17 lutego 2013

"Poradnik pozytywnego myślenia" (2012) - recenzja filmu (#6)


TYTUŁ ORYGINALNY: Silver Linings Playbook
PRODUKCJA: USA
PREMIERA: 2012
 
Pat (B. Cooper) zostaje zwolniony z zakładu dla umysłowo chorych i pod opieką rodziców dochodzi do siebie po zdradzie żony. Podczas kolacji u przyjaciela spotyka Tiffany (J. Lawrence), młodą wdową, która bezceremonialnie proponuje mu seks. Pat nadal wierzy, że jego związek z żoną ma szansę przetrwać i odpycha od siebie Tiffany. Wiadomość, że Tiffany zna jego żonę i mogłaby przekazać jej list, jest niczym objawienie. Cena za tę usługę jest wysoka - Pat musi zostać partnerem Tiffany w konkursie tańca.

Film walentynkowy, mój piątkowy wypad do kina. Spodziewałam się dużej dawki humoru i kilku wzruszających momentów, nie zawiodłam się. Aktorzy fantastyczni, stanęli na wysokości zadania. Byli szczerzy, przekonujący, cieszyłam się razem z nimi i martwiłam się ich losem. Mimo wielu zalet, film momentami był zbyt...amerykański! Nazwy drużyn sportowych przesuwały się przed moimi oczami, jak stado dzikich ptaków. Miewałam momenty, gdy przymykałam oczy, żeby uchronić się przed tym oszałamiającym widokiem. Nie chcę wspominać zbyt wiele o zakończeniu, ale sam pomysł z konkursem tanecznym nie był trafiony. Lawrence porusza się topornie i taniec w jej wykonaniu bardziej śmieszy, niż zachwyca (pragnę tutaj zwrócić uwagę na fakt, że Tiffany jest prawdziwą pasjonatką tańca, a Pat jest amatorem). Poza tym finałowy numer był rozczarowujący (rozumiem, że tak miało być).

Biorąc pod uwagę przekaz emocjonalny tego filmu, to można byłoby dużo pisać. Mamy tutaj relacje pomiędzy synem, a rodzicami, szczególnie pomiędzy synem a ojcem, którzy po wielu latach przyznają się do popełnionych błędów i obiecują sobie poświęcać więcej czasu. Obserwujemy Pata i jego nieustającą obsesję na punkcie żony. Jego demony, jako chociażby piosenka usłyszana na ślubie, której dźwięki otaczały również żonę i kochanka, gdy przyłapał ich razem pod prysznicem. Tiffany i jej żałoba, infantylne wybory kolejnych partnerów, napady histerii i nieokrzesane zachowanie. Ojciec Pata, nałogowy hazardzista, męczony przez nerwicę natręctw, skrupulatnie układający piloty w rządku i miętoszący chusteczkę podczas oglądania telewizji. Film obfituje we wzruszające momenty, które mobilizują umysł do porządków we własnych szufladkach. W tym tkwi moc Poradnika, w połączeniu dowcipnych dialogów i sytuacji z traumatycznymi przejściami poszczególnych bohaterów. Dobre kino, nie najlepsze, ale warte uwagi. 


26 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tym filmie, ale mam słabość do Bradleya Coopera, poza tym motyw z konkursem tanecznym fajnie ubarwia fabułę. Do kina na pewno nie wybiorę się na ten film, ale jak będę miała okazje to obejrzę go na DVD.
    Kruszynce o jaką książkę chodzi?, bo chyba się zgubiłam i nie wiem o co biega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może ma na myśli książkę Quicka, na której podstawie nakręcono ten film - w Polsce niestety niedostępna :)

      Cooper to bardzo dobry aktor (i przystoooojny).

