9 marca 2013

"Księga Edenu" Kai Meyer (#113)

 
TYTUŁ: Księga Edenu
TYTUŁ ORYGINAŁU: Das Buch von Eden
AUTOR: Kai Meyer
WYDAWNICTWO: Sonia Draga
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Katowice 2009
LICZBA STRON: 678

Nowicjusz Aelvin wiedzie nudne życie za murami zakonu cystersów. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze magistra Albertusa i Favolę, strażniczkę magicznej rośliny, którą musi dostarczyć do Edenu. Aelvin nie jest w stanie uwierzyć w istnienie biblijnego Edenu i podchodzi lekceważąco do podróży na Daleki Wschód - chłopak zmienia zdanie, gdy do grupy przyłącza się Corax, emerytowany żołnierz i jego nastoletnia córka Libuse. Ich przygody są niesamowite - muszą uciekać przed zgrają wilków pod wodzą diabolicznego Gabriela i niepokojącego nekromanty  na usługach arcybiskupa, mierzą się z rozbójnikami ukrywającymi się w węgierskich lasach, są świadkami ataku na Bagdad. Jednocześnie zostajemy przeniesieni do surowej krainy Gór Elburs w Persji, gdzie armia Hulagu dociera do twierdzy Alamut, gdzie mieszkają nizaryci. Sinaida, szwagierka wodza Hulagu zostaje żoną przywódcy nizarytów, Khur Shaha, ale  przymierze nie trwa długo. Zachłanny doraca Khur Shaha postanawia odnaleźć magiczny ogród, o którym wie tylko władca. Postanawia zdradzić własny naród i pod wodzą Hulagu wyrusza w kierunku Bagdadu, który słynie z ogromnej kolekcji księgozbiorów. W tym mieście krzyżują się drogi wszystkich bohaterów.
 
Powieść historyczna napisana z ogromnym rozmachem. Zdaję sobie sprawę, że fabuła brzmi skomplikowanie, ale to tylko pozory. Egzotyczne imiona, dzikie krainy, niewiarygodne przygody to ogromny plus tej książki. Począwszy od zimnych Niemiec po gorące piaski Orientu, podróż jest pełna wrażeń, uronionych łez i przelanej krwi. Nie można nudzić się w trakcie czytania, każdy rozdział zaskakuje i wciąga bez reszty. Bohaterowie ulegają zmianie w trakcie długiej drogi, dzięki czemu jesteśmy świadkami wielu podniosłych momentów. Śmierć, miłość, przyjaźń, odwaga, to wszystko tworzy mieszankę wybuchową, drżącą i oczekującą na ostateczną eksplozję.
 
Książka przypomina mi Władcę pierścieni Tolkiena, chociaż tutaj nie spotkamy magicznych stworzeń. Ciężka podróż poprzez nieprzyjazne tereny, gdzie śnieg pokrywa wszystko zimną warstwą lub gorący piasek wchodzi w każdy por na skórze, to wspaniała sprawa. Wspaniały wątek miłości pomiędzy ojcem a córką, cudowna przyjaźń, jaka rodzi się pomiędzy poszczególnymi bohaterami (czasami stwarza nadzieję na coś więcej) sprawiają, że powieść jest wypełniona emocjami, jak kielich wina, postawiony na stole przez hojnego gospodarza. Czasami bywa mrocznie (wilki, rozbójnicy, groźne zwierzęta w pałacu wezyra), a czasami idyllicznie. Bez wątpienia jest to jedna z lepszych powieści osadzonych w dalekiej przeszłości (1257 rok), jaką czytałam do tej pory, ale...Żałuję, że nie mogłam skupić się na tej książce tak, jakbym tego chciała. Mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła do niej wrócić i zapomnę o wszystkich przyziemnych problemach.
 
Ocena: 4 / 6

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam powieści historyczne, a ta zapowiada się naprawdę ciekawie. Chcę ją przeczytać, muszę się za nią rozejrzeć w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za powieściami historycznymi. I jakoś ta tematyka do mnie nie przemawia. A szkoda, bo ze względu na okładkę (swoją drogą bardzo klimatyczną) miałam chęć zaryzykować. Teraz wiem, że nie przypadnie mi do gustu... Ale nie mówię jej stanowczego nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zachęcasz, że chyba nie będę miała wyboru i przeczytam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł już kiedyś obił mi się o uszy, ale zapomniałam o tej powieści. Zapowiada się ciekawie, motyw podróży w wielu przypadkach dodaje smaczku fabule :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście fabuła brzmi bardzo skomplikowanie i chociaż twierdzisz, że to tylko pozory, to ja jednak mam pewne obawy. Na dodatek niezbyt lubię powieści osadzone w zamierzchłych czasach. Zdecydowanie bardziej wolę współcześniejsze realia, dlatego chyba tym razem podziękuję tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi świetnie, marzy mi się ostatnio książka, w którą wciągnie mnie po prostu wir wydarzeń :) A powieści historyczne bardzo lubię, więc jeśli tylko znajdę ją w bibliotece, nie będę się wahać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przygodówki historyczne to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od czasu do czasu lubię zagłębić się w powieść historyczną, barwną i wielowątkową historię. Myślę, że odnalazłabym się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzie się podział piękny nagłówek Twojego bloga?
    Niestety powieści historyczne to zupełnie nie moja bajka. O ile zniosę jeszcze książki z akcją rozgrywającą się w XIX czy XX wieku, to tak odległe czasy jak 1257 rok to coś zupełnie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.