22 marca 2013

"Posłaniec" Markus Zusak (#120)


TYTUŁ: Posłaniec
TYTUŁ ORYGINAŁU: The messenger
AUTOR: Markus Zusak
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2009
LICZBA STRON: 345

 Jesteś nieudacznikiem. Wiesz o tym dobrze, bo wszyscy wokół określają Cię tym słowem. Jeździsz taksówką, chociaż nie posiadasz licencji. Mieszkasz w ruderze, a Twoim towarzyszem jest stary, śmierdzący pies. Tkwisz po uszy w przyjaźni z największym skąpcem, jaki widział świat, czyli Marvem i patentowanym leniem o imieniu Ritchie. Czasami wydaje Ci się, że jesteś coś wart i zazwyczaj wtedy myślisz o Audrey, koleżance z pracy. Zastanawiasz się czego Ci brakuje, żeby móc kochać i być kochanym, a potem dochodzisz do wniosku, że nieudacznikom nic nie wychodzi i trzeba się pogodzić z tym stanem rzeczy. Nie masz pragnień, ambicji ani pewności siebie. Wyobraź sobie, że nazywasz się Ed Kennedy, masz dziewiętnaście lat i pewnego dnia jesteś świadkiem napadu na bank. Kilka dni później otrzymujesz kartę, a dokładnie asa, na którym widnieją trzy adresy. Zostajesz posłańcem. Dostajesz misję do spełnienia. Będziesz służył innym i pomagał im w trudnych chwilach, do momentu, w którym odnajdziesz swój adres na karcie...

Jeśli spodziewacie się książki na miarę "Złodziejki..." to będziecie rozczarowani. To zupełnie inna książka, ale również wartościowa. Być może szkopuł tkwi w doborze bohatera, który jest przeciętny, aż do bólu. Nie jest to wzór do naśladowania, wręcz stanowi przestrogę o tym, czego w życiu nie dotykać, o czym nie myśleć. Jest w tym ogromny urok, w krótkich chwilach, gdy widzimy światło wydobywające się spomiędzy pękającej skorupki, zaczynamy czuć sympatię do Eda i jego walki z przeciętnością. Uważam, że nie trzeba walczyć z samym sobą, ale każdy powinien mieć cel w życiu i nadzieję na coś lepszego. Nie mam na myśli poprawy sytuacji finansowej, ale poczucie, że znajduje się w odpowiednim miejscu i czasie. O tym jest ta książka - o czynieniu dobra i walce z niesprawiedliwością, która niczym zepsuta kurtyna w teatrze powoli odkrywa scenę. Na scenie nie znajdziemy drewnianego kufra wypełnionego złotymi monetami, ale ujrzymy uśmiechniętych ludzi, którzy z wdzięcznością będą spoglądać w dal. To opowieść o byciu dobrym dla siebie i dla innych, bo rola Posłańca to coś więcej niż docieranie na podany wcześniej adres - to umiejętność odnajdywania problemu i rozwiązywania go w odpowiedni sposób.

Ed na swojej drodze spotka wiele osób tkwiących w potrzasku lub kierujących się w strony zardzewiałej pułapki. Będzie musiał pomóc kobiecie gwałconej przez męża, samotnej matce, staruszce zapominającej swojego imienia, a wszystko to będzie tylko próbą przed ostateczną walką, w czasie której będzie musiał pokierować życiem swoich przyjaciół. Autor oddał atmosferę niewielkiego miasteczka ze wszystkimi troskami, które układają się na ramionach mieszkańców, niczym leniwy kot. Czasami było ordynarnie i brutalnie, innym razem nierealnie: Słowa lądują mi u stóp i zsuwają się na trawę. * Myślę, że dobra książka o walce z przeciwnościami losu i poszukiwaniu własnej wartości. Na pewno rozczulająca i rozrywająca nawet najbardziej posklejane skrzydła, a nawet pokusiłabym się na określenie, że jest podmuchem, który unosi ciało do lotu.

* s. 114
  
Ocena: 5 / 6

19 komentarzy:

  1. Całkiem niedawno przeczytałam "Złodziejkę książek", która mnie zachwyciła jak chyba żadna inna książka wcześniej. I choć wyraźnie zaznaczyłaś, że "Posłaniec" jest zupełnie inny to jestem prawie pewna, że mnie nie rozczaruje. Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam sporo czasu temu, bardzo mi się podobało, zmusza do kilku przemyśleń :) ale jednak "Złodziejka książek" jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi świetnie, nawet ten nietypowy przeciętny bohater :) Szczególnie on. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poslanca jeszcze nie czytalam, ale mam spore oczekiwania. Mam nadzieje, ze sie nie rozczaruje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaraz po "Złodziejce..." zabrałam się za "Posłańca" i absolutnie nie byłam nim rozczarowana. Oczywiście jest w innym klimacie, ale jest tak optymistyczny i radosny, że przywraca wiarę we własne siły i, innego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią sięgnę po tę książkę. Wydaje mi się, że będzie mi się ją dobrze czytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście Posłaniec jest zupełnie różny od Złodziejki, ale obie książki czyta się z przyjemnością :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że zaintrygowałaś mnie swoją recenzją tej książki. Chętnie się z nią zapoznam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Na chwilę obecną poprzestanę na ,,Złodziejce''. Jak wcześniej wspomniałam niedawno stałam się szczęśliwą posiadaczką tej książki i jak tylko znajdę więcej tego drogocennego czasu, to ją przeczytam a potem pomyślę o kolejnych dziełach tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Złodziejkę...", ale jakoś na tę książkę nigdy nie miałam ochoty. Jeśli kiedyś spotkam ją w jakieś bardzo atrakcyjnej cenie to kupię, ale póki co to chyba odpuszczę, mimo że recenzja pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na "Złodziejkę książek" mam ochotę od dawna. A o tej będę pamiętać, mimo pewnych mankamentów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najpierw przeczytam Złodziejkę książek, ale nie ukrywam, że twórczość Zusaka mnie intryguje na tyle, że i po Posłańca chętnie sięgnę - widzę, że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zacznę oczywiście od "Złodziejki...", którą mnie zaraziłaś, ale mam przeczucie, że i ta książka przypadnie mi do gustu. I podoba mi się, że okładki nawiązują do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam książki ani autora, ale treść wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przebrnęłam przez początek, chyba czułam się zawiedziona, że "Posłaniec" nie jest książką na miarę "Złodziejki książek", ale być może jeszcze kiedyś do niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam okazji poznać twórczości tego autora i wciąż żałuję. Ta książka wydaje się być również ciekawa, co poprzednia. Zobaczymy, gdy nadarzy się okazja to na pewno przeczytam. A nuż moja opinia będzie podobna do Twojej?

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam różne opinie o tej książce, ale wszystkie są zgodne w jednym: "Złodziejka książek" lepsza i trochę się wstrzymuję z przeczytaniem "Posłańca", boję się rozwiania mojego obrazu Zusaka jako pisarza. Trochę to głupie, ale jednak ;) Tak na marginesie dodam jeszcze, że chyba ciężko napisać lepszą książkę od "Złodziejki...".

    OdpowiedzUsuń
  18. "Złodziejkę książek" uważam za jedną z najlepszych książek jakie miałam okazję czytać i choć trochę obawiam się rozczarowania "Posłańcem" to na pewno kiedyś po tę powieść sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślałam raczej, że "Posłaniec" jest kontynuacją "Złodziejki książek". Lektura tej drugiej jeszcze przede mną, ale mam nadzieję nadrobić zaległości w najbliższym czasie, bo z okazji Wielkanocy szykuje się trochę wolnego:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.