19 lutego 2013

"Kwietniowa czarownica" Majgull Axelsson (#104)


TYTUŁ: Kwietniowa czarownica
TYTUŁ ORYGINAŁU: Aprilhaxan
AUTOR: Majgull Axelsson
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2002
LICZBA STRON: 492 

Desiree jest kwietniową czarownicą, potrafi przejąć kontrolę na człowiekiem lub zwierzęciem. To jej sposób na pogodzenie się z bezruchem - jest przewlekle chora, unieruchomiona i przykuta do szpitalnego łóżka od wielu, wielu lat. Postanawia zaopiekować się trzema kobietami, sierotami, które zostały przygarnięte przez jej rodzoną matkę. Obserwuje je i za pomocą kilku listów zbliża do siebie. Pomaga im rozliczyć się z przeszłością, zapomnieć o przykrym dzieciństwie, a przede wszystkim zmusza je do rozmowy, która jest kluczem do wszystkiego.

Axelsson jest czarownicą, to ona miesza fikcję z rzeczywistością, magię i krojenie chleb. W jej powieści ukryto kilka kobiet, a każda z nich zaskakuje czymś innym, Takiego bogactwa ludzkich charakterów nie znalazłam w żadnej powieści jej autorstwa, chociaż każda była dla mnie źródłem przyjemności.  Począwszy od Ellen, kobiety, która wyrzekła się własnego dziecka, żeby po latach otoczyć opieką sieroty, po Birgittę, córkę alkoholiczki, która również poddała się nałogowi i spadła na samo dno, każda postać fascynuje i nie pozwala zmrużyć oka. To opowieść o porzuceniu, chorobie, o smutnych dzieciach i jeszcze smutniejszych dorosłych. Każda z "sióstr" niesie ze sobą ciężki bagaż doświadczeń, opasły worek, poprzecierany w kilku miejscach, wypchany przedmiotami ocierającymi się o plecy.
 
Ciocia Ellen została zmuszona przez społeczeństwo do porzucenia dziecka. W czasach, gdy była w ciąży, negatywnie reagowano na wszelkie odmienności i nie wspierano rodziców chorych dzieci. Łatwiej było oddać i zapomnieć, lecz Ellen nie do końca potrafiła poradzić sobie z własną decyzją. Postanowiła wspierać niechciane dzieci, tworząc dla nich tymczasowy dom. Niestety, nie była w stanie odciąć się od przeszłości, która dopadła ją pewnego dnia i powaliła na ziemię. Christina i Margareta, były niechciane, niekochane, aż w końcu odsunięte i wciśnięte w najciemniejszy kąt. To Ellen dała im nadzieję i pokierowała je w odpowiednim kierunku, dzięki czemu Christina została lekarzem, a Margareta fizykiem. Birgitta była naznaczona piętnem matki alkoholiczki i obojętnych dziadków. Jej atrakcyjny wygląd okazał się pomocny przy zdobywaniu tego, czego pragnęła najbardziej - papierosów, piwa, narkotyków. Wychowywana w patologicznym domu, nie była w stanie żyć w zgodzie z innymi, chroniła się za maską obojętności i toczyła się w dół. Jest przykładem na to, że każdego można zniszczyć i nawet najmocniejsi uginają się pod ciężarem złych doświadczeń. Na koniec muszę wspomnieć o Desiree, kwietniowej czarownicy, która obiecała sobie, że połączy siostry i pozwoli im wyjaśnić sobie wszystkie niedopowiedzenia. Jej dobro, jej pogodzenie się z losem, jej wiara - to wszystko powinno być dla nas przykładem.

