2 stycznia 2013

"Ostatnia spowiedź, tom 1" Nina Reichter (#81)


TYTUŁ: Ostatnia spowiedź, tom 1
AUTOR: Nina Reichter
WYDAWNICTWO: Novae Res
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Gdynia 2012

LICZBA STRON: 375

Wszystko zaczyna się od papierosa. Spotykają się na lotnisku. Ally jest w rozsypce, zmuszona do związku z dużo starszym mężczyzną, tuż po rozstaniu z zamężnym kochankiem. Brandin to gwiazda rocka, mężczyzna zmęczony życiem na świeczniku, nieustającym zainteresowaniem fanów i mediów. Ona nie ma pojęcia, kim jest Brandin i traktuje go z lekką podejrzliwością, naturalną dla pierwszych chwil znajomości. On postanawia utrzymać kontakt z dziewczyną i dyktuje jej swój numer telefonu. Od tej pory nawiązuje się pomiędzy nimi przyjaźń, a z czasem coś więcej...

Myślę, że każda kobieta przeżyła chwilowe zauroczenie wobec popularnej i niedostępnej osoby, atrakcyjnej fizycznie, uwielbianej przez setki, tysiące, miliony osób. Sama fruwałam w obłokach na myśl o Malvilu Poupaud, który po obejrzeniu Broken English kojarzy mi się z ideałem francuskiego mężczyzny. Chętnie nawiązałabym bliższą znajomość z jegomościem - powieść Reichter jest bodźcem do snucia marzeń o spotkaniu z mężczyzną prawie idealnym, przystojnym, wrażliwym, a jednocześnie zamożnym, popularnym, uwielbianym.

Powieść jest ciekawa, wciągająca, ale momentami zbyt melodramatyczna, zakrawająca na scenariusz do telenoweli dla nastolatek. Nie rozumiem postępowania głównych bohaterów, którzy są dorosłymi ludźmi, a zachowują się, jak zawstydzone własnymi ciałami trzynastolatki. Ocierają się o siebie, muskają ustami, wciąż podsycają napięcie pomiędzy sobą, wygłaszają wzruszające przemowy, a nie pozwalają ponieść się uczuciu. Nigdy nie komplikowałam spraw dotyczących bicia mojego serca, nie przepadam za tego typu podchodzeniem i odskakiwaniem, jakby ludzkie ciało mogło parzyć. Rozumiem tylko, że autorka chciała utrzymać napięcie pomiędzy bohaterami, co udało jej się zrobić po mistrzowsku. Po drugie wszystko zostało skomplikowane postacią brata głównego bohatera, który również poczuł coś więcej wobec Ally. Coś mi to przypomina...Kolejnym minusem może być kreacja Brandina. Nieistotne, że z wyglądu przypomina kobietę (o czym wszyscy mu przypominają), ale nad jego wyglądem musiałabym się głęboko zastanowić. Cienie na powiekach? W porządku, nie takie rzeczy widziałam na koncertach (w przeszłości nagminnie biegałam po tego typu imprezach), ale ten chłopak używa prostownicy, na co dzień. Czy to jest normalne wśród młodych mężczyzn? Chyba jestem za stara na takie wybryki, albo zbyt ograniczona, mężczyzna musi być zadbany, ale nawet ja nie poświęcam tyle czasu na ułożenie fryzury. Wiem, czepiam się, ale fragment o jego włosach wybił mnie z rytmu na wiele stron. 

Pomimo wszystko książka niesamowicie mnie wciągnęła i skłamałabym, gdybym napisała, że nie interesują mnie dalsze losy bohaterów. Reichter napisała powieść wieloznaczną, o poszukiwaniu szczęścia w świecie pełnym zawiści. Skłoniła mnie do zastanowienia się nad sobą, nad postrzeganiem popularnych osób, o których tak naprawdę nic nie wiem, bo portale plotkarskie piszą tylko to, co chcą. Powieść mogłaby być skarbnicą czułych określeń, które można byłoby cytować w listach miłosnych. Znajdziemy w niej wiele miłości, jeszcze pełnej zwątpienia i kruchej, ale rosnącej w siłę z każdym dniem. Historia jest w stanie podbić serce każdego, kto pragnie kochać i być kochanym. Dla fanów rocka i romantycznych ballad, pozycja obowiązkowa.

OCENA: 2 / 6

Zapraszam do zapoznania się z darmowym fragmentem książki: 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję wydawnictwu Novae Res.
 

33 komentarze:

  1. Okładka odstrasza mnie od tej książki, nie przekonywała mnie też na początku fabuła - wydawała się dość oklepana. Pojawiło się w sieci kilka dość pozytywnych recenzji, więc jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam, choć trójkącik i prostowanie włósów przez głównego bohatera mi nie leży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę nadziwić się tym pozytywnym recenzjom...Zdaję sobie sprawę, że każdy odbiera książkę na własny sposób, ale nie potrafię dopatrzeć się niczego wyjątkowego w tej lekturze...

