9 kwietnia 2013

"Rynek w Smyrnie" Jacek Dehnel (#130)

 
TYTUŁ: Rynek w Smyrnie
AUTOR: Jacek Dehnel
WYDAWNICTWO: W.A.B.
MIEJSCE I DATA WYDANIA: Warszawa 2007
LICZBA STRON: 240
 
W sześciu opowiadaniach odnajdziemy Śmierć, która obserwuje swoje ofiary, młodą parę podróżującą po Europie, księdza o niepohamowanym apetycie na miłość, a nawet Dzieciątko Jezus, przemawiające do śmiertelników z obrazu. W "Patrząc na Stromboli" odbędziemy podróż do Włoch, która będzie obfitować w smaki i zapachy. To jedyne opowiadanie, które przeczytałam z ciekawością - nie bez powodu znalazło się na pierwszym miejscu. Dalej było tylko gorzej...
 
Dziwne to dzieło, niczym barokowy ołtarz o wielu zdobnych elementach, które niosą niewiele radości. Patrzę i podziwiam, ale odwracam głowę tylko na chwilę i zaraz zapominam. Czasami nie wiem, o co w tym chodzi, czasami ogarnia mnie błogi spokój wszechwiedzy. Nie można napisać, że opowiadania Dehnela są złe, nudne, pozbawione sensu. Autor posługuje się bogatym językiem, który obfituje w naleciałości, przypomina stary kredens pokryty delikatną warstwą kurzu, w którym ukrywają się skarby z minionej epoki. Poetyckość, wysmakowanie, niepospolitość - te słowa przychodzą mi na myśl, gdy zapraszam do głowy Dehnela. Siedzi sobie tam teraz i uśmiecha się kpiąco, bo zamiast oczywistych wniosków, mogę rozpisywać się w nieskończoność na tematy ogólne. Brakowało mi lekkości, w trakcie czytania odczuwałam ogromny ciężar na sercu i oczach - wszystkiego było za dużo, czasami wręcz coś istniało bez potrzeby. W gęstwinie liter można byłoby się zgubić, jedna chwila braku skupienia i wszystko stracone.
 
Nie jestem przekonana do stylu autora i tematów, które porusza. Dehnel przemyca suche fakty dotyczące historii sztuki, historii powszechnej, żongluje nazwiskami i bohaterami, przemyca prawdy o życiu, które opiera o konkretne doktryny. Czasami miałam wrażenie, że opowiadania są zbyt uduchowione, jakby na siłę wykreowane, przyciągające feerią barw, które omamiają i prowadzą do wybujałych zakończeń.  Najgorsze jest to uczucie zagubienia, które ogarnęło mnie po przeczytaniu ostatniej strony zbioru opowiadań - czy wysunęłam wnioski, nauczyłam się czegoś, odkryłam coś nowego? Moja odpowiedź brzmi: nie. Bogaty język zaspokoił duszę, ale treść okazała się ledwie znośna. To jakby sięgnąć po piękne jabłko o barwie ognia, które po ugryzieniu okazuje się zepsute. Liczę, że "Lala" zawładnie moim sercem i zrobi na mnie lepsze wrażenie - opowiadania to raczej kaprys.
 
Ocena: 3 / 6

41 komentarzy:

  1. Nie przekonuje mnie jakoś ta pozycja, ale widzę, że Tobie też nie wszystko się w niej podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmuszałam się do czytania tych opowiadań. W młodzieńczym utworze J.D. nie ma ani jednej rzeczy, którą można by podziwiać. Ciężkie, pozbawione wdzięku zdania, brak umiaru w używaniu metafor, często niezrozumiała treść...
    Dla mnie najbardziej podobało się opowiadanie pt. "Olaf Farbiarczyk", choć też nie do końca.
    Świetna recenzja, Karkam! A "Lala" jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, chyba sobie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytaj "Lalę" autora, jest zupełnie inna, i jak trochę poznałam Twój gust - uwierz, naprawdę spodoba Ci się tamta historia :)
    "Rynek w Smyrnie" jest... specyficzny, czytałam dwa razy, za pierwszym - nie to miejsce i nie ten czas. Mnie się podobała całość, ale były też momenty, w których musiałam się zatrzymać, pomyśleć nad treścią, cofnąć i zacząć jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Lala" jest cudowna, to zupelnie inna liga niz "Rynek...".

