24 marca 2013

"Trzy oblicza pożądania" Megan Hart (#122)

 
TYTUŁ: Trzy oblicza pożądania
TYTUŁ ORYGINAŁU: Tempted
AUTOR: Megan Hart
WYDAWNICTWO:Harlequin
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2012
LICZBA STRON: 412
 
W ramach eksperymentu postanowiłam sięgnąć po powieść erotyczną. To pierwsza książka tego typu, która wpadła w moje dłonie i...gdyby to nie był egzemplarz pożyczony, to wylądowałby na balkonie sąsiadów, wcześniej przelatując przez ramę mojego okna. Dla takich rzeczy ścina się drzewa? Sam tytuł nawiązuje do modnego ostatnio przypadku Greya, chociaż w oryginale nie ma nic wspólnego z tym panem. Okładka również wpisuje się w kanon. Wnioskując - rynek wydawniczy został zalany (tak, zalany) przez kiepskie książki, które naładowano erotyzmem po brzegi. W tym przypadku brak mi słów i długo zastanawiałam się nad tym, jak określić to, co czuję. Nie jestem przekonana, że warto w ogóle pisać o tej książce, ale chciałabym ostatecznie rozliczyć się sama ze sobą.
 
Fabuła nie jest skomplikowana, ale miałam wrażenie, że autorka na siłę próbuje nadać głębi poszczególnym bohaterom, szczególnie Anne. Kobieta została przygnieciona kamieniami. Przypisano jej traumę po życiu w rodzinie z problemem alkoholowym, w cieniu przebojowych sióstr. Strach przez zajściem w ciążę został usprawiedliwiony przez poronienie, którego doświadczyła w młodości. Obok niej mężczyźni, którzy zostali okrutnie skrzywdzeni - autorka wychodzi z założenia, że dwóch facetów nie potrafi rozmawiać ze sobą w kulturalny sposób. Symbolem męskości jest dla niej nagminne obrażanie się i używanie wulgaryzmów. Chwileczkę! Czy ja żyję na innej planecie? Spotykam się z mężczyznami i uczestniczę w ich rozmowach. Nigdy nie byłam świadkiem ordynarnych dialogów, w których rzucano mięsem, niczym w rzeźni. Pisze się i mówi się, że kobiety traktowane są przedmiotowo, ale w tym przypadku faceci zostali zdeptani przez stado szpilek, dosłownie wbici w ziemię.
 
Przepis na powieść erotyczną jest prosty - pokroić poszczególne składniki w drobną kostkę i wrzucić do wrzącej wody, dużo popieprzyć. W doprawianiu tkwi tajemnica. Spodziewałam się śmiałych scen erotycznych, czegoś nowego, podniecającego, pobudzającego. Przymknęłam oko na bohaterów, na ubogi język, na ogólny chaos, ale nie mogę przejść obojętnie obok głównego tematu: seksu. Niestety, ale autorka nie potrafi opisać zbliżenia pomiędzy dwójką (czy trójką) bohaterów w umiejętny sposób. Zrobiła to pobieżnie, bez fantazji, często skupiając się na mało istotnych kwestiach, a zapominając o tych najważniejszych. Wszystkie sceny erotyczne były do siebie podobne, a niektóre określenia powtarzały się kilkukrotnie. To zmierzch literatury. Nie odkryłam nic nowego, nie wzruszyłam się, nie wzbogaciłam swojego słownictwa. Nie jestem w stanie zrozumieć, jaką wartość przedstawia książka erotyczna, bo ja przebrnęłam przez nią z bólem w sercu. Każdy ma prawo dokonywać własnych wyborów i serwować oczom konkretne obrazy, ja szukam czegoś innego w literaturze, czegoś mniej namacalnego, co wyłania się z ziemi po wielu godzinach kopania.

