20 stycznia 2013

"Dom Augusty" Majgull Axelsson (#91)


TYTUŁ: Dom Augusty
TYTUŁ ORYGINAŁU: Slumpvandring
AUTOR: Majgull Axelsson
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2006

LICZBA STRON: 447 

W domu Augusty mieszkają duchy, szemrzące po kątach niezrozumiałe modlitwy, próbujące oderwać stopy od twardej powierzchni podłogi, tęsknie wypatrujące białych obłoków. Alicja, Andżelika i Augusta oraz inne kobiety należące do rodziny, próbują poradzić sobie z szarą rzeczywistością, zakopując się pod kołdrą w tym niewielkim domu. Wszystkie rozliczają się z przeszłością, a każda z nich dociera do innego miejsca w głębi własnego serca. Dla niektórych ucieczką jest życie, dla innych śmierć.

Moim zdaniem to najlepsza powieść w dorobku Axelsson - jednocześnie bogata i uboga, wypełniona baśniami i dymem, leniwie wydobywającym się z fabrycznych kominów. W jednej książce autorka umieściła sto litrów łez i zaledwie trzydzieści sekund uśmiechu, strony napęczniały od nadmiaru wilgoci, która ochładzała opuszki palców. Wiedziałam, że mogę liczyć na Majgull, ale tym razem powaliła mnie na ziemię, dosłownie powaliła i obsypała garścią suszonych liści. Powieść jest świetnie skonstruowana, niezbyt skomplikowana, przez co czyta się lepiej, niż chociażby Ta, którą nigdy nie byłam. Ze skupieniem śledziłam losy Alicji i Andżeliki, próbując zrozumieć ich ból, ich rozpacz, rozdając im lekkie klepnięcia w plecy. Słabe kobiety i bezwzględni mężczyźni, odwieczna walka o dominację, która zazwyczaj kończy się cichym kwileniem i drżącym ciałem, na którym szeleści cienki materiał sukienki. Smutne, ale niezwykle prawdziwe.

To powieść o słabości, o niepogodzeniu się z faktem, iż jest się kobietą, seksualną zabawką w topornych rękach mężczyzny. Wszystkie kobiety mieszkające w domu Augusty, to istoty umieszczone na środku areny, gdzie rozgrywają się igrzyska ku uciesze spoconego, podminowanego tłumu facetów, którzy za wszelką ceną pragną zobaczyć kobiety upadające na kolana. Alicja i jej nastoletnia miłość, skomplikowana ciąża i odrzucenie, z jakim spotkała się ze strony najbliższej rodziny. Andżelika i jej brutalny ojczym, chłopcy, którzy pragną tylko jej ciała, a po zaspokojeniu swoich pragnień, syczą na odchodnym: dziwka. Augusta, zgwałcona przez pracodawcę, próbująca ratować siebie i noworodka, który pewnej nocy wysunął się spomiędzy jej nóg.

To również historia o skutkach industrializacji, o przemianach, jakie zachodzą wraz z nowymi pokoleniami, o zapomnianych baśniach i zdeptanych krasnoludkach. Axelsson nagięła rzeczywistość i powołała do życia krasnale i rusałki, uciekające przed hałasem wydobywającym się z wnętrza szarych fabryk. Magiczne stworzenia uciekają w popłochu, zerkając na brzydkie domy robotników. W lasach pozostaje garstka przestraszonych zwierząt i szum wiatru, a my, ludzie zostajemy pozostawieni z demonami, których już nie odegna żadny dobry duszek. Taka jest cena za podbój ziemi. Warto zaczerpnąć świeżego powietrza, zanim pozwolimy porwać się tej historii, zanim wciśniemy się w robotniczy kombinezon i zamoczymy dłonie w bali z szarą wodą, próbując doprać firany poszarzałe od dymu i smutku.

