27 marca 2013

"Ines, pani mej duszy" Isabel Allende (#125)



TYTUŁ: Ines, pani mej duszy
TYTUŁ ORYGINAŁU: Ines del alma mia
AUTOR: Isabel Allende
WYDAWNICTWO: Muza
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2008
LICZBA STRON: 397

Nieustraszona kobieta, która postanawiła opuścić Europę i wyruszyć na spotkanie z mężem, kierując się w stronę Ameryki Południowej. Ines, skromna szwaczka o wielkiej sile charakteru, która stojąc obok konkwistadora Pedra de Valdivii, założyła państwo Chile. Po przybyciu na nowy ląd, Ines nie traciła nadziei na odnalezienie męża, ale po niedługiej podróży otrzymała wiadomość o jego śmierci. Jako wdowa, była wolna i mogła dokonywać własnych wyborów. Nie mogąc znieść bezczynności, przyłączyła się do grupy wyruszającej na podbój terenów dzisiejszego Chile. W trakcie wędrówki zakochała się w konkwistadorze de Valdivii i została jego kochanką. Zajmowała się szyciem, leczeniem chorych, hodowlą zwierząt, a później skupiła się na budowaniu pierwszego miasta w Chile, Santiago.

Na podstawie faktów historycznych, Allende stworzyła piękną opowieść o wędrówce i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. W książkach autorki spotykamy silne kobiety, które inspirują i zmuszają do działania. Tutaj oprócz Ines, śledzimy losy zniewolonych kobiet, przede wszystkim rodowitych mieszkanek Ameryki Południowej. Niewolnictwo to najgorsza plaga podbitych terenów. Rola kobiet była niezwykle ważna, to one gotowały, uprawiały warzywa, naprawiały odzież, a wieczorami ogrzewały zmęczone ciała mężczyzn. Tylko za jaką cenę? W większości przypadków były zmuszane do miłości fizycznej, po której zostawały pamiątki na zawsze, w postaci rodzących się dzieci. Metysi nosili piętno białego człowieka, bo tak naprawdę nie należeli do nikogo - Indianie gardzili ich jasną skórą, a Europejczycy nie szanowali ze względu na domieszkę indiańskiej krwi. Okrutne są losy mieszkańców Ameryki Południowej, którzy musieli walczyć o niepodległość, nie mając zbroi ani ciężkiej broni.

Allende opisuje rzeczywistość, nie bojąc się ciężaru prawdy. Potrafi odnaleźć pozytywne cechy po obu stronach ringu - u rdzennych mieszkańców i zachłannych Europejczyków. Nie boi się opisywać brutalnych spotkań, w czasie których nad głowami przelatują ucięte części ciała. Między mrożące w żyłach sceny, wplata idylliczne obrazy życia w dżungli, gdzie wszystko śpiewa i tańczy, poruszane przez wiatr. Powieść wciąga i fascynuje. Nie jestem w stanie opisać podziwu, jaki odczuwam wobec Allende. Zazdroszczę jej wrażliwości i rzeczowości, podziwiam za kunszt literacki i wybujałą wyobraźnię. Jestem zafascynowana postaciami kobiecymi, które tworzy autorka i chłonę ich energię, aby móc działać cuda.

Ocena: 5 / 6

14 komentarzy:

  1. Słyszałam, że Alende świetnie pisze. Jednak do tej pory nie miałam do czynienia z jej książkami. Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco. Lubię takie klimaty. Książki o silnych kobietach, które poszukują własnej drogi zawsze niesłychanie mnie inspirowały. Koniecznie muszę się rozejrzeć za tą książką.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie do końca ta książka wpisuje się w mój gust czytelniczy, ale jakoś trudno mi ją zlekceważyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z moich ulubionych autorek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Allende! Tej powieści jeszcze nie czytałam, ale i na nią przyjdzie pora. Teraz na półce czekaj "Dom duchów" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam styl pisania Allende, "Dom dusz" jest jedną z moich ulubionych książek, w najbliższym czasie mam "Podmorską wyspę", ale "Ines, pani mej duszy" też chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tą autorkę. Muszę w końcu znaleźć trochę czasu i przeczytać na przykład tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Intrygujące mogą się okazać portrety kobiet, o których piszesz. Mam ochotę na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jedną powieść tej autorki- Podmorska wyspa, byłam zachwycona i na pewno jeszcze skuszę się na kolejne :) A tak z innej beczki, jestem pod wrażeniem Twojego tempa czytania, zdradź kochana jak to robisz???

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozycja nie dla mnie, ale mojej mamie pewnie by przypadła do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytała dwie powieści Allende, bardzo mi się podobały, więc mam ochotę na więcej i więcej jej twórczości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ameryka Południowa jest mi bardzo bliska a że książka oparta jest na faktach, jej wartość jeszcze się zwiększa. Chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecę tę książkę przyjaciółce ; - )

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaczęłam czytać tę książkę, lecz jednak jej nie skończyłam, ale nie dlatego, że mi się nie spodobała. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że szybko wrócę do lektury, bo po Twojej recenzji tym bardziej jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna pisarka, dobrze, że o niej wspominasz - kształtowania gustów nigdy dość :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.