Ocena: 1 / 6

15 komentarzy:

  1. Niezmiernie drażni mnie maniera nadawania podobnych do Greya tytułów i niemal identycznych okładek. Przez "Pięćdziesiąt twarzy..." nie przebrnęłam i jestem raczej negatywnie nastawiona do tej trylogii. Literatura erotyczna do mnie nie przemawia, choć czytany teraz "Mistrz" Katarzyny Michalak nawet mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem, nie jest to wybitna literatura, ale jak na te wszystkie erotyczne, które teraz powstają to i tak jest dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojoj, jestem zaskoczona twoją negatywną recenzją. Sama bardzo pochlebnie wyraziłam się o tej książce. Wprawdzie nie znałam jeszcze żadnej literatury erotycznej i to była moja pierwsza powieść z tego gatunku, to być może dlatego inaczej podziałała na moją psychikę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że taka literaturę się u nas wydaje i epatuje się nią głównie młode czytelniczki, które nie mają jeszcze wyrobionego gustu czytelniczego i uważają, że powinny wszystko czytać co jest reklamowane.
    Dobrze, że szczerze napisałaś to co czujesz po przeczytaniu książki.)

    OdpowiedzUsuń
  5. kurczę, aż się boję sięgnięcia po nią, bo mam ją u siebie. Chociaż słyszałam o niej różne opinię i chyba wypadałoby wyrobić sobie własną...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje podejście do tego "gatunku" jest jedno - omijać je jak największym łukiem. Zdecydowanie nie gustuję w tego typu pozycjach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaskoczyłaś mnie swoją recenzję, dotychczas spotkałam się z o wiele bardziej pochlebnymi opiniami na temat tej książki. Dobrze jest jednak poznać zupełnie inne spojrzenie na daną historię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo cieszę się, że mogę przeczytać Twoją opinię i... podświadomie coś mi mówi, że odebrałabym tą książkę tak jak Ty. Na niektórych blogach czytałam, że "Trzy oblicza pożądania" to jedna z najlepszych książek z zakresu tzw. "literatury erotycznej". Teraz miałabym co do tego wątpliwości. Ale jak kto lubi. To jednak nie dla mnie i po powyższą pozycję na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyłaś mnie tą lektury, Ty i erotyki - zadziwiające :-) Podziwiam, podziwiam.
    Ten typ lektury nie do każdego przemawia, trzeba mieć zapał do takich klimatów. Nie jestem przeciwniczką takich pozycji, ale też nie należę do fanów powieści erotycznych, chociaż ostatnio przeczytana książka "Pieprz z miodem" mile mnie zaskoczyła, ale czy będą kolejne, trudno powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spodziewałam się takiej reakcji z twojej strony i nawet się dziwiłam, że chciałaś tę książkę pożyczyć:) Mam troszkę inne zdanie, ale pewnie dlatego, że zabierając się za taką lekturę nie wymagam od niej zbyt wiele. Nie sięgam często po tego typu literaturę (właściwie, to chyba była pierwsza), bo i faktycznie nie wnosi on nic specjalnego w moje życie. Ot taki sobie przerywnik:) Moim zdaniem sceny erotyczne nie były takie złe, a język no cóż nie da się ukryć, że prosty, ale tutaj akurat pasował. Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie wolę starą klasykę w stylu "Niebezpiecznych związków". Myślę, że współcześni pisarze, którym marzy się napisanie powieści erotycznej powinni uczyć się od Laclosa:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba i tak za wysoka to ocena na tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie w ogóle nie ciągnie do takich powieści, bo jest ich obecnie nadmiar w każdej księgarni. Gdzie nie spojrzeć, tam Greye i inni. No i obawiam się miałkiej fabuły i ubogiego języka, co jak widać potwierdza się w przypadku tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdziwił mnie fakt, że sięgnęłaś po taka "łatwą " książkę. Widocznie nie Twój gust, ale to dobrze, bo nasze blogi byłyby nudne, gdybyśmy zaczytywali się w tym samym:)

    OdpowiedzUsuń
  14. W ogole nawet nie jestem ciekawa, o czym w tych ksiazkach pisza:)
    Moze gdybym miala nascie lat, to bardziej, teraz osobiscie nie znajduje nic pociagajacego w tego typu lekturach. Na niedosyt przezyc nie narzekam, a ubarwiac swego zycia w tej sferze tez nie musze :) Szkoda byloby mi czasu.
    Podkreslam raz jeszcze - ja.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaskoczyło mnie, że w ogóle wybrałaś taką książkę. Sądząc po doborze lektur na Twoim blogu, nie pomyślałabym, że taka książka się trafi w Twoich recenzjach. Greya jeszcze nie czytałam, chociaż mam pierwszy tom w domu (kupiony za 1 zł). Mam wielkie obawy w stosunku do tego gatunku. Nie dziwię się więc Twojemu rozczarowaniu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.