność, czytać o tym niezwykłym mieście.

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Śledziłam akcję z zapartym tchem, próbując odgadnąć tajemnice poszczególnych sąsiadów drewniaka, jak i przyjaciół głównej bohaterki. Każdy bohater był inny: spotkałam artystów plastyków, aktorów, filmowców, sprzedawców antyków, damy do towarzystwa, muzyków. Autorka poruszyła ciekawe problemy i zabrała mnie w niesamowite miejsca. Atmosfera drewniaka była wręcz namacalna, piec kaflowy, tygielek do zaparzania kawy, to wszystko nad wyraz archaiczne, ale jednocześnie niezwykle urokliwe, będące doskonałym tłem do opowiedzianej historii. Mimo tego, że Łucja nie do końca przypadła mi do gustu, to momentami odnajdywałam w niej samą siebie. 

Miałam niesamowitą frajdę z czytania tej książki. Polecam każdemu, kto lubi odrobinę magii, tajemnicy i wierzy w miłość, ponad wszystko.

Ocena: 5 / 6


Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Pani Dorocie, reprezentującej Wydawnictwo MG.