5 kwietnia 2013

"Ruth" Elizabeth Gaskell (#128)


TYTUŁ: Ruth
TYTUŁ ORYGINAŁU: Ruth
AUTOR: Elizabeth Gaskell
WYDAWNICTWO: MG
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Kraków 2013
LICZBA STRON: 535

Ruth, młoda, pełna powabu dziewczyna, która zajmuje się drobnymi naprawami sukien wielmożnych pań, zostaje uwiedziona i porzucona. Na jej drodze staje bogaty mężczyzna o niephamowanym apetycie na życie, który nie zważa na dobro Ruth. Sięga po nią, jak po błyszczące jabłko i łapczywie wgryza się w miąższ. Krótki romans kończy się, gdy matka owego młodziana wkracza do akcji i jednym, szybkim ruchem, przecina nić łączącą tych dwoje. Ruth nie może odnaleźć swojego miejsca na ziemi, a już wkrótce okazuje się, że zostanie matką. Z pomocą przychodzi pan Benson i jego siostra, którzy oferują dziewczynie dach nad głową i pomoc przy dziecku. Kilka lat później Ruth zostaje guwernantką w domu pana Bradshawa, który z ogromną ufnością powierza jej swoje pociechy. Tylko Bensonowie znają mroczną przeszłości Ruth, ale koleje losu są nieznane i wszystko może wyjść na jaw...Na horyzoncie pojawia się ojciec jej dziecka, który próbuje wyegzekwować prawo do syna...

Gaskell umiejętnie przedstawiła realia życiowe połowy XIX wieku, kiedy tylko małżeństwom zezwalano na cielesne zbliżenie, a samotne matki były grzesznicami, które zasługiwały na piekło. Bękart był traktowany, jak pomiot szatana, wyszydzany i skazywany na niepowodzenie już w chwili urodzenia. Kobieta, która zbłądziła i oddała swoją cnotę bez zgody Kościoła, mogła tylko liczyć na najgorszą pracę i pogardę. Gdyby nie bezinteresowna pomoc Bensonów, Ruth musiałabym czyścić podłogi na klęczkach za kromkę chleba i dzban wody. Mogłaby również cerować ubrania biedaków, którzy płaciliby marnie i głośno narzekali na jakość szwów. Na szczęście jej skrucha była tak wielka, a chęć naprawienia błędów niezmierzona, że nikt nie wątpił w wersję wydarzeń, którą stworzono na poczekaniu. Jako "wdowa" z niemowlęciem, spotkała się z przyjaznym przyjęciem w niewielkim miasteczku. Smutny to obraz, kiedy trzeba płacić za błędy młodości (Ruth miała zaledwie 16 lat, gdy zaszła w ciążę) i żyć w ciągłym strachu, że prawda może wyjść na jaw. Mam wrażenie, że niewiele zmieniło się w kwestii postrzegania nieślubnych dzieci i luźnych związków - niby jesteśmy tolerancyjni, niby wolni, ale słysząc o młodocianych matkach, w ustach nabrzmiewa nagana.

Autorka stworzyła wielu ciekawych bohaterów. Rodzina Bensonów i Bradshawów to zlepek różnych osobowości - od prawie świętych po ukrywających się grzeszników. Dobro miesza się ze złem i walczy o dominację. Oprócz problemów natury etycznej, pojawia się zazdrość, oszustwa finansowe, a nawet historie zaradnej gospodyni, która dzieli się swoimi refleksjami na temat związków, kuchni oraz życia w ogóle. W książce odnajdziemy wiele cytatów z Biblii, co bywa męczące. Nie jestem osobą, która odnajduje się w tego typu mądrościach, ale rozumiem, że w tamtych czasach Biblia była niejednokrotnie jedyną księgą w domostwie, którą czytano wielokrotnie i brano sobie do serca. Powieść ma swój klimat, który warto poczuć na własnej skórze. Mimo naiwności głównej bohaterki, która wierzyła, że miłość jest w stanie zwyciężyć wszystko, to warto zwrócić uwagę na jej walkę o dobro dziecka. To nigdy się nie zmieni - w większości przypadków dla dzieci jesteśmy zdolne zrobić wszystko.

