12 marca 2013

"Bieguni" Olga Tokarczuk (#115)

 
TYTUŁ: Bieguni
AUTOR: Olga Tokarczuk
WYDAWNICTWO: Literackie
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2007
LICZBA STRON: 451
 
Bieguni to zbiór refleksji autorki dotyczących podróżowania plus kilka odrębnych historii o ludziach w ruchu. Podróże we wszystkich barwach i smakach, od małych łodzi po wielkie samoloty, od wibrujących pociągów po szemrzące samochody. Różni ludzie, daleka lub bliska przeszłość. Podróże szczęśliwe, w słońcu lub ciężkie powroty do domu. Kilkaset kilogramów przemyśleń, ciekawe spostrzeżenia i głęboka analiza, wędrówka w głąb siebie. Tokarczuk to wnikliwa obserwatorka, która rozgląda się i notuje, nie poddaje się w poszukiwaniu sensu.
 
Mam wrażenie, że oprócz podróży autorka skupiła się na motywie ludzkiego ciała. Dużo tutaj anotomii, narządów wewnętrznych umieszczonych w szklanych słojach, pasjonatów, badaczy, opętanych wizjonerów. Niektóre historie były niezwykle ciekawe, inne czytało się, jak podręcznik do medycyny - było nudno i skomplikowanie. Dowiedziałam się (między innymi), że najsilniejszym mięśniem jest język i poczytałam o metodach konserwacji martwego ciała. Ciekawe historie, ale to nie mój klimat - wolę zajrzeć głębiej, pomijam wszystko, co cielesne i skupiam się na ludzkiej duszy. Mimo wszystko powieść czyta się szybko i przyjemnie, wciąga i zaspokaja głód na litery.
 
Szkoda tylko, że bywa chaotycznie, czasami śledzimy osobiste zapiski Tokarczuk, a za chwilę jesteśmy przeniesieni w inne miejsce i czas.  Zachwyciła mnie historia siostry Chopina, która w fałdach spódnicy przemyciła jego serce do Warszawy. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy Annuszki, matki chorego dziecka, żony obojętnego mężczyzny, kobiety, która zdecydowała, że pewnego dnia nie wróci do domu. Zaprzyjaźniła się z bezdomną staruszką, której codziennie kupowała ciepły posiłek - doświadczyła wolności, poczuła swobodę. Niestety, nie wszyscy bohaterowie sprawili mi przyjemność, niektórych nie rozumiałam lub nie polubiłam. Lubię powieści w których autor zaskakuje mnie na każdy kroku i tutaj tak było, ale nie każdemu spodoba się ten zabieg literacki. Mnogość narratorów, ciągle zmieniające się miejsce akcji, kilka błahych słów wplecionych pomiędzy poważne manifesty, można oszaleć. Można również przystanąć i smakować każde zdanie. Książka dla koneserów języka polskiego i wielbicieli podróży.
 
Ocena: 4 / 6
 

21 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się ostatnio nad tą książką w bibliotece. Będą musiała do niej wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Chociaż moja fascynacja Tokarczuk odrobinę zbladła. ;)

      Usuń
  2. Drugi akapit Twojej wypowiedzi mnie zniechęcił, trzeci zaintrygował i zainteresował, choć pewnie nie jest to do końca to czego szukam w książkach. Nie mniej jednak jeśli nadarzy się okazja to chętnie zajrzę do książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, cieszę się, że tak reagujesz na moje recenzje :) To trudna i niejednoznaczna powieść, mam nadzieję, że nie zawiedzie Twoich oczekiwań.

      Usuń
  3. Tokarczuk to bardzo znana polska autorka, ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej jej książki. Myślisz, że dobrze byłoby zacząć właśnie od tej pozycji, czy polecasz coś innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to ciężkie pytanie. Jeśli lubisz eseje i interesujesz się losem zwierząt, to polecam "Moment niedźwiedzia". Natomiast "Prawiek i inne czasy" to książka najlepsza, według mnie cała Tokarczuk. :)

      Usuń
  4. Ta pozycja cały czas mnie nie przekonuje. Mimo różnych recenzji, często pozytywnych, na razie mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam więc spróbuję ją przeczytać chociaż jak z Twojego postu się domyślam łatwo nie będzie.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się Natanna - Tokarczuk czyta się przyjemnie i szybko, czasami tylko trzeba skupić się bardziej, niż zwykle :)

      Usuń
  6. Nie lubię chaotyczności, dlatego ten aspekt już na wstępie mnie odstrasza. Ogólnie tym razem zarys fabuły nie wzbudził mojego zainteresowanie, wiec spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chaotyczność jest celowa:) Toż to dowód na postmodernistyczną fragmentaryczność, rozedrganie, brak stałości, wielogłos...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, zgadzam się, ta chaotyczność smakuje bardzo dobrze, ale kręci się od niej w głowie - jak po wypiciu egzotycznego drinka.