      Usuń
  2. Na mnie książka zrobiła bardzo pozytywne wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłam mieć tę książkę w ramach wymiany, ale dziewczyna coś zakręciła i nic z tego nie wyszło. Przyznam szczerze, że początkowo nie byłam przekonana do "Ostatniej spowiedzi", ale zapoznałam się z wieloma pozytywnymi opiniami i zaczęłam zmieniać zdanie. Nie będę jakoś usilnie szukać tej powieści, ale jeśli zdarzy się okazja i będę mogła ją przeczytać, na pewno skorzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dużo nie straciłaś. Spokojnie można przejść obojętnie obok tej książki :)

      Usuń
  4. Słyszałam o niej więcej pozytywnych opinii niż negatywnych, ale mnie fabuła kompletnie nie interesuje. Okładka książki okropna, dobrze, że treść wg czytających się broni :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem okładka wypadła średnio, tak samo, jak treść.

      Usuń
  5. Przeczytałabym z chęcią, bo wiele o niej słyszałam, chciałabym sama się przekonać, czy warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej ksiązce:O

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę mam na półce, bo czytałam same pozytywne opinie na jej temat. Cóż, niedługo sama się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam wiele dobrego o tej książce i mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka to arcydzieło. Czytałam ją już raz i na pewno sięgnę jeszcze parę kolejnych. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, oby szybko do maja zleciało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie nazwałabym ją arcydziełem...

      Usuń
  10. Osobiście jestem zachwycona tą książką i czekam niecierpliwie na jej drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej nie podejmę się recenzji kolejnego tomu, ta lektura nie należy do najbardziej ambitnych...

      Usuń
  11. Czytałam i bardzo mi się podobała, głównie ze względu na przedstawienie tak bardzo idealnej miłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, powtórka z rozrywki, Zmierzch w lepszym wydaniu ;)

      Usuń
    2. Mi się Zmierzch chyba bardziej podobał, bo to było coś, z czym nie miałam jeszcze do czynienia. :)

      Usuń
  12. Fajnie, że napisałaś też, co Ci się nie podobało. Czasami mnie nachodzi na lekturę, która nie jest może szczególnie ambitna, ale za to wciągająca. Jak wpadnie mi w ręce to się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie mało ambitna książka, ale owszem, wciągająca :)

      Usuń
  13. Książkę mam i niebawem się z nią zapoznam. Trochę boję się tego szumu wokół niej... Obawiam się, że może mnie rozczarować. Jednak mam nadzieję, że tego nie zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rozumiem tego szumu - książka jest niezwykle przeciętna.

      Usuń
  14. Zaintrygowałaś mnie tą książką. Lubię wieloznaczne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem ciekawa, jak ja odbiorę tę książkę
    właśnie do mnie leci :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi ciekawie. Lubię książki, które dają do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem nawet ciekawa jej, jednak nie wiem jeszcze czy po nią sięgnę... zależy czy znajdę trochę czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi ciekawie, ale prostownica i mnie by wybiła z czytelniczego rytmu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. czytałam to opowiadanie gdy było zwykłym fan fiction na blogu jakich miliony w internecie. cieszyło się sporym zainteresowaniem... jak zostało wydana to musi w nim coś być. Chętnie przeczytam jeszcze raz jak dorwę w swoje ręce... ambitna epopeja to nie jest, fakt, ale wciąga i dobrze się to czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy mozna jeszcze gdzieś teraz przeczytać to opowiadanie w całości? książka kończy się tak że chce się znać dalsze losy chociażby w najmniejszym stopniu...

      Usuń
  20. Mi się książka podobała i przestałam zwracać uwagę na pewne niedociągnięcia. Nic oryginalniejszego w tym temacie się już raczej nie stworzy, więc należy w tym wypadku dać się porwać fabule. Spodobał mi się pomysł umieszczenia podkładu muzycznego w niektórych momentach. Niemieckie, bo niemieckie, ale jakie ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  21. pierwsza nie w całości pozytywna recenzja "Ostatniej spowiedzi", z jaką się spotkałam! całe szczęście że i tak dosyć dobrze oceniłaś książkę, bo jeszcze bym zwątpiła - mam wielką ochotę na "Ostatnią spowiedź" i nadzieję, że niedługo uda mi się do niej dorwać :)

    zapraszam do siebie - http://wpapierowymswiecie.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka od jakiegoś czasu czeka na mnie na półce. Kupiłam ją skuszona dużą ilością pozytywnych opinii, ale nie spodziewałam się, że znajdę w niej chłopaka malującego oczy i prostującego tak często włosy... No, ale nic. Niedługo zabiorę się za tą pozycję to zobaczymy, jakie na mnie wywrze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.