Ocena: 4 / 6



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Pani Dorocie, reprezentującej Wydawnictwo MG.

23 komentarze:

  1. Coś czuję, że to książka idealna dla mnie. Będę się za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Austin i sióstr Bronte więc "Ruth" wydaje mi się pozycją bardzo interesującą. Oglądałam też kiedyś świetny serial "Cranford" na podstawie innej książki Gaskell, więc myślę, że ta książka by mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czytam i bardzo mi się podoba. Lubię takie klimaty. Ale strasznie mi szkoda Ruth i nie mogę pojąć ludzkiej hipokryzji i nieżyczliwości. A przecież ludzie tak bardzo się nie zmienili przez te dwa wieki...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie książki i klimat tamtych czasów. Jestem prawie pewna, że "Ruth" by mi się spodobała. Będę polować na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie już sama okładka zachęca do lektury, lubię takie sugestywne klimatyczne okładki.

    OdpowiedzUsuń
  6. To już kolejna pozytywna recenzja, którą czytam o tej książce, chyba powinnam zacząć się za nią rozglądać, zwłaszcza że idealnie wpasowuję się w moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niebawem i u mnie recenzja tej książki. Po jej lekturze cieszę się, że żyje sto pięćdziesiąt lat później :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo wiele zmieniło się w postrzeganiu nieślubnych dzieci i samotnych matek. Czasem tylko w ludziach odzywa się prymitywna potrzeba linczowania - zazwyczaj kiedy chodzi o ich własne interesy.
    A książkę z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już 16 kwietnia Wydumamy Brednie! Wszystkich miłośników książek zapraszamy do odwiedzenia naszej strony www.wydumanebrednie.pl. Przenieście się z nami do świata literatury. Poznajcie opinie innych na temat Waszych ulubionych książek i wypowiedzcie się sami. Bądźcie na bieżąco z wydarzeniami literackimi! Niech facebook nie będzie jedyną książką, którą czytacie! Znajdźcie czas dla książek!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cytaty z biblii są dla mnie nieodłącznym elementem angielskich utworów XIX wieku. Tak jak hasła asymilacji żydów są elementem pozytywizmu itd. Nie sądzę, by trzeba było brać je za prawdę objawioną, by rozkoszować się ich poetyką i idealnym wtopieniem w tekst.
    Jak dla mnie w dziedzinie nieślubnych dzieci bardzo wiele się zmieniło. Jestem (byłam?) takim dzieckiem i nigdy nie czułam się dyskryminowana. Do mojego liceum chodziła dziewczyna w ciąży i wszyscy nauczyciele bardzo ją wspierali, żeby mogła zdać maturę. Nawet uczniowie jej pomagali. Podobnie, jak nigdy nie spotkałam się z pogardliwym spojrzeniem na związki niezalegalizowane w kościele bądź w urzędzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki Gaskell mam w planach, więc prędzej czy później przeczytam "Ruth". Nie wydaje mi się, żeby w dzisiejszych czasach posiadanie nieślubnego dziecko było przez kogoś odbierane jako wstyd i hańba. W tej kwestii wiele się zmieniło na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem do końca przekonana, więc na chwilę obecną raczej się wstrzymam, tm bardziej, że mam na oku inne nowości książkowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytam, ale nie wiem kiedy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby ciekawa, niby nie. Niby chcę przeczytać, ale się waham. Sądzę, że jak wpadnie w moje ręce to przeczytam, bo póki co czytam same pozytywne opinie o niej. Ale sama raczej się nie będę za nią rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brrrr... Co za czasy! Jak dobrze, że teraz inaczej się odbiera pewne kwestie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Marzy mi się ta książka - zwłaszcza, że mam w planach zebrać wszystkie książki autorki, a mam już na półce Żony i córki oraz Północ i Południe ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyczuwam dobrą książkę, w sam raz dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem do końca przekonana czy książka przypadłaby mi do gustu, jednak recenzja bardzo fajna (zresztą jak zawsze :) )

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba nie w moim klimacie, ale kto wie. Lubię, gdu książka mnie mile zaskakuje, więc może dam się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka czeka na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam zamiar przeczytać! Już nie mogę się doczekać kiedy się za nią zabiorę... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.