      Usuń
  8. A ja mam pytanie z innej beczki. Zaglądam na Twojego bloga prawie codziennie, inspirujesz mnie do czytania, dziękuję Ci za to. Moje pytanie:kiedy czytasz?czy znasz jakieś techniki szybkiego czytania?Ja poświęcam na czytanie każdą wolną chwilę, pracuję tylko do 15:00, nie oglądam TV, wychodzę gdzieś najwyżej 2 razy w tygodniu, a i tak czytam średnio 1 książkę na tydzień. Jak Ty to robisz?Jak organizujesz sobie czytanie, pracę i życie? Podziwiam i pozdrawiam, i nie zwalniaj tempa, uwielbiam czytać na Twoim blogu każdego dnia nowa recenzję:)
    Karla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga koleżanko :)

      Po pierwsze cieszę się, że bywasz na moim blogu, jest mi bardzo miło. To motywuje do pisania i czytania. Po drugie - muszę przyznać się bez bicia, że czytam wolno. Po prostu czytam po kilka/kilkanaście godzin dziennie, czasami do 3 w nocy (potem wyglądam, jak zombie, ale dobry makijaż wszystko załatwia).

      Szkopuł tkwi w tym, że od jakiegoś czasu jestem kurą domową z wyboru. Szybkie tempo życia, stresująca praca, to wszystko działało na mnie destrukcyjnie. Teraz skupiam się na czytaniu - jestem pewna, że gdybyś nie pracowała, to czytałabyś jeszcze szybciej, niż ja :) Na szczęście mogę pozwolić sobie na poświęcanie się książkom, dzięki czemu mogę napisać, że jestem teraz szczęśliwa.

      Pozdrawiam
      Karolina

      Usuń
    2. Aha, teraz wiem wszystko.Dzięki za wyczerpującą odpowiedź:)W sumie przede mną teraz tez okres wzmożonego czytania - mąż jedzie na 3 tygodnie w delegację,a to oznacza dla mnie zero gotowania, zero bałaganu, a tym samym mało sprzątania i duuuużo czytania:)
      A co do technik szybkiego czytania - nie wierzę, że przeczytanie np. "Dumy i uprzedzenia" w 20 minut może być przyjemne. A gdzie powolna rozkosz smakowania każdego słowa?
      Pozdrawiam
      Karla

      Usuń
    3. A na marginesie - Tokarczuk uwielbiam, połknęłam całą."Prawiek..." to lektura, do której wracam co kilka lat, urzekł mnie też "Dom dzienny...". Podobała Mi się też "Prowadź swój płóg", bo to coś zupełnie nowego i "małotokarczukowskiego". "Bieguni"do moich perełek nie należą, ale to dobra ksiązka.
      Karla

      Usuń
  9. Czyżbyś zmieniła reguły punktacji? Jestem prawie pewna, że wcześniej była do dziesięciu? Właśnie zastanawiam się nad tym, aby i u siebie ją pozmieniać, ale nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji.
    Co do książki - mam zamiar sięgnąć po twórczość Tokarczuk, więc możliwe, że zdecyduję się właśnie na "Bieguni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem kochana, zmieniłam, bo skala od 1 do 10 była dla mnie zbyt szeroka. Teraz łatwiej jest mi umieścić daną książkę przy odpowiednim numerze :)

      Usuń
    2. Wiesz, że chyba też tak zrobię? Rozważałam to wielokrotnie, ale przerażała mnie myśl związana ze zmienianiem wszystkich ocen w opiniach, jakie pojawiły się na moim blogu. Jednak, jeśli nie teraz to kiedy? Później będzie ich jeszcze więcej, zatem problem będzie jeszcze większy. Zmotywowałaś mnie! :)

      Usuń
  10. Jak dla mnie to jedna z najlepszych książek Tokarczuk i jedna z moich ulubionych. Według mnie monumentalna i wcale nie chaotyczna, bardzo przyjemnie czytało mi się tą książkę, zdecydowanie przemówił do mnie taki sposób prowadzenia fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainteresowała mnie ta książka, lubię ciekawostki ze świata i lubię podróże, bliskie są mi też językowe kalambury ;) dlatego będę miła na uwadze ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.