Książka jest niesamowita, napisana z rozmachem, przy użyciu twardych słów, przypominających skorupkę orzecha i miękkich określeń, niosących na myśl biszkopt zanurzony w słodkiej herbacie:

Kładź swą dłoń na mojej jeśli chcesz
Ale ja nie z tych co zostają
by w miłości nurzać się po kres
Jam jest z tych co znikają *

 * s. 267
 
Ocena: 6 / 6

29 komentarzy:

  1. Lubię takie ,,magiczne", więc dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To niesamowita ksiazka, aczkolwiek troche rozczarowalo mnie zakonczenie, bo ja nie lubie sobie zbyt wiele dopowiadac, ale to juz kwestia mojego gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, zakończenie można traktować, jako otwarte. Nie przeszkadza mi ten zabieg :)

      Usuń
  3. Nawet nie myślałam, że jest to tak dobra powieść. Sugerując się tylko okładką raczej bym po nią nie sięgała, ale teraz, dzięki twojej recenzji zmieniłam zdanie i chętnie poszukam ,,Kwietniowej czarownicy''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie okładki polskiego wydania są do siebie podobne - dla mnie piękne, bardzo klimatyczne. Nie warto sugerować się szatą graficzną, chociaż sama lubię zawiesić oko na ładnej oprawie :)

      Usuń
  4. Mam na półce od lat i jeszcze nie odważyłam się sięgnąć, choć znam już prozę Axellson "Lód i woda, woda i lód" oraz "Dom Augusty". WIem, jaki ładunek emocjonalny niosą ze sobą jej książki, jakim cudownym językiem są napisane. "Kwietniowa czarownica" czeka u mnie na swój czas. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto odkładać taką książkę, ja ogromnie żałuję, że dopiero teraz sięgnęłam po powieści tej autorki.

      Usuń
  5. Podpisuje się pod komentarzem wyżej - błyskotliwa recenzja, która skłania do sięgnięcia po książkę.
    Przynajmniej mnie, bo to moje klimaty i moja wieczna obietnica żeby sięgnąć po coś Axelsson.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jest mi bardzo miło. Axelsson bardzo na mnie działa, z łatwością przychodzi mi pisanie o jej książkach.

      Usuń
  6. Skoro dałaś tak wysoką ocenę, to książka musi być fenomenalna. Poszukam jej w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, rzadko daję 9, a 10 to już szczyt marzeń :) Książka niesamowita, polecam serdecznie.

      Usuń
  7. Masz świetne wyczucie, bo właśnie wypożyczyłam z biblioteki "Kwietniową czarownicę". Nic bardziej zachęcającego, niż pozytywna ocena tej powieści na Twoim blogu:) Nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, przekonałaś mnie do tego, że nadajemy na tych samych literackich falach - nie dość, że podoba nam się to samo, to sięgamy po te same książki jednocześnie :)

      Usuń
  8. lubię czytać o czarownicach ;) więc chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj wątek czarownic jest niewielki, ale wprowadza odrobinę magii do całej fabuły :)

      Usuń
  9. Brzmi bardzo intrygująco. Lubię takie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, klimat niesamowity, mroczny i nastrojowy.

      Usuń
  10. Świetna recenzja, chyba wreszcie zdecydowałam się, którą książkę Axelsson chcę przeczytać jako drugą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, polecam, według mnie to najlepsza książka w dorobku autorki :)

      Usuń
  11. Czytałam inną książkę tej Axelsson i nie bardzo przypadła mi do gustu, nawet nie pamiętam, co mi nie pasowało. Jednak biorąc pod uwagę Twoją opinię, powinnam dać autorce jeszcze jedną szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Axelsson napisała wiele książek i każda jest inna, klimat podobny, lecz sposób przedstawienia różnorodny. Warto mieć ją na uwadze.

      Usuń
  12. Nie znam jeszcze tej autorki, ale po Twojej recenzji będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sięgnąć po jej książki - na szczęście na polskim rynku wydawno kilka jej powieści i jest w czym wybierać :)

      Usuń
  13. i jak tu się nie skusić, jak tak zachwalasz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto skusić się na Axelsson - nawet bez słów zachęty :)

      Usuń
  14. To była moja pierwsza przeczytana Axelsson, naszukałam się jej strasznie i może dlatego, że narobiłam sobie na nią zawczasu takiej ochoty, trochę mnie rozczarowała. A wiesz, że w kwietniu będzie premiera nowej książki Axelsson:>?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.