25 stycznia 2013

"Wszystko czego potrzebujesz" Alison L. Kennedy (#92)


TYTUŁ: Wszystko czego potrzebujesz
TYTUŁ ORYGINAŁU: Everything you need
AUTOR: Alison L. Kennedy
WYDAWNICTWO: Muza
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2002

LICZBA STRON: 654

Nathan jest popularnym pisarzem, które wraz z grupą przyjaciół, tworzy fundację związaną z literaturą i zamieszkuje na niewielkiej wyspie. Po wielu latach postanawia sprowadzić córkę, która wychowywana przez wujków, nie ma pojęcia o istnieniu ojca. Pod przykrywką fundacji dla młodych talentów. Nathan zostaje nauczycielem Mary i razem z nią wędruje pod trudnym świecie pisarstwa. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z przeszłością i ukrywa fakt, że Mary jest z nim spokrewniona. Mimo wszystko pomiędzy nimi nawiązuje się nić porozumienia i coś na kształt miłości, która zmusza ich do wyrównania rachunków z własnymi demonami.

Okazuje się, że wszystko czego potrzebujesz, to miłość, to druga osoba, partner, dziecko, rodzic, ktoś, kto stoi z boku i pozwala zapomnieć o samotnych chwilach. Poznajemy losy małżeństwa Nathana i Maury, jego rozkwit i więdnięcie, szczyty i doliny, cały czas zadajemy sobie pytanie, co sprawiło, iż na pozór idealny związek umarł przedwcześnie. Nathan jest pisarzem, który dla swojej pracy potrafi poświęcić wszystko, ale gdy tylko odchodzi od biurka znowu stąpa po twardej ziemi i angażuje się w życie rodzinne. Maura jest zawiedziona, zazdrosna o pisarstwo, rozgoryczona i tak naprawdę samolubna, porzuca męża i dziecko, co rozrywa ich serca na pół.

Oprócz ważnego wątku związanego z budowaniem relacji pomiędzy córką i ojcem, autorka pokusiła się na poruszenie kilku innych problemów. Miłość homoseksualna wujków Mary została opisana w cudowny sposób. Dwoje staruszków nienasyconych życiem, pełnych ciepła i radości udowadnia, że homoseksualizm nie jest perwersyjnym i niszczycielskim uczuciem, można wieść normalne życie i być zwyczajną rodziną. Mało tego, rodzice jednej płci są zdolni wychować pełnowartościowe jednostki ludzkie i powinni mieć pełne prawo do adopcji dziecka. Z przerażeniem w oczach śledziłam losy redaktora Nathana, który upijał się do nieprzytomności, próbując zapomnieć o niedostatkach współczesnej literatury. Jego chęć zapomnienia o rzeczywistości była tak ogromna, że zdecydował się na podawania alkoholu innym sposobem, niż kieliszek-gardło, co ostatecznie wyniszczyło jego organizm. Ostatecznie nabawił się wielu chorób, a poziom wydawanych książek nie uległ zmianie - czy było warto?

Wśród wielu ciekawych historii i dialogów wkradło się wiele wulgaryzmów i przed sięgnięciem po tę książkę musicie być na to przygotowani. Nie jestem fanką nadużywania dosadnych określeń - rozumiem, że jeden z bohaterów mógłby używać bluźnierstw i miałoby to na celu podkreślenie jego cech charakteru, ale w tej książce klną wszyscy. Młode kobiety, starzy mężczyźni, brakowało mi tylko, żeby nieszczęsny pies Eckless warknął: ty suko! Tak naprawdę to nie jest przyjemna powieść. Bohaterzy targają się na swoje życie, upijają się i wypalają setki papierosów, co również wpływa na stan ich organizmów. Będziemy świadkami wielu upadków i tylko kilku uniesień głowy, co nie jest szczególnie pocieszające. Mimo wszystko nie mogłam zamknąć tej książki bez dotarcia do końca - chęć poznania losów Nathana i Mary przymknęła oczy na niedostatki ich historii. Nie będę nalegać, żebyście przeczytali Wszystko czego potrzebujesz, bo nie sądzę, żeby to była książka, która odmieni wasze życie - być może tylko pobudzi do działania i zmusi do wyjaśniania spraw, zanim zostaną obtoczone w skorupie czasu.
 
Ocena: 3 / 6
 
 
 
Książka przeczytana w ramach wyzwania  "Z literą w tle" (w tym miesiącu "K").

16 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji jestem rozdarta, bo nie wiem czy chciałabym przeczytać tę książkę czy nie, z jednej strony lubię takie "trudne" tematy, ale nadużywanie przekleństw mnie drażni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie możesz mieć problem z odbiorem tej powieści, bo obfituje w soczyste stwierdzenia.

      Usuń
  2. Z Twojej recenzji wnioskuję, że książka porusza bardzo życiowe tematy i opisuje historie ludzi takich jak my, ludzi z problemami. Może być ciekawie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem dobrze, ale nie jestem w stanie napisać, że czuję się zauroczona.

      Usuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, jednak nie czuję się nią na tyle zafascynowana by poświęcać swój czas na przebrnięcie przez ponad 600 stron... Fabuła wydaje mi się dość ciekawa, ale nie podoba mi się kreacja bohaterów, o czym wspominasz w ostatnim akapicie. Pozwolę sobie odpuścić "Wszystko czego potrzebujesz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest potężna, gruba i duża, już dawno nie spędziłam tyle czasu na przebrnięcie przez jedną powieść. Możesz spokojnie odpuścić sobie ten tytuł :)

      Usuń
  4. Lubię kiedy głównym bohaterem jest pisarz. Jedyne co mnie zraża do tej książki ilość wulgaryzmów. Wolę powieści napisane poetyckim, pięknym językiem, bez aż takiego swobodnego słownictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem zafascynowana światem literatury od podszewki, ale czytałam ciekawsze książki o pisarzach ;)

      Usuń
  5. Zaciekawiła mnie ta książka i pierwszy raz o niej słyszę. Chce jednak ją przeczytać. Jeśli zaś chodzi o wulgaryzmy, to mi osobiście nie przeszkadza ten aspekt, więc przymknę na niego oko a skupię się na głównej fabule.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że książka jest dostępna za grosze na stronie wyd. Muza (przecena z 60 zł na 13) :)

      Usuń
  6. Podoba mi się. Nawet jeśli nie wniesie nic nowego w moje życie, to tematyka jest dla mnie na tyle interesująca, że mam szczerą ochotę przeczytać tę książkę. Tylko te 654 strony... zawsze mnie zastanawiało, jak można pisać tak długie powieści:) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego nie rozumiem - są historie, które warto ująć w wiele słów, ale akurat ta powieśc mogłaby zostać skrócona conajmniej o połowę. :)

      Usuń
  7. Mimo że książka nie jest zła, raczej ją sobie odpuszczę. Nie lubię wulgaryzmów w książce - w prawdziwym świecie jest ich zbyt wiele, a i tematyka do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja równiez jestem przeczulona na punkcie wulgaryzmów - sama ich nie używam i nie lubię ich słuchać, w trakcie czytania miałam z tym problem ;)

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.