      Usuń
    2. O widzisz, wiedziałam, że gdzieś mi się o uszy obił ten tytuł, dobrze wiedzieć, że jest książka, dzięki za namiary :-)
      Cooper słodziak :-)

      Usuń
  2. Nie jest to film genialny, oscarowy - to trzeba przyznać. Aktorsko naprawdę bardzo dobrze, poza tym raczej banał. Z tym tańcem w każdym razie moim zdaniem nie było aż tak źle :). Myślę, że z premedytacją pokazano, że nie jest on idealny, nawet w wykonaniu Tiffany. Końcówka w każdym razie ogromnie przewidywalna. Było dobrze, ale nie rozumiem zachwytów nad tym dziełem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, pierwsze zdanie, jakie skierowałam do Narzeczonego po wyjściu z kina, brzmiało: "Nie rozumiem, skąd tyle nominacji?" To po prostu dobry film, do obejrzenia w domowych pieleszach.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Waszymi wypowiedziami - dobrze zagrany film, ale historia i zakończenie dość banalne. Oscary co roku zawodzą mnie co raz bardziej.

      Usuń
    3. Ja również jestem zawiedziona, na nominację zasługują aktorzy i to wszystko :)

      Usuń
  3. Mnie film zupełnie nie przekonał. Ale oglądałam ostatnio Lincolna i powiem, że jest jeszcze nudniejszy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę się wystrzegać! :)

      Usuń
  4. Scenariusz mało oryginalny, ale emocji w tym filmie mnóstwo, a aktorsko jest po prostu rewelacyjny i dlatego oceniłam go bardzo wysoko. :) (Właśnie przed chwilą skończyłam pisać recenzję :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, aktorzy to najmocniejsza strona tego filmu. Natomiast fabuła (szczególnie wątek z tańcem) to już inna historia ;)

      Usuń
  5. Ale dzisiaj się zgrałyśmy:) Ja też u siebie naskrobałam kilka słów na temat tego filmu. Dobrze, że wspomniałaś o tym, że "Poradnik" jest być może zbyt amerykański. Trudno nadążyć za dialogami, szczególnie kiedy rozmowa bohaterów toczy się w nieznanym mi kierunku. Sam pomysł wykorzystania w tym filmie wątku tanecznego nieco mnie rozczarował. Przecież to takie tanie. No ale aktorzy nadrabiają swoją grą. I ogólnie jest przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twój post - chyba czytamy sobie w myślach :) Owszem, film jest bardzo amerykański, wolę neutralne obrazy.

      Usuń
  6. Możliwe, że kiedyś obejrzę ten film, ale raczej poczekam, aż trafi do mojego domu :) Do kina raczej się nie wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku, to nie jest film, który trzeba obejrzeć na dużym ekranie, ale nadaje się na randkę i wtedy kino to dobry wybór :)

      Usuń
  7. mam ochotę na ten film :) w ogóle mam ochotę wyjść do kina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, oto chodzi - ja również miewam momenty, gdy po prostu muszę wyjść do kina, bo oglądanie filmów w domu nie sprawia mi tyle przyjemności :)

      Usuń
    2. o tak, dokładnie, zupełnie inaczej ogląda się w kinie, bardziej się człowiek skupia i w ogóle kino- fajna rzecz! a ja właśnie jestem po seansie i film mi się podobał :) podobały mi się zakręcone postaci i ukazanie tego, jak ciężko może być człowiekowi z własnymi emocjami. ten cytat na końcu, że życie zrani cię co najmniej dziesięć razy... ja jestem na tak! :)

      Usuń
  8. Mam wielką ochotę na ten film. To chyba dlatego, że sama jestem wariatką.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, nie wszyscy muszą być sztywni! :) Myślę, że będziesz zadowolona z tego filmu.

      Usuń
  9. Przed chwilą czytałam recenzje tego filmu na innym blogu. Coś dziś dużo osób go opisało. Osobiście jestem żywo zainteresowana tą produkcją i chętnie wybiorę się na nią do kina z przyjaciółmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film jest popularny, nie dziwię się, nominacje do Oscara bardzo kuszą :)

      Usuń
  10. a ja sobie tak dużo obiecywałam po tym filmie, no cóż jednak zobaczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, nie smuć się :) Film jest bardzo ciekawy, ale nie jest to wielkie i ambitne kino.

      Usuń
  11. Czyli jednak przeciętniak, moje odczucia nie były jednak odosobnione :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.