Ocena: 5 / 6

22 komentarze:

  1. Bardzo chcę wrócić do czytania powieści Majgull Axelsson. Muszę do nich wrócić, bo wiem, że kryją w sobie coś niesamowitego. Magia, o której wspominasz jak najbardziej pasuje mi do stylu pisarki. Nie pozostaje mi nic innego, jak polować na tę książkę przy najbliższej wizycie w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Axelsson przyspieszy bicie Twojego serca (piszę to na podstawie obserwacji Twoich wyborów literackich). :)

      Usuń
  2. Intrygująca recenzja. Nie wiem czy zdecyduję się przeczytać tą książkę, jednak recenzja na prawdę mi się podobała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie jakoś nie porwała ta powieść. Irytował mnie styl tej pisarki, choć tematyka była ciekawa. Może kiedyś do niej wrócę i ją przeczytam, może docenię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam styl Axelsson - jest wyjątkowy, chaotyczny, a jednocześnie bardzo sugestywny. To dojrzała proza, być może za parę lat docenisz jej powieści :)

      Usuń
  4. Uwielbiam "Serię z miotłą" i pewnie sięgnę, i po tą powieść...dla mnie to tylko kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, jestem fanką prawie wszystkich książek W.A.B. :)

      Usuń
  5. Słyszałam, że książki z serii z miotłą są naprawdę dobre. Ja wprawdzie mam jedną, bodajże ,,Klaudynę w szkole'', ale jeszcze jej nie czytałam. Co do "Domu Augusty" brzmi niezwykle interesująco, tym bardziej, że zwiera magiczne akcenty, które ja bardzo lubię. I ta kontrowersyjna tematyka, w której kobiety są sponiewierane przez mężczyzn bardzo mną wstrząsnęła. Musze koniecznie przeczytać tę ksiązke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, polecam serdecznie. Fabuła jest bardzo ciekawa, niekiedy wstrząsająca i wbijająca w fotel - to lubię, gdy książka wywołuje emocje.

      Usuń
  6. Uwielbiam Axelsson, jest w jej książkach coś absolutnie magicznego, co przyciąga jak magnes i każe sięgać po wszystkie z jej dorobku. Tej jeszcze nie czytałam, choć stoi na półce. Wspaniale natomiast wspominam "Kwietniową czarownicę", czytałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, najlepsze zostawiłam na koniec, to jak wisienka na torcie :) Zgadzam się z Tobą, nie mogę przestać myśleć o jej powieściach, są bardzo wciągające.

      Usuń
  7. Cudnie zrecenzowałaś tę książkę. Widać, że emocje jeszcze nie opadły. Taką magię uwielbiam i nie zawaham się sięgnąć. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i polecam, każda książka Axelsson to wór wypchany emocjami :)

      Usuń
  8. To była świetna książka, chociaż zostawiła po sobie coś takiego, że od tamtej pory przy każdej wizycie w bibliotece sięgam po kolejną Axelsson, po czym odkładam ją na półkę. Ale na pewno przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, Axelsson nie jest pisarką, która słodzi i sprawia przyjemność - to ciężka proza.

      Usuń
  9. Czytałam tylko dwie powieści Axelsson - "Dom Augusty" i "Kwietniową czarownicę". Ta druga podobała mi się znacznie bardziej, ale "Dom Augusty" również ma w sobie to coś. Proza Axelsson nie jest łatwa, a często bywa nieprzyjemna w odbiorze, ale na planuję poznać ją całą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszy raz spotykam się z opinią, że "Kwietniowa czarownica" to najlepsza powieść tej autorki - świetnie, jestem pełna nadziei :)

      Usuń
  10. Chyba nie miałam przyjemności czytać żadnej książki spod logo Seria z miotłą. Twoja recenzja jest pełna pasji, uczuć co daje mi poczucie, że książka nie tyle jest warta poznania a koniecznością jest ją poznać :)
    Serdeczne i ciepłe pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, zachęcam Cię do sięgania po książki z tej serii - niektóre z nich to prawdziwe diamenty :)

      Usuń
  11. Nominowałam Cię Kochana do wyróżnienia Versatile Blogger, jeśli macie ochotę do zapraszam do udziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, postaram się wziąć udział w zabawie :)

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.