21 stycznia 2013

"Odwróceni zakochani" (2012) - recenzja filmu (#3)


TYTUŁ ORYGINALNY: Upside down
PRODUKCJA: Francja, Kanada
PREMIERA: 2012

Fabuła filmu bardzo mnie zainteresowała - jakby to było nie mieć nad sobą chmur, tylko czyjąś twarz, czyjś ogródek i rosnące w nim w kwiaty, do góry nogami. Jakby to było dostrzec w tym tłumie twarz, która przyspieszyłaby bicie serca. Byłaby tak blisko, a jednocześnie niemożliwie daleko. To właśnie przydarzyło się dwójce młodych ludzi, którzy nie mogą być razem z wielu powodów, jednym z nich jest odmienna grawitacja.

Niestety, nie obyło się bez banałów, hollywoodzkich scen pocałunku i bajkowego zakończenia. Liczyłam na coś bardziej magicznego, niepowtarzalnego, a przede wszystkim miałam nadzieję, że aktorzy będą bardziej naturalni i...ludzcy. Wszystko rozmyte jest przez sztuczną mgłę stworzoną przez grafików komputerowych i mimo kilku ciekawych efektów specjalnych, obydwa światy wyglądały sztucznie. Wydaje mi się, że autor scenariusza posiadał wspaniałą wizję, ale chęć zysku i stworzenia pocieszającej historii miłosnej (nie oszukujmy się, na moje oko 95% widzów nie lubi tragicznych zakończeń) sprawiły, że Odwróceni zakochani to jedna z wielu romantycznych opowieści o pragnieniu połączenia się w miłosnym uścisku.

Warto popatrzeć na tę opowieść pod innym kątem. Domyślam się, że przedstawiony obraz miał opowiadać o czymś, co istnieje również w naszym świecie, na tej zwykłej ziemi z pochmurnym niebem. Niedozwolona miłość, mezalians, gruby portfel kontra dziurawa kieszeń. Takie historie zdarzają się dzisiaj i zdarzały się w przeszłości, lecz nie zawsze kończą się tak dobrze, jak w filmie. Porównanie do "Romea i Julii" jest błędne, oprócz licznych zakazów i fizycznej niemożności życia ze sobą, bohaterowie filmu nie przypłacili swej miłości własnym życiem. Podczas krótkiego rozstania żyli dalej, smutni i zawiedzeni, ale nie mieli zamiaru poświęcać wszystko dla tego uczucia. To ciekawy film, na pewno nadaje się na romantyczny wieczór, ale nie pijcie do tego słodkiego wina, bo może was zemdlić.

27 komentarzy:

  1. Całkiem ciekawy pomysł na fabułę, chyba się skuszę, w ramach osłody kolejnego szarego dnia;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie słodkości,ale nie w nadmiarze, mimo to chętnie zobaczyłabym ten film, trailer robi wrażenie, szkoda tylko że w produkcyjnej machinie zagubił sią gdzieś ten czar, ale to nic zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, robi wrażenie, to jeden z tych filmów, które nakręcono z rozmachem. Dla mnie to wszystko zbyt komercyjne.

      Usuń
  3. Trailer mi się podobał, ale sama nie wiem, czy go oglądać.. co za dużo słodkości, to niezdrowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na samym końcu musiałam ratować się szklanką wody, że przełknąć wielkiego, lepkiego cukierka, który utknął pod językiem ;)

      Usuń
  4. Nie ma to jak takie ciepłe filmy w zimne wieczory! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Trailer mi się podobał, ale na filmie utknęłam w połowie...zamierzam kiedyś dokończyć oglądać, ale historia miłosna wydała mi się mocno przesłodzona i nienaturalna. Szkoda bo lubię Jima Sturgessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne uczucia, od samego początku denerwowało mnie "głębokie i czyste" uczucie, jakim darzyli się bohaterowie (nie wierzę w takie rzeczy ;)

      Usuń
  6. Nie lubię nadmiaru efektów specjalnych, więc obawiam się, że ten aspekt bardzo by mnie irytował, ale mimo wszytko jeśli spotkam ten film, to z czystej ciekawości obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wolę bardziej swojskie klimaty, ale tutaj miało to swoje uzasadnienie, szkoda tylko, że czasami było sztucznie.

      Usuń
  7. Rzadko oglądam filmy, ale możliwe, że kiedyś obejrzę ten, mimo że mdlący. W sumie walentynki idą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idealny film na "święto miłości", pokrzepiający i niosący jasny przekaz - miłość wygrywa ze wszystkim :)

      Usuń
  8. O, no to chyba mógłby mi się spodobać :) Lubie romantyczne historie, może trochę ckliwe, ale takie, przy których można się rozmarzyć :) Tylko że i tak nie mam czasu na oglądnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz romantyczne filmy, to polecam "Odwróconych zakochanych" - dużo tutaj czułości i miłości :)

      Usuń
  9. Szkoda mi czasu na takie mdlące filmy...Wolę dobrą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku ja również wybrałabym książkę :)

      Usuń
  10. W takim razie słodkie wino wymienię na cierpkie, będzie w sam raz do cukierkowej fabuły. Szkoda, bo też liczyłam na coś magicznego, oryginalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry wybór ;) Fabuła z pewnością jest oryginalna, ale historia miłosna to wielki banał.

      Usuń
  11. Dzisiaj mąż pokazał mi trailer i jestem zainteresowana. Ale teraz zaczęłam się wahać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zobaczyć, być może będziesz miała odmienne zdanie. Po obejrzeniu zapowiedzi byłam pewna, że otrzymam coś bardziej złożonego.

      Usuń
  12. Kiedyś pewnie obejrzę, jako relaksującą historyjkę na zimowy wieczór. Szkoda tylko, że potencjał tej opowieści nie został wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na zimowe wieczory, szczególnie te romantyczne :)

      Usuń
  13. nie lubię bajkowych zakończeń, ale zaciekawiła mnie fabuła więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również byłam zainteresowana fabułą i muszę przyznać, że pod wieloma względami jestem usatysfakcjonowana :)

      Usuń
  14. Zapowiada się ciekawie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam kilka recenzji tego filmu i mimo,że trąci banałem,to mimo wszystko chciałabym go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.