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, "Lala" to dla mnie pozycja obowiązkowa! Bardzo bym chciała przeczytać tę powieść i to od niech raczej zacznę swoją znajomość z Dehnelem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być oczywiście "od niej", a nie "niech" :)

      Usuń
  7. Kojarzę autora ale do tej pory nie miałam okazji czytać żadnej jego książki. Od opowiadań raczej nie zacznę z nim swojej przygody.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać, że książki wydawnictwa W.A.B jakoś mnie nie zaskakują, a raczej rozczarowują. Po pierwszym akapicie wydawało mi się, ze książka może być ciekawa - "Śmierć obserwująca swoje ofiary"... ale dalej już coraz gorzej :(
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I pomyśleć, że chciałam kupić tę książkę. Dzięki za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To moje największe rozczarowanie Dehnelem. Ogólnie bardzo lubię jego książki, zawsze jestem pod dużym wrażeniem jego języka, umiejętności stworzenia niesamowitego klimatu. Ale w tych opowiadaniach nie odnalazłam tego wszystkiego. Jeszcze tytułowy Rynek w Smyrnie był w miarę ok, ale całość niestety oceniam słabo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za opowiadaniami, a poza tym jeśli Tobie ta pozycja nie za bardzo się podobała, to ja raczej nie sięgnę. Przynajmniej dopóki nie poznam innych dzieł tego autora, żeby się przypadkiem nie zrazić na starcie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. po opowiadania raczej nie sięgam, chyba że naczytam się wiele pozytywnych recenzji i w końcu sama ulegnę pokusie, ale w tym przypadku chyba sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Lala" mnie zachwyciła, choć nie czytało się lekko. "Rynek w Smyrnie" jednak sobie odpuszczę, jakoś nie ciągnie mnie do opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Rynku" nie czytała, za to "Lalą" byłam oczarowana, a dość długo się do niej zbierałam. Mogę ją z czystym sercem polecić.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Dawno nie trafiłam na opowiadania warte uwagi. Nie mam ostatnio szczęścia do tego gatunku. Cóż, po "Rynek w Smyrnie" raczej się sięgnę, bo wole oszczędzić sobie nerwów;) Zbyt wiele jest książek wartych przeczytania, żeby marnować czas na przeciętne lektury!

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoja ocena książki jest średnia, więc średnio chcę po nią sięgać! Dzięki za obiektywną reckę, będę omijała tę książkę szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi jest jakoś nie po drodze z opowiadaniami. I widzę, że akurat ten konkretny zbiór nie zmieniłby obecnego stanu rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć!
    Wiem jak odbierane są takie wiadomości, bo sama piszę bloga, ale mimo wszystko spróbuję. Wiesz dlaczego? Bo chcę pomóc koleżance. Niesamowicie utalentowana bloggerka wydała książkę, ale w naszym kraju nie wspiera się debiutantów. Książka ma same pozytywne recenzje, więc na pewno spodoba się ludziom, jeśli ją przeczytają. Może i Ty się skusisz?
    Chociaż sprawdź: www.o-k.xn.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. http://to-wonderland-olcik.blogspot.com/ <---dopiero zaczynam, ale może przypadnie ci do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem w trakcie swojej pierwszej lektury Dehnela "Młodszy księgowy" i czyta się bardzo fajnie. Zajmuje mi to jednak dosyć dużo czasu, bo to ebook:)Dużo dobrego słyszałam o "Lali" natomiast o opowiadaniach nie wiedziała wcale:)
    Obecnie jestem przesycona tą formą, gdyż bardzo dobrze zapowiadające się opowiadania A. Munro, trochę mnie rozczarowały.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem mocno zainteresowana, bo bardzo lubię taki sposób wypowiedzi. Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana, wracaj mi z tego urlopu, tęsknię za recenzjami! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Och o tym samym dzisiaj pomyślałam! :D
    Więc i ja apeluję.. wracaj kochana wracaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ha, patrzę, że nie jestem sama - wracaj do nas, wracaaaaaaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. I ja się dołączam - gdzie jesteś Karkam?:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dołączam do dziewczyn :) Wracaj Karkam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana, 2 miesiące jak Cię nie ma. Może byś już do nas wróciła? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Od przeczytania "Saturna" wielbię styl Dehnela i jestem zaskoczona tak niską notą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  30. Hm szkoda czasu na przeciętne książki, chociaż i takie się zdarzają :)
    Zapraszam do siebie:
    http://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytam teraz zupełnie inna książkę, ale mam w jej przypadku podobne odczucia jak Ty po Dehnelu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. zaglądam tu do Ciebie co jakiś czas, a Ciebie nie ma i nie ma, wracaj już z tego urlopu do nas :) koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja rowniez zagladam, ale chyba domyslam sie, co jest przyczyna. Gratulowac juz mozna?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  34. a mnie trochę zaintrygowałaś, książka wydaje się być wyzwaniem:)
    zapraszam do obserwowania drugiego bloga http://jestemtylkosnem.blogspot.com/ gdzie cały recenzencki majdałek z między kartkami przenoszę
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. bardzo podoba mi się twój blog :)
    Szkoda, że się tutaj już nie wypowiadasz...

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo zachęcająca recenzja. Szczególnie zainteresowała mnie fabuła książki i ta uosobiona Śmierć... Pierwszy raz spotykam się z czymś podobnym i myślę, że jest to wystarczający powód, by kiedyś sięgnąć po tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo, za każdą ciekawą myśl.