26 lutego 2013

"Kobieta w lustrze" Eric-Emmanuel Schmitt (#108)


TYTUŁ: Kobieta w lustrze
TYTUŁ ORYGINAŁU: La femme au miroir
AUTOR: Eric-Emmanuel Schmitt
WYDAWNICTWO: Znak
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2012
LICZBA STRON: 457

Trzy kobiety: Anne, Hanna i Anny. Mistyczka, żyjąca w XVI wieku, arystokratka z urojeniami pasjonująca się teoriami Freuda, aktorka uzależniona od narkotyków i alkoholu. Każda z nich jest inna, ale żadna nie jest szczęśliwa. Wyklęte, niezrozumiane, urodzone w złym miejscu i czasie, dążące do czegoś więcej, niż zwykli śmiertelnicy. Zagubione i kruche, na zewnątrz twarde i szorstkie, skazane na banicję, oplute i zdeptane. Kobiety z ogromnym bagażem problemów, trochę zwariowane, neurotyczne, próbujące wypłynąć na powierzchnię. Anne musi udowodnić swoją miłość do Boga, Hanna walczy o swoje małżeństwo, leżąc na kozetce i opowiadając o uczuciach, a Anny przechodzi przez wszystkie etapy odwyku, osiągając wewnętrzny spokój i odnajdując się w spokojnej roli w filmie na podstawie...życia mistyczki Anne.

Według mnie to najgorsza książka w dorobku autora. Wszystko jest jarmarczne, oblane słodkim syropem, posypane tęczowym konfetti. Jeszcze takiego Schmitta nie widziałam - to dosłownie jakaś kiepska imitacja Coelho. Książka obfituje w opisy stanu ducha, począwszy od nawiedzonej wieśniaczki po aktorkę nimfomankę, a wszystko okraszone złotymi myślami i sprowadzone do wiary w Boga. Za dużo tutaj Boga, Biblii, wiary i poszukiwania własnej tożsamości. Historia mistyczki Anne była wypełniona odniesieniami do wiary chrześcijańskiej - ot, życiorys świętej, niezrozumianej przez ograniczonych wieśniaków, docenionej kilkaset lat po śmierci. Potem było trochę lepiej, gdyż na scenę wkroczyła Hanna, arystokratka zakochana w psychoanalizie. Schmitt musi lubić Freuda, bo to jego druga powieść, w której odnajduję wątek związany z psychoanalizą (pierwsza to "Przypadek Adolfa H."). Losy Hanny śledziłam z zapartym tchem, a nawet z przygryzioną wargą, bo zostałam kilka razy zaskoczona. Natomiast ostatnia bohaterka, alkoholiczka Anny, to wyboista droga poprzez zadymione kluby, szare pokoje hotelowe, nieskazitelne korytarze w prywatnych klinikach.

Ciężko było mi przebrnąć przez tę książkę. Nie gniewam się na Schmitta za stworzenie bardzo średniej fabuły i nudnych bohaterów, ale nie akceptuję stylu, w jakim napisał Kobietę w lustrze. Czy to wina tłumaczenia, czy autor pisał na kolanie w pociągu? Słowa nie pasują do siebie, nie tworzą spójnej całości.

Nie sposób oderwać oczu od cudownej okładki - posiadam limitowaną edycję, która jest chyba najpiękniej wydaną książką, jaką posiadam w swoich zbiorach. Srebrne, połyskliwe napisy, zamszowa okładka i reprodukcja obrazu Catherine Abel, malarki, która wzoruje się na Łempickiej (nie od dzisiaj wiadomo, że to moja ukochana artystka). Muszę przyznać, że treść książki okazała się zakalcem, który ledwo przełknęłam (pomimo kilku zaskakujących momentów), ale oprawa graficzna wynagradzała mi wszystkie chwile, w których nachodziło mnie zwątpienie.

Ocena: 3 / 6

18 komentarzy:

  1. Dawno nic pana Schmitta nie czytałam, ale tę książkę na pewno sobie odpuszczę. Jeśli wystawiłaś tak słabą ocenę, to nie mam nawet co zaczynać czytać "Kobiety w lustrze".

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakalców nie znoszę, więc raczej nie zajrzę. Szkoda mojego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słowo "zakalec" znakomicie opisuje tę książkę - niby wszystkie składniki są ok, ale całość jakaś taka niedopieczona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, miałam taką ochotę na nią... Schmitta bardzo lubię, ale po Twojej recenzji...

    OdpowiedzUsuń
  5. A to mnie zmartwiłaś bo mam te książkę i już się na nią cieszyłam.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora. Teraz już wiem od której nie zaczynać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, nawet najlepszym kucharkom zdarzają się zakalce :) Schmitt jest mi do tej pory znany tylko z "Oskara i pani Róży". Chcę poznać twórczość tego autora, ale "Kobietę w lustrze" jednak będę omijać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorsze była jak dla mnie "Tektonika uczuć", a "Kobieta w lustrze" mnie może nie powaliła, ale dobrze się ją czytało. Od kilku dni zbieram się recenzji "Intrygantek" i jedyny wniosek, który do tej pory wysnułam, to ten, że nie rozumiem ogólnego zachwytu Schmittem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam twórczości Schmitta, ale całkiem niedawno zakupiłam za ,,grosze'' ,,Trucicielkę', więc od niej zacznę przygodę z tym autorem. Zobaczymy, czy mi przypadnie do gustu. Co do ,,Kobiety w lustrze'', to raczej spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko, a ja nabyłam właśnie tę książkę , żeby zapoznać się z twórczością pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedobrze, ja tez mam tę książkę i właśnie się do niej przymierzam... To będzie pierwsze spotkanie z autorem, nie mam wielkich oczekiwań, więc może jednak nie będzie tak źle...

    OdpowiedzUsuń
  13. niestety mnie po "Oskarze i pani Róży" wszystko, co napisał Schmitt już raczej rozczarowywało... ale ta jedna książka naprawdę mu się udała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam jeszcze twórczości Schmitta, ale jestem na dobrej drodze, ponieważ zdobyłam jego "Historie miłosne", ale "Kobieta w lustrze" mimo Twojej zdystansowanej oceny też mnie interesuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mnie się właśnie Schmitt w takiej odsłonie bardzo podobał. Potrafiłam utożsamić się z bohaterkami, a i temat przewodni przypadł mi do gustu. Zazdroszczę takiego pięknego wydania ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Karolko, wybaczymy Schmittowi to potknięcie?:) A niech tam! Każdemu może się zdarzyć. Oby tylko więcej się to nie powtórzyło:) A tak na poważnie, to czekałam na twoją recenzję, gdyż byłam ciekawa tej książki. Teraz może już troszkę mniej, szczególnie, że podczytuję sobie dwa inne tytuły Schmitta, które bardzo, bardzo mi się podobają:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. Skoro nie polecasz to sięgnę po inną książkę autora, bo od pewnego czasu się do niego zbieram. Mam zdecydowanie dosyć Coelho na najbliższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z Tobą w 100%, że jest to najgorsza ksiązka tego autora. W pewnym momencie myślałam,ż enie doczytam jej do końca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.