4 marca 2013

"Eve Green" Susan Fletcher (#111)


TYTUŁ: Eve Green
TYTUŁ ORYGINAŁU: Eve Green
AUTOR: Susan Fletcher
WYDAWNICTWO: Muza
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2006
LICZBA STRON: 261

 Kilkuletnia Eve zostaje sierotą - matka umiera w niewyjaśnionych okolicznościach, tuż po tym, jak jej ciało zanurzyło się w wodzie wypełniającą akrylową wannę. Dziewczynka zostaje oddana pod opiekę dziadków, hodowców owiec zamieszkujących niewielki domek w wietrznej Walii. Eve musi poradzić sobie z nagłym odejściem matki, nowym życiem i tajemnicą jej pochodzenia - kim był jej ojciec i dlaczego nigdy go nie poznała. Rozterki wewnętrzne spotęgowane są zniknięciem szkolnej koleżanki, która jednego dnia jeździ na wrotkach w pobliżu domu Eve, a drugiego spogląda na nią z plakatów informujących o jej zaginięciu. W dorosłym życiu Eve spodziewa się dziecka, co zmusza ją do cofnięcia się w przeszłość i przeanalizowania własnego postępowania. Czy odkryła tajemnicę swojego pochodzenia? Jaką rolę odegrała w trakcie poszukiwań zaginionej Rose?

Lubię styl Fletcher - na pozór nieskładne słowa, równoważniki zdania, chaotyczna fabuła, tworzą wyjątkową prozę o wielkim ładunku emocjonalnym. Autorka w doskonały sposób opisuje mentalność mieszkańców niewielkiego miasteczka, którzy czerpią przyjemność z rozgłaszania plotek i podglądania sąsiadów. Nierozstrzygnięte spory, stare urazy, niedomówienia, to wszystko sprawia, że ludzie nie potrafią pomóc sobie w obliczu ogromnej tragedii. Gdy znika kilkunastoletnia, piękna Rose, nikt nie potrafi trzeźwo ocenić sytuację i rozpoczyna się pościg za fatamorganą. Nikt nie potrafi powiedzieć głośno następujących słów: porwanie, pedofilia, gwałt. Wszyscy łudzą się, że dziewczyna utopiła się w jeziorze, lub w najlepszym razie uciekła z domu, żeby poczuć smak wolności. Tylko Eve jest w stanie dotrzeć do sedna sprawy, ale jej zawiść i dziecięca naiwność sprawiają, że wszystko jeszcze bardziej komplikuje się i zazębia. 

To smutna historia, na próżno szukać w niej promieni słońca. Walia, zielona kraina skąpana w strugach deszczu, nie jest odpowiednim miejscem do wybuchów szczerego śmiechu. Owce o wilgotnym runie, ujadające psy, świergoczące ptaki, bujna roślinność, gdaczące kury - wiejska rzeczywistość, nieprzygotowana na nadchodzącą tragedię. W tym wszystkim Eve, porzucone dziecko o niezbadanej przeszłości, zmuszone do podjęcia heroicznej walki o własne życie. Niesamowity klimat, charakterystyczny dla innej powieści Fletcher - Ostrygojady, w której autorka odmalowała życie w zgodzie z szumem fal. Eve Green to opowieść o śnie na łóżko utkanym z dziko rosnących ziół, z kilkoma momentami, w których brutalna rzeczywistość wdziera się pod ociężałe powieki, a w nozdrzach pozostawia cienką warstwę popiołu, unoszącą się nad zgliszczami strawionej przez ogień stodoły.
Ocena: 5 / 6

9 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że ta książka zapowiada się naprawdę i aż żałuję, że do tej pory na nią nie wpadłam. Koniecznie rozejrzę się za nią w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie brzmi. Nie miałam do tej pory okazji sięgnąć po nic tej autorki, ale z chęcią nadrobię te braki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że książka spełniła Twoje oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnie zdanie recenzji piękne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę czytałam już bardzo dawno temu i było to moje jedyne spotkanie z Susan Fletcher. Teraz trochę żałuję, że nie poszukałam również innych tytułów tejże autorki.
    Jeśli chodzi o samą "Eve Green" to z pewnością jest to książka intrygująca i niepowtarzalna- idealna dla wrażliwych kobiet.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiekna ksiazka i czekam na wiecej tlumaczen pani Fletcher:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze pani Fletcher. Dzięki Tobie (nie pierwszy raz) dowiaduje się o pisarce, której twórczości warto poświęcić trochę uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaintrygowała mnie ta powieść, jestem ciekawa stylu autorki, który tak sprawnie budzi w czytelniku emocje, zresztą, historia Evie jest bardzo poruszająca, i choćby dlatego chciałabym poznać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ zadziwiająca okładka! Aż mi głupio pisać, że to kolejna autorka, której twórczości nie znam, ale tak jest. Widzę, że napisała już wiele powieści, o których nie miałam pojęcia. No cóż, Karolko mogę ci tylko podziękować, że mnie dokształcasz:)O "Eve Green" piszesz tak pięknie, że żal byłoby przeoczyć taki rarytasik:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.